Dwa filmy warte więcej niż rok w Sejmie? Mentzen o realnych zarobkach z internetu
Internet stał się dla polityków nie tylko narzędziem komunikacji z wyborcami, ale realnym zapleczem finansowym i strategicznym. W najnowszym wywiadzie na kanale YouTube Żurnalistapl Sławomir Mentzen wprost wyjaśnia, że działalność w mediach społecznościowych - przede wszystkim na YouTube - przynosi mu wielokrotnie większe dochody niż mandat poselski w Sejmie Rzeczypospolitej Polskiej. Jednocześnie lider Konfederacji otwarcie kwestionuje sens tradycyjnych mediów w epoce bezpośredniej komunikacji online.
- Ile realnie można zarobić na politycznym YouTube?
- Dlaczego własne kanały wygrywają z telewizją i prasą?
- Gdzie jest ryzyko „przegrzania” wizerunku w sieci?
Ekonomia YouTube’a. Dwa filmy droższe niż rok w Sejmie?
Sławomir Mentzen nie ukrywa, że jako twórca internetowy zarabia zdecydowanie więcej niż jako poseł. W rozmowie odniósł się do medialnych analiz dotyczących przychodów z dwóch głośnych wywiadów - z Karolem Nawrockim oraz Rafałem Trzaskowskim.
Pierwotnie szacowano, że oba materiały przyniosły ok. 173 tys. zł. Mentzen prostuje te dane: realny przychód miał sięgnąć około 350 tys. zł.
– Jako YouTuber na pewno zarabiasz lepiej niż polityk – zauważa prowadzący rozmowę.
Sławomir Mentzen nie zaprzecza tej tezie, podkreślając, że jego obecność w polityce nie wynika z konieczności finansowej, lecz z motywacji ideowej. Zaznacza jednocześnie, że w każdej chwili mógłby wrócić do działalności biznesowej, jeśli uzna, że jego wpływ na rzeczywistość publiczną jest zbyt ograniczony.
To istotny wątek ekonomiczny: polityka nie jest dla niego źródłem utrzymania, lecz wyborem ideowym. Główne pieniądze generują zasięgi, reklamy i długofalowo budowana marka osobista w internecie.
Koniec ery tradycyjnych mediów? „Dziennikarz jest zbędny”
Jednym z najmocniejszych wątków rozmowy jest krytyka klasycznych mediów. Mentzen świadomie ogranicza obecność w telewizji i prasie, stawiając na własne kanały komunikacji.
– „Dziennikarz w tym procesie jest zbędny” – mówi wprost Sławomir Mentzen.
Według niego media:
- wycinają wypowiedzi z kontekstu,
- skupiają się na tematach pobocznych,
- kreują wizerunek oderwany od rzeczywistej pracy polityka.
Własne kanały w sieci dają mu pełną kontrolę nad przekazem i eliminują ryzyko „przefiltrowania” treści przez redakcje. To także sposób na dotarcie do młodszych wyborców, którzy – jak zauważa – nie oglądają telewizji i nie czytają gazet.
TikToki, rolki, vlogi czy seria „Dzień z Mentzenem” stały się elementem długofalowej strategii. Choć formaty bywają powtarzalne, zdaniem polityka liczy się regularność i dopasowanie do algorytmów platform.
Media społecznościowe pełnią tu podwójną funkcję:
- polityczną – budowanie relacji z wyborcami,
- biznesową – generowanie realnych przychodów.
To model coraz częściej obserwowany także poza polityką, gdzie zasięg staje się aktywem porównywalnym z kapitałem finansowym.
Internet silniejszy niż mandat?
Wywiad pokazuje wyraźnie zmianę paradygmatu: dziś realna władza komunikacyjna i finansowa coraz częściej znajduje się poza parlamentem. Własne kanały w sieci mogą dawać politykom większy wpływ, większe pieniądze i większą niezależność niż klasyczny mandat.
Dla Mentzena YouTube nie jest dodatkiem do polityki. To równoległy, a momentami ważniejszy filar działalności - zarówno strategicznej, jak i ekonomicznej.
Podkreśla, że kluczem do skutecznej obecności w sieci jest… umiejętne wycofanie się. Po okresach intensywnej ekspozycji – jak kampanie wyborcze – celowo ogranicza aktywność medialną.
– „Muszę się wyciszyć, muszę zniknąć z debaty publicznej” – tłumaczy podczas wywiadu dla żurnalistapl.
Stała obecność prowadzi jego zdaniem do zmęczenia psychicznego i intelektualnego, a w konsekwencji do spadku jakości przekazu.
Doświadczenie 350 wieców w trakcie kampanii prezydenckiej określa jako największy projekt w swoim życiu. Wnioski są jednoznaczne: forma ma być najwyższa w dniu wyborów, a nie na długo przed nimi.
Źródło: Biznes Info, YouTube żurnalistapl