biznes finanse video praca handel Eko Energetyka polska i świat O nas
Obserwuj nas na:
BiznesINFO.pl > Finanse > 42 lata pracy i występy na Igrzyskach. Gdy zobaczył decyzję o emeryturze, sprawa trafiła do sądu
Julia Czwórnóg
Julia Czwórnóg 08.03.2026 20:11

42 lata pracy i występy na Igrzyskach. Gdy zobaczył decyzję o emeryturze, sprawa trafiła do sądu

42 lata pracy i występy na Igrzyskach. Gdy zobaczył decyzję o emeryturze, sprawa trafiła do sądu
Fot. Arkadiusz Ziolek/East News - zdjęcie poglądowe

System emerytalny w Polsce bywa bezlitosny, o czym boleśnie przekonują się ci, którzy przez dekady budowali prestiż kraju na światowych arenach. Choć wydawać by się mogło, że status reprezentanta Polski i 42-letni staż pracy gwarantują finansowy spokój na jesień życia, rzeczywistość bywa brutalna. Sprawa jest o tyle bulwersująca, że dotyczy osób, które poświęciły zdrowie i młodość dla biało-czerwonych barw, a dziś muszą walczyć o przetrwanie w salach sądowych, pozywając państwowego ubezpieczyciela.

  • Paradoks w systemie ZUS-u
  • Walka o sprawiedliwość przeniosła się do sądu
  • Zaniedbania z czasów PRL-u dotyczą wielu Polaków

Paradoks w systemie ZUS-u

Problem niskich świadczeń emerytalnych uderza rykoszetem w pokolenie mistrzów, których kariery rozkwitały w latach 70. i 80. ubiegłego wieku. W realiach Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej sportowiec rzadko bywał pracownikiem w dzisiejszym rozumieniu tego słowa. System opierał się na stypendiach sportowych, które stanowiły główne, a często jedyne źródło utrzymania zawodników.

Sęk w tym, że od tych kwot nie odprowadzano składek emerytalnych, co po latach sprawia, że ZUS traktuje ten okres jako nieistniejący w kontekście budowania kapitału. Jeszcze bardziej absurdalna jest sytuacja tzw. fikcyjnego zatrudnienia. Sportowcy byli dopisywani do list płac w kopalniach, hutach czy zakładach produkcyjnych, aby formalnie spełniać wymóg posiadania pracy. Posiadają oni świadectwa pracy, ale na ich kontach emerytalnych widnieje pustka, ponieważ realnych wypłat z zakładu nigdy nie pobierali, a co za tym idzie – nie gromadzili składek.

42 lata pracy i występy na Igrzyskach. Gdy zobaczył decyzję o emeryturze, sprawa trafiła do sądu
Fot. ARKADIUSZ ZIOLEK/East News

Współczesna perspektywa emerytalna opiera się na zasadzie zdefiniowanej składki: ile wpłacisz do systemu, tyle statystycznie otrzymasz na starość. Dla dawnych olimpijczyków ta zasada staje się pułapką. Ich ogromny wysiłek fizyczny i lata spędzone na zgrupowaniach nie przekładają się na punkty w algorytmie ZUS.

Trudno o większy paradoks niż sytuacja, w której osoba reprezentująca Polskę przez dwanaście lat na najważniejszych imprezach globu, po przejściu na emeryturę dowiaduje się, że jej wkład w system jest porównywalny z osobą, która przepracowała jedynie wymagane ustawowo minimum. To systemowy nokaut, który stawia pod znakiem zapytania sens wieloletniego poświęcenia dla sportu wyczynowego w strukturach, które nie dbały o zabezpieczenie przyszłości swoich ambasadorów.

Walka o sprawiedliwość przeniosła się do sądu

Szczególnie dramatyczny przebieg ma sprawa polskich kajakarzy, o której informowała m.in. „Gazeta Wyborcza”. Tomasz Świerczyński, Waldemar Merk oraz Andrzej Klimaszewski to nazwiska, które powinny kojarzyć się z sukcesami, a nie z batalią o godną waloryzację świadczeń. Andrzej Klimaszewski, który startował w barwach narodowych przez 12 lat i brał udział w Igrzyskach Olimpijskich w Moskwie w 1980 roku, przyznał otwarcie, że stypendium było jego jedynym środkiem utrzymania.

Startowałem w reprezentacji Polski 12 lat. Przez cały ten czas stypendium było moim jedynym środkiem utrzymania. Ale sąd okręgowy uznał w mojej sprawie, że składka nie może być zaliczona - przyznał Andrzej Klimaszewski w "Gazecie Wyborczej".

Mimo to Sąd Okręgowy początkowo uznał, że okres ten nie może zostać wliczony do podstawy wymiaru emerytury, bo nie było od niego odprowadzonych składek. ZUS pozostał nieugięty, przyznając byłemu olimpijczykowi świadczenie jedynie nieznacznie wyższe od minimalnego, co przy dzisiejszych kosztach życia brzmi jak ponury żart.

42 lata pracy i występy na Igrzyskach. Gdy zobaczył decyzję o emeryturze, sprawa trafiła do sądu
Fot. Arkadiusz Ziolek/East News

Byli reprezentanci nie złożyli jednak broni i zdecydowali się na wejście na drogę sądową. Przełom nastąpił w 2022 roku, gdy sprawa trafiła przed Sąd Najwyższy. Instancja ta stanęła po stronie sportowców, wskazując na istotny argument: stypendia, choć nieoskładkowane, miały charakter wynagrodzenia za pracę. Sąd wyliczył, że w przeliczeniu na dzisiejszą siłę nabywczą, zawodnicy otrzymywali kwoty rzędu 8–12 tysięcy złotych miesięcznie. Taka skala dochodów powinna być, zdaniem sądu, solidnym argumentem za podwyższeniem emerytury.

Niestety wyrok Sądu Najwyższego nie zakończył problemów wszystkich poszkodowanych. Główną przeszkodą pozostaje biurokracja – wielu sportowców nie posiada fizycznych zaświadczeń o pobieraniu stypendiów sprzed 40 lat. Polski Związek Kajakowy deklaruje pomoc, ale może potwierdzić jedynie udział w kadrze, co dla urzędników ZUS często okazuje się niewystarczające do przeliczenia kapitału początkowego.

Zobacz też: Emerytura bez czekania do 60 czy 65 lat? Nowy system nabiera kształtów, znamy wstępne zasady

Zaniedbania z czasów PRL-u dotyczą wielu Polaków

Problem niskich emerytur sportowców to nie tylko kwestia kajakarzy, ale szersza rysa na wizerunku państwa. Skutki zaniedbań z czasów PRL oraz brak uregulowania statusu zawodnika w okresie transformacji ustrojowej owocują dziś falą pozwów. Sportowcy, którzy pracowali zawodowo przez 42 lata, łącząc sport z późniejszą aktywnością, czują się oszukani przez instytucję, która ignoruje ich najbardziej produktywne lata.

Emerytura olimpijska (specjalne świadczenie przyznawane medalistom igrzysk po ukończeniu 40. roku życia) jest dostępna tylko dla nielicznych szczęśliwców z krążkami na szyi. Ci, którzy zajmowali czwarte, piąte miejsca lub po prostu przez lata stanowili o sile polskiej reprezentacji, zostają z niczym więcej niż standardowy „minimalny” przelew z ZUS.

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji
BiznesINFO.pl
Obserwuj nas na: