Prezydent Kalisza przeznaczył na remont swojego gabinetu ponad 200 tys. zł
wikimedia.org/Danuta B
Autor Wiktoria Pękalak - 20 Stycznia 2021

Najpierw 200 tys. zł na remont biura, teraz jeszcze nowa limuzyna. W tłumaczenie ratusza nie chcą wierzyć

Remont gabinetu prezydenta Kalisza pochłonął potężną sumę, nawet 200 tys. zł. Krystian Kinastowski, jak skrytykował opozycyjny polityk, "zmienił gabinet prezydenta Kalisza w salon luksusowej daczy jakiegoś bonza". Światowy kryzys najwidoczniej nie dotyczy wszystkich, ponieważ niedługo potem prezydent kupił luksusową limuzynę.

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Ile pochłonął remont gabinetu prezydenta Kalisza
  • Co kosztowało aż tyle
  • Jak prezydent Kinastowski tłumaczy zakup limuzyny

Remont gabinetu prezydenta Kalisza za 200 tys. zł

Całą sprawę niezwykle kosztownego remontu gabinetu prezydenta Kalisza nagłośnił Mateusz Chłystun, reporter RMF FM. Według jego informacji na ten niezwykle drogi remont wydano aż 200 tys. zł z publicznych, a więc naszych pieniędzy.

Co w gabinecie prezydenta Kalisza Krystiana Kinastowskiego było tak drogie? Informacji dotyczących poszczególnych wydatków udzielił miejski radny Dariusz Grodziński z PO. Według jego wiedzy, na same prace projektowe wydano 19 tys. złotych. Kolejne 52 tys. miały pochłonąć już prace przy remoncie.

Według Grodzińskiego cytowanego przez SE wcześniej gabinet prezydenta "miał przepiękne, solidne i wartościowe meble". Polityk zwracał wręcz uwagę na to, że "wchodząc tam, czuło się majestat i dostojeństwo tego urzędu, połączone z atmosferą pracy i debaty". Opozycyjny radny oświadczył też, że Kinastowski zamienił teraz "gabinet prezydenta Kalisza w salon luksusowej daczy jakiegoś bonza".

Na koncie na radnego na facebooku pojawił się wpis, w którym upublicznił poszczególne wydatki przeznaczone na remont. - Urządzenie gabinetu prezydenta Kinastowskiego ostatecznie przekroczyło kwotę 200 000 zł. Zgodnie z obietnicą przedstawiam Państwu szczegóły - napisał Grodziński.

Drogie dodatki

Ogromne wrażenie robią bardzo drogie wydatki wybrane przez prezydenta Kalisza. Np. stół konferencyjny o wymiarach 3,5 m x 1,10 m kosztował 15,5 tys. zł, a lustro w drewnianej ramie o wymiarach 3 m x 2,56 m - 4,3 tys. zł. To jednak nie wszystko. Zabudowa biblioteczna gabinetu pochłonęła 28 tys. zł, a także fotele za 12,5 tys. zł, czy sofa za prawie 10,2 tys. zł.

Na falę krytyki zareagował w końcu sam prezydent Kalisza. Krystian Kinastowski opublikował oświadczenie, z którego wynika, że remont gabinetu był planowany od 2017 roku i został przeprowadzony ze środków bieżących, przeznaczonych na prace remontowe i utrzymanie budynku ratusza.

Najpierw remont, później limuzyna

To jednak nie zaspokoiło apetytu prezydenta Kalisza. Niedługo po aferze z remontem, urząd miasta zdecydował się na zakup nowego Volvo S90. Autem ma jeździć nikt inny, tylko prezydent Kinastowski.

- Pycha kroczy przed upadkiem, a upadek jest nieunikniony. Takie zachowania nie powinny mieć miejsca. To naplucie w twarz pozamykanym w domach mieszkańcom, którzy ledwo wiążą koniec z końcem - napisał na Facebooku radny opozycji.

Także w tym przypadku prezydent wydał oświadczenie. Uzasadnił w nim, że "dotychczasowy samochód służbowy [...] z uwagi na poważną awarię nie może być dalej użytkowany". Zdaniem prezydenta pojazd z 2011 roku był już "wielokrotnie naprawiany".

Jak wynika z oświadczenia, rada miasta wymianę samochodu zaakceptowała we wrześniu 2020 roku, a zakupu dokonano w grudniu.

Następny artykułNie przegap żadnych najciekawszych artykułów! Kliknij obserwuj biznesinfo.pl na:Obserwuj nas na Google News Google News