biznes finanse video praca handel Eko Energetyka polska i świat O nas
Obserwuj nas na:
BiznesINFO.pl > Finanse > Mieszkańcy bloków muszą się mieć na baczności. Skarga sąsiada może cię kosztować nawet 5 tys. zł
Julia Bogucka
Julia Bogucka 18.02.2026 11:13

Mieszkańcy bloków muszą się mieć na baczności. Skarga sąsiada może cię kosztować nawet 5 tys. zł

Mieszkańcy bloków muszą się mieć na baczności. Skarga sąsiada może cię kosztować nawet 5 tys. zł
Fot. halfpoint/CanvaPro

W wielu budynkach wielorodzinnych mieszkańcy traktują części wspólne jak przedłużenie mieszkania. Okazuje się, że to nie tylko brak kultury, ale także złamanie przepisów. Prawo to dokładnie reguluje, wiadomo, jakie mogą być konsekwencje. Polakom grozi nawet kilka tysięcy złotych mandatu.

  • Ponad połowa Polaków mieszka w blokach
  • Te działania w blokach są nielegalne
  • To grozi za złamanie przepisów

Ponad połowa Polaków mieszka w blokach

Polska mieszkaniówka, mimo dynamicznego rozwoju rynku deweloperskiego w ostatnich dwóch dekadach, wciąż w dużej mierze opiera się na budownictwie z okresu PRL. Z danych Głównego Urzędu Statystycznego wynika, że w budynkach wielorodzinnych mieszka ponad połowa polskiego społeczeństwa, a znaczna część tych zasobów to bloki z tak zwanej wielkiej płyty. Specyfiką tego budownictwa są zazwyczaj niewielkie metraże lokali, w których projektanci oszczędzali na każdym centymetrze, często kosztem funkcjonalności korytarzy czy braku komórek lokatorskich. To właśnie deficyt przestrzeni do przechowywania jest głównym motorem napędowym zjawiska anektowania przestrzeni wspólnej przez mieszkańców. Kiedy w mieszkaniu o powierzchni czterdziestu metrów kwadratowych brakuje miejsca na wózek dziecięcy, rower czy zimowe opony, naturalnym kierunkiem ekspansji staje się klatka schodowa.

Mieszkańcy bloków muszą się mieć na baczności. Skarga sąsiada może cię kosztować nawet 5 tys. zł
Fot. canvaartbook/Canva Board Paintings/CanvaPro

Dla wielu lokatorów granica własności kończy się nie na progu ich drzwi, ale obejmuje również fragment korytarza czy półpiętra. Jest to jednak złudne i prawnie nieuzasadnione podejście, ponieważ klatka schodowa, podobnie jak windy, dachy czy elewacja, stanowi nieruchomość wspólną. Zgodnie z Ustawą o własności lokali, wszyscy właściciele mieszkań są współwłaścicielami tych przestrzeni, ale żaden z nich nie ma prawa do wyłącznego korzystania z nich w sposób, który utrudniałby życie innym lub naruszał przepisy bezpieczeństwa. Spółdzielnie i wspólnoty mieszkaniowe w swoich regulaminach porządku domowego niemal zawsze zawierają zapisy zakazujące składowania przedmiotów w ciągach komunikacyjnych, jednak martwe prawo rzadko robi wrażenie na mieszkańcach przyzwyczajonych do trzymania szafek na obuwie czy rowerów na klatce. Sytuacja zmienia się diametralnie, gdy na problem spojrzymy nie przez pryzmat estetyki czy sąsiedzkich niesnasek, ale surowych przepisów przeciwpożarowych.

Te działania w blokach są nielegalne

To, co dla mieszkańca jest tylko zaparkowanym rowerem lub estetyczną donicą z kwiatem, dla strażaka podczas akcji ratunkowej stanowi potencjalnie śmiertelną pułapkę. Klatka schodowa w bloku pełni kluczową funkcję drogi ewakuacyjnej. W sytuacji pożaru, kiedy korytarz wypełnia się gryzącym dymem, a widoczność spada niemal do zera, każdy pozostawiony przedmiot staje się przeszkodą, o którą mogą potknąć się uciekający w panice ludzie lub ratownicy niosący ciężki sprzęt. Przepisy w tej materii są bezwzględne i nie pozostawiają pola do interpretacji. Rozporządzenie Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji w sprawie ochrony przeciwpożarowej budynków jednoznacznie zabrania składowania na drogach ewakuacyjnych materiałów palnych oraz jakichkolwiek przedmiotów, które mogłyby zawęzić szerokość przejścia lub utrudnić ewakuację.

