Czy w 2026 roku nadal warto inwestować w złoto? Ekspert nie ma wątpliwości
Wiele osób, które w ostatnim czasie postawiły na złoto, licząc na bezpieczny zysk, może się srodze zawieść. Choć rok 2025 przyniósł rekordowe, 60-procentowe wzrosty, najnowsze analizy ekspertów z Finax, które otrzymała Redakcja BiznesInfo, studzą emocje i wskazują na potężne ryzyko. Historia pokazuje brutalnie: po tak gwałtownych skokach cen, kruszec potrafił tracić większość swojej wartości i trwać w stagnacji przez całe pokolenia.
- Czy naprawdę obecna sytuacja na rynku złota przypomina tę z 1979 roku?
- Konkretne wyliczenia ekspertów dotyczące bezpiecznego udziału kruszcu w Twoim majątku
- "Podążanie za zwycięzcami" to najprostsza droga do utraty oszczędności
Szalone wzrosty złota. Czy to już szczyt?
W 2026 rok weszliśmy w atmosferze niepewności, którą dodatkowo potęgują napięcia na Bliskim Wschodzie oraz drożejące surowce. To właśnie te czynniki, obok ogromnych zakupów dokonywanych przez banki centralne, wywindowały ceny złota na poziomy nieoglądane od dekad. W samym tylko 2025 roku kruszec ten pozwolił zarobić inwestorom ponad 60 proc..
Dla wielu osób, zwłaszcza tych szukających „bezpiecznej przystani” w niepewnych czasach, złoto stało się inwestycyjnym numerem jeden. Jednak analitycy rynkowi z Finax, którzy dokładnie prześwietlili tę klasę aktywów, ostrzegają przed zgubnym optymizmem. Według nich, to co dziś wygląda na złoty interes, jutro może stać się balastem w portfelu.

Klątwa roku 1979 powraca?
Obecny rajd cenowy złota jest najsilniejszym okresem dla tego kruszcu od 1979 roku. Choć brzmi to jak zachęta, dla doświadczonych inwestorów jest to sygnał alarmowy. Dlaczego? Ponieważ historia rynków finansowych bywa cykliczna i niezwykle okrutna dla tych, którzy mają „krótką pamięć”.
Paweł Szczerbak, ekspert ds. inwestowania długoterminowego z Finax, przypomina, co wydarzyło się po ostatnim tak potężnym wzroście: złoto w ciągu zaledwie pięciu lat straciło około dwie trzecie swojej wartości. Co gorsza, po tym krachu kruszec pozostawał w stagnacji przez kolejne dwie dekady. Osoby, które kupiły złoto na szczycie, musiały czekać 20 lat, by wyjść „na zero”.
Pułapka „zwycięzców z przeszłości”
Większość początkujących inwestorów popełnia ten sam błąd: kupują to, co w ostatnim roku urosło najwięcej. W 2026 roku tym aktywem jest właśnie złoto. Eksperci nazywają to „podążaniem za zwycięzcami”, co w praktyce często kończy się kupowaniem na samym szczycie, tuż przed pęknięciem bańki.
- Złoto może być wartościowym dodatkiem do portfela, ale nie powinno stanowić jego podstawy – podkreśla Paweł Szczerbak.
Problem polega na tym, że emocje biorą górę nad strategią. Widząc 60-procentowe stopy zwrotu, zapominamy o dywersyfikacji i płynności, które w 2026 roku są kluczowe dla ochrony kapitału. Zamiast budować stabilny fundament, wielu graczy rynkowych zaczyna traktować złoto podobnie jak kryptowaluty – jako narzędzie spekulacji, a nie długoterminowego oszczędzania.
Ile złota to „bezpiecznie”?
Jeśli myślisz o złocie jako o fundamencie swojego majątku, ekspert Finax ma dla Ciebie zimny prysznic. Według zaleceń, udział tego kruszcu w całkowitym majątku inwestora nie powinien przekraczać zaledwie kilku procent.
Dlaczego tak mało? Ponieważ złoto, w przeciwieństwie do akcji czy nieruchomości, nie generuje wartości dodanej – nie wypłaca dywidend ani czynszu. Jego cena zależy wyłącznie od tego, czy ktoś inny odkupi je od nas drożej w przyszłości. W obliczu wysokich wycen innych aktywów i niepewności geopolitycznej, nadmierna koncentracja kapitału w złocie jest po prostu ryzykowna.
Co zamiast złota? Szukaj płynności i niskich kosztów
Skoro złoto to tylko dodatek, to na czym budować majątek w 2026 roku? Ekspert z Finax wskazuje na fundamentalną różnicę między złotem a rozwiązaniami takimi jak pasywne ETF-y. Podczas gdy złoto potrafi utknąć w martwym punkcie na 20 lat, globalne rynki akcji śledzone przez ETF-y oferują szeroką dywersyfikację i są fundamentem portfela.
Warto zwrócić uwagę na koszty. Aktywnie zarządzane fundusze często przegrywają z rynkiem właśnie przez wysokie opłaty. Aż 98 proc. europejskich funduszy inwestujących w globalne akcje nie zdołało pokonać indeksu w ciągu ostatniej dekady. Złoto również wiąże się z kosztami przechowywania lub wysokimi marżami przy zakupie fizycznego kruszcu.
Podsumowując analizę Finax, rok 2026 wymaga od nas chłodnej głowy. Złoto, choć błyszczy w zestawieniach za ubiegły rok, niesie ze sobą ryzyko bolesnej korekty.
- Nieruchomości stają się coraz mniej płynne i wymagają aktywnego zaangażowania, a czynsz często nie pokrywa już raty kredytu.
- Kryptowaluty to wciąż czysta spekulacja, gdzie Bitcoin potrafi stracić połowę wartości w kilka miesięcy.
- ETF-y pozostają najprostszym i najtańszym narzędziem, szczególnie w ramach kont emerytalnych takich jak OIPE.
Złoto może uzupełnić portfel, ale jeśli postawisz na nie wszystko, możesz stać się kolejną ofiarą „krótkiej pamięci inwestorów”, powtarzając scenariusz z lat 80. XX wieku.
Źródło: BiznesInfo/Finax