biznes finanse video praca handel Eko Energetyka polska i świat O nas
Obserwuj nas na:
BiznesINFO.pl > Handel > Pracownicy kolejnej sieci szykują się do protestu. Mogą pojawić się utrudnienia
Julia Bogucka
Julia Bogucka 20.03.2026 17:36

Pracownicy kolejnej sieci szykują się do protestu. Mogą pojawić się utrudnienia

Pracownicy kolejnej sieci szykują się do protestu. Mogą pojawić się utrudnienia
Fot. sugiantara/CanvaPro

Branża detaliczna w Polsce przeżywa prawdziwe trzęsienie ziemi. Niskie wynagrodzenia i fatalne warunki zatrudnienia sprawiają, że cierpliwość załogi właśnie się wyczerpała. Kolejna sieć przygotowuje się do protestu, może dojść do utrudnień. Wiadomo, kiedy to nastąpi.

  • Z tym zmagają się sieci spożywcze w Polsce
  • Ta sieć już zastrajkowała
  • Kolejna sieć spożywcza przygotowuje protest

Z tym zmagają się sieci spożywcze w Polsce

Sieci spożywcze w Polsce to potężny i niezwykle zyskowny sektor naszej gospodarki, który z roku na rok bije kolejne rekordy finansowe. Najwięksi gracze na rynku generują przychody rzędu kilkudziesięciu miliardów złotych rocznie, co czyni z nich prawdziwe lokomotywy wzrostu. Wystarczy spojrzeć na dane makroekonomiczne z rodzimego rynku. Według najświeższych odczytów Głównego Urzędu Statystycznego sprzedaż detaliczna w cenach stałych w lutym 2025 roku spadła o 0,5 procent rok do roku.

Paradoksalnie, doskonała koniunktura rzadko przekłada się na poprawę sytuacji dziesiątek tysięcy zatrudnionych tam osób. Prawa pracownicze w sektorze handlu detalicznego od lat pozostają tematem wyjątkowo trudnym, który ożywa w debacie publicznej dopiero w momencie drastycznych interwencji Państwowej Inspekcji Pracy.

Pracownicy kolejnej sieci szykują się do protestu. Mogą pojawić się utrudnienia
Fot. SeventyFour/CanvaPro

Związkowcy alarmują, że w placówkach dramatycznie brakuje rąk do pracy. Obowiązki nieobecnych spadają na resztę zespołu, co błyskawicznie prowadzi do skrajnego wyczerpania i wypalenia zawodowego. Budżety na utrzymanie stanowisk są nieproporcjonalnie niskie w stosunku do obrotów. Co gorsza, osoby z wieloletnim stażem doświadczają zjawiska tak zwanej kary za lojalność, sytuacji, w której doświadczona kadra zarabia ułamek więcej od nowo przyjętych kasjerów. Zatrudnieni najczęściej skarżą się na sztucznie zaniżone wynagrodzenia, omijanie przepisów o przerwach oraz lekceważenie norm bezpieczeństwa. Brak dialogu sprawia, że całkowite wstrzymanie pracy staje się jedyną formą nacisku, co dla klientów oznacza zamknięte markety.

Ta sieć już zastrajkowała

Ignorowanie merytorycznych postulatów załogi szybko przeradza się w otwarte spory zbiorowe. Doskonałym przykładem jest niedawna sytuacja w Kauflandzie, gdzie zorganizowano bezprecedensowy ogólnopolski strajk ostrzegawczy. Związkowcy wybrali moment o ogromnym natężeniu ruchu konsumenckiego. Wstrzymali oni pracę na bite dwie godziny podczas wybranej niedzieli handlowej. Mechanizm protestu był prosty, a zarazem dotkliwy biznesowo. Cała zmiana odeszła od stanowisk, całkowicie blokując możliwość obsługi poirytowanych klientów. Głównym powodem radykalnej decyzji była odmowa przyznania podwyżek o 1200 złotych brutto dla każdego zatrudnionego, zwłaszcza w obliczu pensji zbliżonych do ustawowej płacy minimalnej.

Równie gorąca, choć dosłownie mroźna, atmosfera panuje w polskiej sieci Dino. Liczne skargi doprowadziły do masowych kontroli inspektorów, które ujawniły wstrząsające realia na salach sprzedaży. W jednym ze sklepów w Skierniewicach temperatura przy głównym stanowisku wynosiła zaledwie 3,2 stopnia Celsjusza. Zatrudnieni od dawna zgłaszają chroniczne braki kadrowe oraz fatalne warunki organizacyjne, które zagrażają ich zdrowiu. Organizacje zrzeszające personel żądają wzrostu płac o 900 złotych brutto i przywrócenia zakładowego funduszu socjalnego.

Ponieważ negocjacje z zarządem zakończyły się fiaskiem, do akcji musiał wkroczyć mediator. Jeśli kompromis nie zostanie wypracowany, markety czekają kolejne kroki prawne.

Zobacz też: To miało trafić na polskie półki. Żywność z Wietnamu zatrzymana

Kolejna sieć spożywcza przygotowuje protest

Fala pracowniczego buntu nie omija kolejnych graczy, a do poruszenia dołącza znana w kraju Stokrotka. Tym razem punktem zapalnym nie były wyłącznie kwestie niskich pensji czy mroźne powietrze na halach. Iskrą, która doprowadziła do potężnego wybuchu niezadowolenia, okazało się, według związkowców, naruszenie fundamentalnych praw pracowniczych do godnego wypoczynku. Czarę goryczy przelały odgórne decyzje regionalnego kierownictwa sieci. Polegały one na przymusowym wpisywaniu w grafik pojedynczych dni urlopowych bez porozumienia z pracownikami. Taki bezkompromisowy ruch brutalnie odebrał zatrudnionym szansę zaplanowania wyjazdów w najcieplejszych miesiącach letnich.

System jest tak skonstruowany, że pracownik dowiaduje się o urlopie dopiero z grafiku - wskazują związkowcy.

Pracownicy kolejnej sieci szykują się do protestu. Mogą pojawić się utrudnienia
Fot. Marek BAZAK/East News

Kontrowersyjne są również kwestie dotyczące urlopu na żądanie. Według pracowników jego wykorzystanie oznacza utratę premii frekwencyjnej, co mocno godzi w kondycję finansową kasjerów. Według “Solidarności” dodatkowym problemem jest też zbyt mała liczba zatrudnionych osób.

Zdesperowani ludzie postanowili głośno wyrazić swój głęboki sprzeciw, organizując otwarty, publiczny protest. Pikieta ma odbyć się 23 marca w Warszawie w pobliżu jednego ze sklepów sieci.

Prawa pracownicze to nie przywilej, a fundament godnej pracy. Niestety, w Stokrotce te zasady są łamane. Nie możemy pozostać obojętni na los naszych współpracowników - argumentują związkowcy z Solidarności, którzy w najbliższy poniedziałek organizują happening pod jednym ze sklepów Stokrotki w stolicy.

Co ważne, już od grudnia 2025 roku w Stokrotce trwa referendum strajkowe, które zostało zapoczątkowane ze względu na brak porozumienia w kwestii wynagrodzeń i warunków pracy.

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji
BiznesINFO.pl
Obserwuj nas na: