Cenckiewicz rezygnuje ze stanowiska szefa BBN. Wydało się, ile zarabiał w Kancelarii Prezydenta
Sławomir Cenckiewicz, jedna z najbardziej wyrazistych postaci w otoczeniu głowy państwa, ogłosił właśnie rezygnację z funkcji szefa Biura. Decyzja ta, poparta emocjonalnym oświadczeniem, kończy pewien etap w funkcjonowaniu tej kluczowej instytucji, ale jednocześnie otwiera dyskusję o tym, jak wyceniana jest praca osób odpowiedzialnych za strategiczne interesy kraju. Ile zarabia miesięcznie “na rękę” szef BBN?
Sławomir Cenckiewicz odchodzi z Biura Bezpieczeństwa Narodowego
Decyzja o odejściu Sławomira Cenckiewicza z Biura Bezpieczeństwa Narodowego nie była, według jego własnych słów, ruchem przypadkowym ani podyktowanym wyłącznie sprawami osobistymi. W opublikowanym w mediach społecznościowych oświadczeniu, były już szef BBN wskazał na "brutalną ingerencję i presję" ze strony rządu Donalda Tuska.
To mocne sformułowania, które sugerują, że stabilność urzędu, będącego merytorycznym zapleczem prezydenta w sprawach obronności, została wystawiona na ciężką próbę. Cenckiewicz podkreślił, że rezygnację podjął w poczuciu odpowiedzialności za państwo, co rzuca nowe światło na relacje między poszczególnymi ośrodkami władzy w Polsce.
Od teraz będę wspierał Pana Prezydenta w zupełnie innej roli. Mojemu następcy – gen. Andrzejowi Kowalskiemu, i wszystkim moim współpracownikom z BBN, udzielam poparcia, dziękuję i życzę powodzenia.
Swoją decyzję przemyślałem i podjąłem ją w odpowiedzialności za państwo, którego jeden z ważnych urzędów – Biuro Bezpieczeństwa Narodowego, został poddany brutalnej ingerencji i presji ze strony rządu Donalda Tuska. Niespotykany dotąd w historii antypaństwowy wandalizm Tuska i jego współpracowników w praktyce sparaliżował normalne funkcjonowanie BBN, zaś mnie uniemożliwił pełnienie funkcji powierzonej mi w dniu 7 sierpnia 2025 r. przez Prezydenta RP. - napisał Sławomir Cenckiewicz w oświadczeniu na platformie X.

Warto zauważyć, że dymisja ta zbiega się w czasie z istotnymi rozstrzygnięciami prawnymi. Zaledwie kilka dni wcześniej Naczelny Sąd Administracyjny oddalił skargi Kancelarii Prezesa Rady Ministrów dotyczące cofnięcia Cenckiewiczowi poświadczeń bezpieczeństwa.
Choć wyrok ten był korzystny dla urzędnika, strona rządowa szybko ostudziła entuzjazm, zaznaczając, że orzeczenie nie oznacza automatycznego przywrócenia pełnego dostępu do informacji niejawnych. Ten proceduralny klincz mógł być jednym z czynników paraliżujących codzienną pracę szefa BBN, dla którego dostęp do tajemnic państwowych jest narzędziem absolutnie niezbędnym.
Mimo odejścia z Biura, Sławomir Cenckiewicz nie zamierza wycofywać się z życia publicznego. Zapowiedział już, że jego nowym zadaniem będzie wspieranie prezydenta Karola Nawrockiego w innej, nieokreślonej jeszcze dokładnie roli. Funkcję po nim w BBN przejmie generał Andrzej Kowalski, który otrzymał od swojego poprzednika publiczne wsparcie i życzenia powodzenia w zarządzaniu instytucją w tych niełatwych czasach. Taka zmiana na stanowisku szefa Biura, będącego konstytucyjnym organem doradczym, zawsze niesie ze sobą pytania o ciągłość polityki bezpieczeństwa narodowego.
