biznes finanse video praca handel Eko Energetyka polska i świat O nas
Obserwuj nas na:
BiznesINFO.pl > Polska i Świat > To było niezwykłe znalezisko na Dolnym Śląsku. Największy skarb w historii Polski
Ewa Matysiak
Ewa Matysiak 06.01.2026 11:58

To było niezwykłe znalezisko na Dolnym Śląsku. Największy skarb w historii Polski

To było niezwykłe znalezisko na Dolnym Śląsku. Największy skarb w historii Polski
fot. Beata Zdyb - Praca własna, CC BY-SA 3.0 pl, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=16812616

Historyczne znalezisko na Dolnym Śląsku, okrzyknięte Skarbem Tysiąclecia, do dziś budzi podziw swoją wartością i niesmak okolicznościami, w jakich ujrzało światło dzienne. Szacuje się, że przypadkowo znalezione przedmioty na miejskim wysypisku mogą być warte nawet 300 mln złotych. Gorączka złota, która ogarnęła Dolny Śląsk pod koniec PRL-u, uwidoczniła słabość państwowych instytucji. Dlaczego część elementów tej cennej kolekcji bezpowrotnie zaginęła? 

  • Plac budowy i miejskie wysypisko pełne skarbów
  • Hałdy złota pod nosem milicji i amatorskie wykopaliska
  • Największy średniowieczny skarb w Polsce. Złoto warte fortunę

Plac budowy i miejskie wysypisko pełne skarbów

Odkrywanie tajemnic przeszłości na terenach miejskich niemal zawsze wiąże się z rygorystycznymi procedurami konserwatorskimi. Na każdym placu budowy, szczególnie w miastach o bogatej, średniowiecznej historii, obecność nadzoru archeologicznego jest dziś standardem wymuszonym przez prawo budowlane i ustawę o ochronie zabytków. Wszystko, co znajduje się w ziemi, stanowi własność Skarbu Państwa, a odkrycie jakiegokolwiek przedmiotu o charakterze zabytkowym powinno skutkować natychmiastowym wstrzymaniem prac. 

Niestety, w połowie lat osiemdziesiątych rzeczywistość na Dolnym Śląsku wyglądała zupełnie inaczej. Gdy 6 czerwca 1985 roku robotnicy przy ul. Daszyńskiego 14 w Środzie Śląskiej, niecałe 40 km od Wrocławia, natrafili na gliniany dzban wypełniony srebrnymi monetami, nikt nie pomyślał o profesjonalnych badaniach. Tysiące bezcennych monet zostały zabezpieczone przez milicję i trafiło do Muzeum Archeologicznego we Wrocławiu.

Jednocześnie teren, na którym szykowano wykop pod budynek centrali telefonicznej, potraktowano jak zwykły plac budowy, a roboty kontynuowano bez jakiejkolwiek refleksji nad wagą znaleziska. To pierwsze niedopatrzenie było zaledwie wstępem do serii katastrofalnych w skutkach decyzji, które doprowadziły do rozproszenia jednego z najcenniejszych depozytów w Europie. Prawdziwa eksplozja emocji nastąpiła trzy lata później, 24 maja 1988 roku, kiedy niemal w tym samym miejscu operator koparki ponownie natrafił na gliniane skorupy, w których krył się średniowieczne drogocenności. Tym razem z ziemi wydobyły się nie tylko monety, ale i złoto, co natychmiast wywołało w mieście prawdziwą gorączkę.

Hałdy złota pod nosem milicji i amatorskie wykopaliska

Zamiast zabezpieczyć teren i przesiać każdą grudkę ziemi, władze pozwoliły na wywożenie gruzu i ziemi z wykopu na teren Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji. To właśnie tam, na hałdach śmieci i ziemi, zaczęły się dziać sceny przypominające czasy Dzikiego Zachodu. Bawiące się dzieci wykopały złotą zausznicę, a uczniowie znajdowali fragmenty złotej korony. Chaos pogłębiał fakt, że wysypisko było pilnowane jedynie w nocy przez wartownika, co rano stwarzało idealne warunki dla szabrowników z całej Polski. 

Symbolem tamtych dni stał się złoty orzeł wysadzany kamieniami szlachetnymi, który został znaleziony przez małego chłopca, a następnie odkupiony przez jednego z mieszkańców i ostatecznie przekazany milicji. Dopiero takie sygnały oraz odnalezienie złotego kwiatonu, czyli elementu dekoracyjnego w kształcie kwiatu, przez uczciwego obywatela zmusiły aparat państwowy do podjęcia radykalnych działań.

Skala zaniedbań była tak ogromna, że do odzyskania artefaktów zaangażowano prokuraturę i milicję w ramach akcji o kryptonimie „Korona”. Funkcjonariusze, dysponując ponad pięćdziesięcioma nakazami rewizji, przeszukiwali średzkie mieszkania, znajdując u ludzi setki monet i elementy biżuterii, które nigdy nie powinny tam trafić. 

Największy średniowieczny skarb w Polsce. Złoto warte fortunę

Największą perełką zbioru jest kobieca korona ślubna z początku XIV wieku, ozdobiona perłami, szafirami i granatami oraz zwieńczona miniaturowymi orłami. Prawdopodobnie należała do żony cesarza Karola IV Luksemburskiego, Blanki de Valois, i jest jedyną zachowaną do dziś średniowieczną koroną tego typu. 

To było niezwykłe znalezisko na Dolnym Śląsku. Największy skarb w historii Polski
fot. Tlumaczek - Wikipedia, CC BY-SA 3.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=6294769

Ostatecznie udało się skompletować unikatowy zestaw: osiem segmentów złotej korony z orłami, potężną kolistą zaponę z kameą (ozdobną klamrę do spinania płaszczy), liczne zawieszki i pierścienie. Obecny, zinwentaryzowany skarb średzki liczy ponad 7,4 tysiąca srebrnych monet oraz około 40 złotych, głównie z XIV wieku. Wśród nich przeważają grosze praskie, choć w kolekcji znajdują się również floreny, dukaty, halerze i grosze miśnieńskie.

Jedną z największych tajemnic skarbu jest jego pochodzenie. Badacze ustalili, że skarb pełnił funkcję zastawu pod pożyczkę, którą w połowie XIV wieku król Karol IV Luksemburski zaciągnął u miejscowego bankiera żydowskiego pochodzenia. Środa Śląska, położona na ważnym szlaku handlowym, była wówczas zamożnym miastem, zamieszkanym przez bogate rodziny kupieckie, co sprawia, że to właśnie tutaj depozyt mógł zostać ukryty - i nigdy nie odebrany. Wartość znaleziska oszałamia – szacuje się ją na kwotę od 100 do nawet 300 milionów złotych. 

Skarb Średzki można oglądać we wrocławskim Muzeum Narodowym przez ostatnie trzy miesiące każdego roku, natomiast w pozostałym czasie eksponowany jest w Muzeum Regionalnym w Środzie Śląskiej. Średniowieczny skarb na zawsze pozostanie przestrogą przed tym, jak łatwo przez brak procedur i ignorancję można zaprzepaścić dziedzictwo narodowe o światowym znaczeniu.

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Ewa Matysiak
O autorze
Ewa Matysiak
Redaktor BiznesINFO
Redaktorka i wydawczyni główna serwisu BiznesINFO, związana z grupą Iberion od 2020 roku. Specjalizuje się w zagadnieniach związanych z turystyką oraz komunikacją cyfrową, analizowaną w kontekście społecznym, technologicznym i kulturowym. Szczególną uwagę poświęca wpływowi nowych form komunikacji na branżę turystyczną oraz ich roli w kształtowaniu zachowań i trendów konsumenckich. Przez lata przeszła wszystkie szczeble kariery redakcyjnej - zaczynała jako redaktorka, następnie pełniła funkcje wydawczyni i redaktorki naczelnej serwisów swiatzwierzat.pl i turysci.pl, by ostatecznie w styczniu 2025 roku objąć swoje obecne stanowisko. Ukończyła japonistykę na Uniwersytecie Warszawskim. W ramach rocznego programu stypendialnego Mizuta studiowała na Uniwersytecie Josai (城西大学), specjalizując się w mediach i marketingu.
Zobacz wszystkie artykuły autora >
Tagi: Polska
Wybór Redakcji
zakład mięsny
Znany zakład mięsny do zamknięcia. Polacy kupowali tam wyroby przez prawie 40 lat
książeczka PRL
Zapomniany dokument z PRL warty majątek. Od października PKO BP wypłaca nawet 29 024 zł
kryształy z PRL-u, PRL, ceramika z PRL
Kryształy z PRL są warte fortunę. Te egzemplarze wyceniono nawet na 15 tys. zł
Bloki mieszkalne
Wojsko sprzedaje mieszkania za bezcen. Najtańsze już za 112 tys. zł
praca przy produkcji
Tu płacą Polakom 100 zł za godzinę bez języka. Norwegia potrzebuje pracowników od zaraz
telefon z PRL
Arcytrudny quiz o PRL. To nie tylko długie kolejki i kartki na mięso. Sprawdź się
Wybór Redakcji
BiznesINFO.pl
Obserwuj nas na: