Czy stare sztućce można wyrzucić do zmieszanych? Odpowiedź Cię zaskoczy, Polacy nie mieli pojęcia
Choć kolorowe pojemniki na stałe wpisały się w krajobraz polskich osiedli, zasady selektywnej zbiórki wciąż bywają trudnością. Pozornie oczywiste decyzje mogą narażać gminy na kary finansowe. Największe dylematy rodzą zazwyczaj rzeczy codziennego użytku, które trudno umieścić w podstawowych kategoriach. Wiadomo, gdzie wyrzucić zużyte sztućce.
- Polacy segregują odpady
- Z tym Polacy wciąż mają problem
- Wiadomo, gdzie wyrzucić stare sztućce
Polacy segregują odpady
Polska od lat bierze udział w wyścigu z czasem i unijnymi dyrektywami, które nieubłaganie podnoszą poprzeczkę w zakresie poziomów recyklingu. Wspólnotowy prawodawca wymaga, aby z roku na rok coraz większy odsetek surowców wracał do obiegu, zamiast trafiać na wysypiska, co bezpośrednio przekłada się na politykę krajową i lokalne regulacje. System pięciu frakcji, papieru, szkła, metali i tworzyw sztucznych, bioodpadów oraz odpadów zmieszanych, w teorii wydaje się rozwiązaniem szczelnym i logicznym. W praktyce jednak gąszcz przepisów i interpretacji sprawia, że statystyczny Polak stojący przed wiatą śmietnikową nierzadko musi wykazać się wiedzą godną inżyniera inżynierii środowiska. Presja jest ogromna, ponieważ gminy, które nie osiągną wymaganych poziomów odzysku surowców, są obciążane gigantycznymi karami finansowymi. Te z kolei prędzej czy później są przerzucane na mieszkańców w postaci podwyżek opłat za wywóz śmieci.

Sytuację komplikuje fakt, że segregacja odpadów w Polsce to wciąż proces, w którym świadomość ekologiczna ściera się z przyzwyczajeniami i brakiem precyzyjnej edukacji. Jak wynika z danych Głównego Urzędu Statystycznego, ilość odpadów komunalnych wytwarzanych przez gospodarstwa domowe systematycznie rośnie, a wraz z nią zwiększa się odsetek zanieczyszczeń we frakcjach, które powinny być czyste. To właśnie zanieczyszczony strumień odpadów jest największą zmorą firm zajmujących się gospodarką komunalną. Często wynika to nie ze złej woli, ale z nadgorliwości mieszkańców, którzy w odruchu zwanym wish-cyclingiem (recyklingiem życzeniowym) wrzucają do pojemników na surowce przedmioty, które wydają się pasować do danej kategorii, lecz z technologicznego punktu widzenia są odpadem kłopotliwym lub wręcz niebezpiecznym dla instalacji przetwórczych.
Z tym Polacy wciąż mają problem
Kluczem do zrozumienia, dlaczego sortownie nie mają litości dla pewnych odpadów, jest rozróżnienie pomiędzy materiałem a przeznaczeniem przedmiotu. Najczęstszym błędem popełnianym przez konsumentów jest utożsamianie żółtego pojemnika z każdym rodzajem plastiku i metalu, a zielonego z każdym rodzajem szkła. Tymczasem system segregacji w Polsce jest skonstruowany przede wszystkim z myślą o odzysku opakowań. To właśnie opakowania są objęte systemem rozszerzonej odpowiedzialności producenta i to one stanowią najbardziej pożądany wsad dla recyklerów. Wrzucenie do zielonego pojemnika stłuczonej szklanki, naczynia żaroodpornego czy lustra jest błędem kardynalnym, ponieważ szkło to ma inną temperaturę topnienia niż słoiki czy butelki, co może zniszczyć całą partię przetapianego surowca.

Podobna, a może nawet bardziej skomplikowana sytuacja dotyczy frakcji wyrzucanych do żółtych pojemników. Teoretycznie trafiają tam metale i tworzywa sztuczne, lecz w praktyce systemy sortujące są nastawione na wyłapywanie butelek PET, folii, puszek aluminiowych i stalowych. Inne przedmioty, choć wykonane z podobnych materiałów, mogą stanowić poważne zagrożenie dla maszynerii. Drobne elementy metalowe, twarde plastiki techniczne (takie jak zabawki, obudowy sprzętu, części samochodowe) czy właśnie elementy wyposażenia kuchni zachowują się na taśmach sorterów inaczej, niż przewiduje to proces technologiczny. Mogą one zaklinować się w maszynach, uszkodzić delikatne czujniki optyczne lub zanieczyścić belę surowca, co skutkuje jej odrzuceniem przez recyklera końcowego. W efekcie zamiast zysku ze sprzedaży surowca gmina ponosi koszt utylizacji zanieczyszczonego odpadu, co jest ekonomicznym nonsensem, za który płacimy wszyscy.
Zobacz też: Rewolucja w bioodpadach, są nowe restrykcje. Zmiany dotkną mieszkańców tego województwa
Wiadomo, gdzie wyrzucić stare sztućce
Stare sztućce to odpad, który często budzi wątpliwości podczas segregacji, zwłaszcza gdy łączą w sobie różne materiały. Metalowe części, plastikowe rączki oraz ostre krawędzie sprawiają, że wiele osób nie ma pewności, do którego pojemnika powinny trafić. Tymczasem prawidłowe postępowanie ma znaczenie nie tylko dla porządku w kuchni, ale też dla sprawnego działania systemu recyklingu.
Sztućce wykonane ze stali nierdzewnej lub aluminium nadają się do odzysku i nie powinny trafiać do odpadów zmieszanych. W praktyce zarówno łyżki i widelce, jak i sztućce z plastikowymi rączkami można wrzucać do żółtego pojemnika na metale i tworzywa sztuczne. To właśnie tam trafiają puszki oraz drobny złom, które w sortowniach są oddzielane i kierowane do recyklingu. Ważne, aby sztućce były opróżnione i w miarę czyste, resztki jedzenia mogą utrudniać proces odzysku surowców. Więcej wątpliwości pojawia się w przypadku ostrych noży. Ze względów bezpieczeństwa wiele gmin zaleca oddawanie ich do Punktów Selektywnej Zbiórki Odpadów Komunalnych (PSZOK), choć nie jest to jednolita zasada obowiązująca w całym kraju. Ostre krawędzie stanowią zagrożenie dla pracowników i linii sortowniczych, dlatego PSZOK bywa bezpieczniejszym rozwiązaniem. Jeśli jednak lokalne przepisy dopuszczają wyrzucenie noży do żółtego pojemnika, powinny być one odpowiednio zabezpieczone, na przykład owinięte folią bąbelkową lub grubym papierem.
Istnieje jednak znacznie lepsze, choć wymagające więcej wysiłku rozwiązanie. W przypadku większej ilości metalowych akcesoriów kuchennych idealnym miejscem będzie również punkt skupu złomu. W ten sposób mamy stuprocentową pewność, że stal, z której wykonano nasze widelce, zostanie przetopiona i wróci do obiegu, nie obciążając przy tym systemu komunalnego i nie narażając nas na zarzut niesegregowania śmieci. Warto pamiętać, że sortownie coraz częściej korzystają z zaawansowanych systemów monitoringu wizyjnego, a firmy odbierające odpady mają obowiązek zgłaszać nieprawidłowości. Wyrzucenie worka pełnego ciężkiego, nieopakowaniowego metalu do żółtego pojemnika to niemal gwarancja "czerwonej kartki” dla całej altany śmietnikowej.