biznes finanse video praca handel Eko Energetyka polska i świat O nas
Obserwuj nas na:
BiznesINFO.pl > Biznes > Jeszcze w lutym był na liście Forbesa, teraz bankrutuje. Restauracje polskiego miliardera ogłaszają upadłość
Katarzyna Prędotka
Katarzyna Prędotka 02.03.2026 16:14

Jeszcze w lutym był na liście Forbesa, teraz bankrutuje. Restauracje polskiego miliardera ogłaszają upadłość

Jeszcze w lutym był na liście Forbesa, teraz bankrutuje. Restauracje polskiego miliardera ogłaszają upadłość
fot. Wojciech Olkusnik/East News

North Food, spółka zarządzająca m.in. popularną siecią North Fish i należąca do portfolio najbogatszego Polaka Michała Sołowowa, złożyła oficjalny wniosek o upadłość. Sytuacja zagraża zwolnieniem niemal 200 pracowników, co staje się jednym z największych tegorocznych wstrząsów na rynku gastronomicznym.

  • Tylko w 2024 roku spółka North Food wygenerowała stratę netto na poziomie 4,35 mln zł
  • Złożony wniosek o ogłoszenie upadłości oznacza, że w najbliższym czasie pracę może stracić prawie 200 osób
  • Główną przyczyną zapaści są wyższe koszty pracy, energii oraz surowców spożywczych, które uderzają w całą branżę HoReCa od początku 2026 roku

Gigantyczne problemy restauracji. Koniec znanej sieci?

Spółka North Food oficjalnie złożyła broń. Pod koniec 2025 roku stery w firmie przejął Paweł Wojnowski, czyli ceniony ekspert i wieloletni menedżer znany m.in. z sukcesów w globalnych sieciach takich jak KFC czy Pizza Hut. Jednak nawet jego bogate doświadczenie nie zdołało powstrzymać katastrofy. Zarząd podjął ostateczną decyzję i skierował do sądu wniosek o ogłoszenie upadłości.

Historia firmy sięga 2002 roku, kiedy to w Kielcach zadebiutowała pierwsza restauracja pod szyldem North Fish. Biznes oparty na świeżych rybach i owocach morza, serwowanych w szybkim tempie w strefach food court, przez blisko dwie dekady generował zyski i dynamicznie rósł. Niestety, pandemia brutalnie zmieniła reguły gry. Długotrwałe lockdowny zamknęły galerie handlowe, a po ich otwarciu ruch konsumencki nigdy nie wrócił do dawnych poziomów. Zmiana nawyków zakupowych Polaków okazała się dla firmy zabójcza.

Jeszcze w lutym był na liście Forbesa, teraz bankrutuje. Restauracje polskiego miliardera ogłaszają upadłość
fot. YouTube/KSIĄŻULO/North Fish

4,35 mln zł straty w jednym roku. Skąd ten kryzys?

Liczby płynące ze sprawozdań finansowych nie pozostawiają żadnych złudzeń. Koszty operacyjne całkowicie pochłonęły rentowność spółki. Ten gigantyczny deficyt nie wziął się znikąd. To efekt niszczycielskiego domina, na które złożyły się trzy główne filary gospodarcze niszczące polską gastronomię w 2026 roku:

  1. Szokujące ceny energii. Rachunki za prąd i gaz w lokalach opierających swoje menu na obróbce termicznej (smażenie, pieczenie) oraz konieczności utrzymywania potężnych chłodni i zamrażarek, wzrosły kilkukrotnie.
  2. Drożyzna u dostawców. Koszty zakupu surowców, w tym przede wszystkim certyfikowanych ryb morskich i owoców morza, poszybowały na światowych rynkach do nienotowanych wcześniej poziomów.
  3. Koszty pracy i ubezpieczeń. Kolejne, rekordowe podwyżki płacy minimalnej drastycznie obciążyły budżety pracodawców. Sektor gastronomiczny, bazujący w dużej mierze na pracownikach szczebla podstawowego, nie ma już przestrzeni, by przerzucać te koszty na końcowego klienta w postaci tzw. paragonów grozy.

Zgodnie z jawnymi danymi, spółka w samym tylko 2024 roku zanotowała potężną stratę netto rzędu 4,35 mln zł.

Rysa na imperium najbogatszego Polaka

Michał Sołowow, od 2018 roku, to niekwestionowany lider rankingu najbogatszych Polaków magazynu „Forbes”. Majątek kielczanina szacowany jest na niemal 30 miliardów złotych. Sołowow zbudował potężne imperium przemysłowe, w skład którego wchodzą takie marki jak: Synthos, Cersanit czy Barlinek. Wspomniana, flagowa spółka, Synthos, to potęga na skalę europejską. Jest jednym z największych na kontynencie producentów kauczuku syntetycznego (niezbędnego m.in. do produkcji opon samochodowych) oraz polistyrenu spienialnego (używanego do produkcji styropianu i izolacji cieplnych). To fundament przemysłowego majątku Michała Sołowowa.

Tym bardziej szokujący wydaje się upadek należącej do niego spółki North Food. Zarządzająca siecią North Fish firma, mimo potężnego zaplecza kapitałowego właściciela, złożyła wniosek o upadłość. Dla biznesmena tego formatu strata 4,35 mln zł w skali roku to zaledwie ułamek promila całego majątku.

Decyzja o odcięciu kroplówki finansowej i zamknięciu biznesu pokazuje jednak brutalną prawdę o dzisiejszym rynku HoReCa. Skoro przed dramatycznym wzrostem kosztów operacyjnych, cen energii i płacy minimalnej nie potrafi obronić się nawet najbogatszy Polak, zatrudniający do pomocy czołowych menedżerów, to sytuacja w polskiej gastronomii jest krytyczna. Złożenie wniosku o upadłość to nie tylko rysa na wizerunku miliardera, który przyzwyczaił rynek do spektakularnych sukcesów, ale przede wszystkim realny dramat prawie 200 pracowników tracących źródło utrzymania.

Prawie 200 osób na bruku. Co z odprawami z ZUS?

Złożenie wniosku o upadłość tak rozpoznawalnej sieci to nie tylko suchy fakt biznesowy, ale realny dramat setek rodzin. Według szacunków rynkowych, fizyczna likwidacja placówek North Fish może pozbawić pracy prawie 200 osób. Dla wielu z nich oznacza to natychmiastowe problemy z płynnością finansową. 

Co w sytuacji, gdy na kontach firmy zabraknie środków na pokrycie ostatnich wypłat? Polskie prawo przewiduje konkretne mechanizmy ochronne. Kiedy sąd oficjalnie zatwierdzi upadłość i wyznaczy syndyka, pracownicy stają się wierzycielami w pierwszej kategorii zaspokojenia.

Upadłość w 2026 roku. Co muszą zrobić wierzyciele?

Problemy North Food uderzają nie tylko w kadrę pracowniczą, ale również w sieć kooperantów, od dostawców żywności, przez producentów opakowań, aż po firmy sprzątające. Każdy przedsiębiorca, któremu spółka zalega z płatnościami, musi natychmiast podjąć działania administracyjne, aby nie stracić szansy na odzyskanie choćby ułamka swoich pieniędzy.

Od niedawna proces ten odbywa się całkowicie cyfrowo. Zgłoszenia wierzytelności w formie papierowej są już nieważne i nie wywołują skutków prawnych. Wierzyciele mają ściśle określony czas (zazwyczaj 30 dni od daty obwieszczenia) na zalogowanie się do systemu informatycznego Ministerstwa Sprawiedliwości i formalne zgłoszenie swoich roszczeń. Przegapienie tego okienka czasowego skutkuje bezpowrotną utratą możliwości windykacji środków z masy upadłościowej.

źródło: ustalenia własne, KRZ

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji
BiznesINFO.pl
Obserwuj nas na: