Petycja ws. wynagrodzenia pierwszej damy. Pół miliona złotych rekompensaty zamiast urzędowej pensji
Początek nowej prezydentury stał się katalizatorem dla ponownego otwarcia debaty nad statusem finansowym małżonki głowy państwa. Do Sejmu trafiła petycja obywatelska, która może fundamentalnie zmienić sytuację Marty Nawrockiej, wprowadzając rekompensatę za rezygnację z jej dotychczasowej kariery zawodowej.
- Brak wynagrodzenia dla małżonków prezydentów RP
- Pół miliona złotych rekompensaty zamiast urzędowej pensji
- Mundurowa emerytura i zawodowe doświadczenie Marty Nawrockiej
Brak wynagrodzenia dla małżonków prezydentów RP
Problem braku wynagrodzenia dla małżonków prezydentów RP powraca w polskiej debacie publicznej przy każdej zmianie lokatora w Pałacu Prezydenckim. Choć funkcja pierwszej damy nie jest w żaden sposób umocowana w Konstytucji, oczekiwania społeczne wobec osoby pełniącej tę rolę są ogromne.
Tradycyjnie małżonka prezydenta rezygnuje z własnej aktywności zawodowej, aby w pełnym wymiarze wspierać głowę państwa, reprezentować kraj za granicą oraz patronować licznym inicjatywach charytatywnym i społecznym.

W polskim systemie prawnym osoba ta pozostaje jednak bez oficjalnej pensji, co czyni jej działalność formą specyficznego wolontariatu na rzecz państwa. Jedynym realnym wsparciem finansowym, jakie obecnie gwarantuje budżet, jest opłacanie składek na ubezpieczenie społeczne, co ma zapobiegać powstawaniu „dziur” w historii emerytalnej małżonek.
Warto zauważyć, że obecny system jest efektem kompromisu z 2021 roku, kiedy to zmieniono przepisy, uznając okres sprawowania funkcji małżonki prezydenta za okres składkowy. Wcześniej sytuacja była jeszcze trudniejsza – przykładowo Agata Kornhauser-Duda po 10 latach pełnienia swojej funkcji mogła liczyć na zwiększenie emerytury o zaledwie ok. 450–500 złotych miesięcznie dzięki tym składkom.
Dla Marty Nawrockiej, która objęła funkcję pierwszej damy po 18 latach pracy w strukturach państwowych, kwestia ta ma wymiar nie tylko prestiżowy, ale przede wszystkim praktyczny, biorąc pod uwagę jej dotychczasową stabilizację finansową.
Pół miliona złotych rekompensaty zamiast urzędowej pensji
Nowa petycja obywatelska, która wpłynęła do Sejmu, proponuje odejście od dotychczasowej retoryki „pensji dla pierwszej damy” na rzecz „świadczenia rekompensującego”.
Autorzy wniosku argumentują, że małżonka prezydenta powinna otrzymywać środki finansowe odpowiadające jej utraconym zarobkom z okresu poprzedzającego objęcie urzędu przez męża.

Według założeń, wysokość takiego świadczenia miałaby być równa średnim miesięcznym zarobkom z ostatnich 12 miesięcy pracy zawodowej i przysługiwać wyłącznie w czasie trwania kadencji prezydenta RP. Takie podejście ma na celu uniknięcie kontrowersji związanych z tworzeniem nowego, wysokopłatnego stanowiska urzędniczego, kładąc nacisk na wyrównanie strat poniesionych przez rezygnację z dotychczasowej pracy.
Małżonek prezydenta zgodnie z dobrym zwyczajem rezygnuje bowiem z realizowania się na polu zawodowym i poświęca na rzecz państwa. Bierze udział w wyjazdach zagranicznych, gdzie u boku prezydenta reprezentuje kraj oraz działa wewnątrz kraju poprzez patronowanie akcjom charytatywnym, społecznym i kulturalnym. Wspiera również inicjatywy związane, chociażby z edukacją, zdrowiem czy kwestiami rodzinnymi - podkreślają autorzy petycji.

Przed przeprowadzką do Pałacu Prezydenckiego Marta Nawrocka pracowała jako młodszy ekspert w Krajowej Administracji Skarbowej), konkretnie w Pomorskim Urzędzie Celno-Skarbowym w Gdyni. Szacuje się, że jej miesięczne uposażenie, uwzględniające dodatki stażowe oraz tzw. trzynastki, mogło przekraczać 10 tys. złotych brutto.
Jeśli sejmowa komisja petycji przychyli się do obywatelskiego wniosku, Marta Nawrocka mogłaby w ciągu pięcioletniej kadencji otrzymać łącznie nawet ponad 500 tys. złotych świadczenia. Kwota ta, choć z perspektywy przeciętnego obywatela wydaje się znacząca, ma stanowić ekwiwalent za pełną dyspozycyjność i reprezentację kraju na najwyższym szczeblu.
Zobacz też: Zarobki Karola Nawrockiego. Na taką wypłatę prezydent może liczyć w 2026 roku
Mundurowa emerytura i zawodowe doświadczenie Marty Nawrockiej
Marta Nawrocka wnosi do Pałacu Prezydenckiego unikalne na tle swoich poprzedniczek doświadczenie zawodowe. Przez niemal dwie dekady była funkcjonariuszką Służby Celno-Skarbowej, gdzie zajmowała się zwalczaniem przestępczości gospodarczej, w tym nielegalnego hazardu oraz obrotu wyrobami tytoniowymi. Jej praca wiązała się z nienormowanym czasem służby, obecnością na statkach, a nawet uprawnieniem do noszenia broni.
Co istotne w kontekście debaty o zarobkach, Nawrocka od sierpnia 2025 roku pobiera już tzw. emeryturę mundurową, która przysługuje po 15 latach służby. Kwota tego świadczenia oscyluje w granicach 4 tys. złotych miesięcznie.

Obecność stałego dochodu z emerytury mundurowej u Marty Nawrockiej komplikuje argumentację autorów petycji o „braku środków do życia” pierwszej damy, ale nie unieważnia tezy o utraconym potencjale zarobkowym. Przeciwnicy zmian wskazują, że państwo już teraz ponosi wysokie koszty funkcjonowania Kancelarii Prezydenta, które w 2026 roku mają wynieść około 325 mln złotych.
Z drugiej strony, zwolennicy uregulowania tej kwestii, w tym posłowie Prawa i Sprawiedliwości, sugerowali wcześniej stworzenie w Kancelarii specjalnej komórki dedykowanej wyłącznie obsłudze pierwszej damy, której roczny koszt mógłby sięgać 800 tys. złotych. Ostateczna decyzja Sejmu w sprawie petycji nie jest jeszcze znana, natomiast z pewnością jej wynik będzie ważnym rozstrzygnięciem finansowym.