Mieszkańcy bloków muszą się mieć na baczności. Skarga sąsiada może cię kosztować nawet 5 tys. zł
Fot. Marek BAZAK/East News

Problem dotyczy nie tylko gabarytów, takich jak stare meble przygotowane do wywózki czy wózki dziecięce, ale również mniejszych elementów wystroju. Warto przy tym pamiętać, że choć przepisy nie zakazują wprost posiadania wycieraczek, to każda rzecz pozostawiona na drodze ewakuacyjnej może zostać uznana za przeszkodę, jeśli realnie utrudnia bezpieczne przemieszczanie się. Jeszcze groźniejsze są wszelkie szafki i regały wykonane z materiałów łatwopalnych, takich jak drewno czy płyta wiórowa. W przypadku zaprószenia ognia na klatce schodowej, taki mebel działa jak podpałka, błyskawicznie zwiększając temperaturę pożaru i odcinając drogę ucieczki mieszkańcom wyższych kondygnacji. Co więcej, ubezpieczyciele coraz częściej zwracają uwagę na stan części wspólnych. W przypadku pożaru, jeśli biegły wykaże, że zagracona klatka schodowa przyczyniła się do rozprzestrzenienia ognia lub utrudniła akcję gaśniczą, firma ubezpieczeniowa może odmówić wypłaty odszkodowania lub znacząco je obniżyć, przerzucając odpowiedzialność finansową na wspólnotę lub konkretnego lokatora.

Warto zauważyć, że administracje osiedli coraz częściej przeprowadzają niezapowiedziane kontrole, reagując na zgłoszenia innych mieszkańców, którzy obawiają się o swoje bezpieczeństwo. To właśnie sąsiedzka czujność jest najczęstszym powodem interwencji służb. Lęk przed pożarem jest silniejszy niż dobrosąsiedzkie relacje, dlatego składzik urządzony pod drzwiami coraz rzadziej uchodzi płazem.

Zobacz też: Zmiana terminów "trzynastek" dla seniorów. Sprawdź, kiedy dostaniesz przelew

To grozi za złamanie przepisów

Bagatelizowanie wezwań administracji do uprzątnięcia korytarza może skończyć się spotkaniem z funkcjonariuszami, którzy dysponują znacznie mocniejszymi argumentami niż prośba dozorcy. Straż Pożarna oraz Policja mają prawo nałożyć karę na niesubordynowanego lokatora, opierając się na Kodeksie wykroczeń. Kluczowy jest tu artykuł 82, który mówi o niewykonywaniu obowiązków przeciwpożarowych. Mandat karny w takim przypadku może wynieść od 500 do nawet 5000 złotych. Jeśli jednak sprawa jest poważniejsza, a lokator uporczywie odmawia uprzątnięcia rzeczy, sprawa może zostać skierowana do sądu. W skrajnych przypadkach możliwe jest również orzeczenie kary aresztu.

Wysokość kary finansowej jest uzależniona od skali przewinienia i stopnia zagrożenia, jakie stwarzają pozostawione przedmioty. Inaczej traktowana będzie mała doniczka na szerokim korytarzu w nowym budownictwie, a inaczej sterta starych mebli i kartonów blokująca wąskie przejście w wieżowcu z wielkiej płyty. Warto pamiętać, że mandat może otrzymać nie tylko właściciel przedmiotów, ale w pewnych okolicznościach również zarządca budynku, jeśli nie dopełnił obowiązku utrzymania nieruchomości w stanie zgodnym z przepisami. Dlatego spółdzielnie i wspólnoty coraz rzadziej stosują taryfę ulgową wobec mieszkańców traktujących klatki schodowe jak prywatne magazyny. Oprócz kar urzędowych, wspólnoty mogą obciążyć lokatora kosztami wywozu zagracających korytarz rzeczy, jeśli ten nie usunie ich w wyznaczonym terminie, co generuje kolejne, często niemałe wydatki.

Surowe podejście służb i zarządców nie jest wymysłem biurokratów, lecz reakcją na realne statystyki pożarowe. Każdego roku w Polsce dochodzi do tysięcy pożarów w budynkach mieszkalnych, a niedrożne drogi ewakuacyjne są jedną z głównych przyczyn tragicznych bilansów tych zdarzeń. Decydując się na wystawienie szafki czy roweru na klatkę, warto więc skalkulować, czy wygoda przechowywania jest warta ryzyka utraty kilku tysięcy złotych, a w najgorszym scenariuszu, zdrowia lub życia sąsiadów.

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji
BiznesINFO.pl
Obserwuj nas na: