Przepracowała 40 lat i 20 lat później przeszła na emeryturę. Taki dostała przelew z ZUS
Decyzja o zakończeniu aktywności zawodowej to jeden z najważniejszych momentów w życiu każdego pracownika, wiążący się z głęboką analizą domowego budżetu. W polskim systemie ubezpieczeń społecznych opartym na zasadzie zdefiniowanej składki, kluczowe znaczenie ma nie tylko moment przejścia na spoczynek, ale przede wszystkim suma kapitału zgromadzonego na indywidualnym koncie.
- Pułapka ustawowego wieku i realia polskiego systemu emerytalnego
- Emerytura 60-latki, która przepracowała 40 lat
- Średnia krajowa wystarczy, aby zagwarantować finansowy spokój?
Pułapka ustawowego wieku i realia polskiego systemu emerytalnego
Polski system emerytalny jest konstrukcją matematyczną, w której wysokość świadczenia oblicza się poprzez podzielenie zgromadzonego kapitału przez średnie dalsze trwanie życia (wskaźnik ogłaszany corocznie przez Główny Urząd Statystyczny). Dla kobiet wiek emerytalny wynosi obecnie 60 lat, co jest wartością znacznie niższą niż w przypadku mężczyzn, a także jedną z najniższych w całej Unii Europejskiej. Z danych Zakładu Ubezpieczeń Społecznych wynika jednoznaczna tendencja – większość kobiet w Polsce decyduje się na przejście na emeryturę natychmiast po osiągnięciu tego progu.
Choć staż pracy na poziomie 40 lat budzi szacunek i sugeruje wysoką stabilność finansową, sama liczba przepracowanych lat nie jest jedynym determinantem sukcesu. Istotne jest bowiem to, jak duża część wynagrodzenia trafiała na konto ubezpieczonego w formie składek emerytalnych (część wynagrodzenia potrącana na przyszłe świadczenie). Warto pamiętać, że okresy nieskładkowe, takie jak czas studiów czy niektóre zasiłki, choć wliczają się do stażu, nie powiększają kapitału w tak znacznym stopniu, jak regularna praca.

Sytuacja rynkowa w 2026 roku stawia przed przyszłymi emerytami nowe wyzwania, zwłaszcza w kontekście rosnących kosztów życia i dynamicznych zmian w wysokości wynagrodzeń. Wiele osób żyje w przekonaniu, że cztery dekady aktywności zawodowej automatycznie gwarantują godne życie na starość, zapominając o mechanizmie waloryzacji składek.
Jeśli przez większość tego okresu pracownik zarabiał kwoty zbliżone do najniższej dopuszczalnej prawem pensji, jego baza kapitałowa może okazać się zaskakująco niska. Jest to szczególnie widoczne w przypadku kobiet, które statystycznie częściej robią przerwy w zatrudnieniu związane z opieką nad członkami rodziny, co bezpośrednio przekłada się na mniejszą liczbę odprowadzonych składek.
Emerytura 60-latki, która przepracowała 40 lat
Rozważając konkretny scenariusz 60-letniej kobiety, która przepracowała 40 lat, kluczowym czynnikiem staje się wysokość jej historycznych zarobków. Jeśli przez całe życie zawodowe jej wynagrodzenie oscylowało wokół płacy minimalnej, ostateczny wynik obliczeń ZUS może być dla wielu rozczarowujący. Od 1 stycznia 2026 roku stawka minimalnego wynagrodzenia w Polsce wynosi 4806 zł brutto, co jest wynikiem systematycznych podwyżek mających chronić najmniej zarabiających przed skutkami inflacji.
Mimo tak wysokiej bazy w ostatnich latach długoletnia praca za "minimum" nie pozwala na zgromadzenie kapitału, który znacząco wyrastałby ponad ustawowe minima. Obecnie emerytura minimalna wynosi 1878,91 zł brutto i jest to kwota gwarantowana dla kobiet z co najmniej 20-letnim stażem pracy.

W przypadku osoby z 40-letnim stażem, która zawsze zarabiała minimum, wyliczone świadczenie będzie oscylować w granicach zaledwie 2000-2100 zł brutto. Oznacza to, że dodatkowe 20 lat pracy ponad wymagane minimum stażowe przekłada się na zaledwie kilkaset złotych różnicy względem najniższej możliwej emerytury. To jaskrawy przykład tego, jak niska podstawa wymiaru składek (kwota, od której oblicza się ubezpieczenie) ogranicza możliwości generowania wysokich świadczeń w systemie kapitałowym.
Czy można zatem mówić o "karze" za niskie zarobki? Z perspektywy matematyki ubezpieczeniowej to po prostu odzwierciedlenie niskiego wkładu do wspólnego kotła, jednak z perspektywy socjalnej budzi to pytania o efektywność systemu w zapewnianiu bezpieczeństwa osobom o najniższych dochodach.
Zobacz też: Tyle gotówki lepiej mieć w domu na wypadek kryzysu. Kwota może zaskoczyć Polaków
Średnia krajowa wystarczy, aby zagwarantować finansowy spokój?
Zupełnie inna perspektywa rysuje się przed kobietami, które miały szczęście lub kwalifikacje pozwalające na zarabianie kwot odpowiadających średniej krajowej. Według danych Głównego Urzędu Statystycznego za okres od stycznia do listopada 2025 roku, przeciętne wynagrodzenie w gospodarce narodowej ukształtowało się na poziomie 8872,97 zł brutto.
Dla 60-latki z 40-letnim stażem pracy, która regularnie odprowadzała składki od takich kwot, prognozy są znacznie bardziej optymistyczne. Wyższy kapitał początkowy oraz solidne wpłaty bieżące sprawiają, że wyliczone przez Zakład Ubezpieczeń Społecznych świadczenie może wynosić średnio od 6600 do 6900 zł brutto miesięcznie. Jest to kwota, która pozwala na znacznie większą swobodę i utrzymanie standardu życia zbliżonego do tego z okresu aktywności zawodowej.
Różnica między 2100 zł a 6900 zł przy identycznym stażu pracy (40 lat) i tym samym wieku przejścia na emeryturę (60 lat) pokazuje, jak ogromną rolę odgrywa wysokość wynagrodzenia w nowoczesnym systemie emerytalnym.
Warto przy tym zaznaczyć, że każdy dodatkowy rok pracy po osiągnięciu 60. roku życia potrafi zwiększyć emeryturę o około 10-15 proc., ponieważ zgromadzony kapitał dzielony jest przez mniejszą liczbę miesięcy prognozowanego dalszego trwania życia. Dla kobiet, które czują się na siłach, by kontynuować pracę, każdy miesiąc zwłoki z wysłaniem wniosku do ZUS jest czystym zyskiem finansowym.