Zarobki Sławomira Cenckiewicza w BBN
W polskiej debacie publicznej kwestia zarobków polityków i wysokiej rangi urzędników zawsze budzi ogromne emocje, oscylując między postulatami godnej zapłaty za ogromną odpowiedzialność a głosami o nadmiernych przywilejach. Sławomir Cenckiewicz, jeszcze jako urzędujący szef BBN, postanowił przeciąć spekulacje w tej materii, decydując się na rzadki gest pełnej transparentności finansowej. We wrześniu 2025 roku publicznie pochwalił się wysokością swojego przelewu, co spotkało się z dużym echem w mediach branżowych i społecznościowych.
Z ujawnionych przez niego danych wynika, że jego ostatnia pensja za wrzesień wyniosła dokładnie 9856,75 złotych netto. Kwota ta, choć dla wielu obywateli znacząca, w kontekście zarządzania instytucją o krytycznym znaczeniu dla państwa, wywołała dyskusję o adekwatności wynagrodzeń w sferze budżetowej.
Cenckiewicz, powołując się na informacje przekazywane wcześniej przez rzecznika prezydenta Rafała Leśkiewicza, zaznaczył, że dane te i tak są dostępne, ale postanowił podać je bezpośrednio, by uniknąć niedomówień. Zadeklarował wówczas nawet, że będzie informował o wszelkich zmianach w uposażeniu, co miało uwiarygodnić jego wizerunek jako urzędnika niemającego nic do ukrycia.
Zobacz też: Taką emeryturę ma Irena Santor. Śpiewała przez 70 lat, a dzisiaj dostaje taką kwotę
Odpowiedzialność urzędnika BBN a standardy na rynku pracy w Polsce
Odejście Cenckiewicza i ujawnienie jego zarobków stawia pytanie o to, jak systemowo podchodzimy do wyceny pracy osób, od których zależy stabilność państwa. Biuro Bezpieczeństwa Narodowego to nie tylko administracja; to ośrodek analizujący zagrożenia hybrydowe, współpracujący z wywiadem i koordynujący kluczowe decyzje obronne. Czy kwota rzędu 10 tysięcy złotych "na rękę" jest wystarczająca, by przyciągnąć i utrzymać najwyższej klasy ekspertów, którzy w sektorze prywatnym mogliby liczyć na znacznie więcej? To dylemat, z którym boryka się nie tylko Polska, ale większość nowoczesnych demokracji.
Sytuacja Sławomira Cenckiewicza pokazuje również, że na ostateczny "bilans" pracy urzędnika składają się nie tylko cyfry na wyciągu z konta, ale przede wszystkim koszt polityczny i wizerunkowy. Walka o poświadczenia bezpieczeństwa przed sądami administracyjnymi to procesy długotrwałe i obciążające, które dla osoby spoza układu politycznego mogłyby być barierą nie do przejścia. W tym kontekście, pensja urzędnika państwowego jawi się bardziej jako honorarium za gotowość do funkcjonowania w warunkach permanentnego konfliktu i wysokiej presji, niż jako klasyczne wynagrodzenie za wykonaną pracę.
Rezygnacja Sławomira Cenckiewicza z funkcji szefa BBN to wydarzenie, gdzie z jednej strony mamy do czynienia z personalną zmianą w ważnym urzędzie i deklaracją dalszej współpracy z prezydentem Karolem Nawrockim. Z drugiej zaś, otrzymaliśmy rzadki wgląd w realia finansowe panujące wewnątrz prezydenckich struktur. Kwota blisko 10 tysięcy złotych za zarządzanie bezpieczeństwem narodowym pozostaje punktem odniesienia w debacie o jakości i kosztach polskiej administracji. Teraz uwaga obserwatorów skupi się na generale Andrzeju Kowalskim, który przejmuje stery w BBN w momencie, gdy instytucja ta znajduje się w samym centrum politycznego pożaru.