Arktyczne uderzenie w Polskę. Mieszkańcy tego regionu z przerażeniem patrzą na liczniki, ceny ogrzewania zwalają z nóg
Podlasie przygotowuje się na uderzenie arktycznego powietrza, które w najbliższy weekend może sprowadzić temperatury niespotykane w innych regionach kraju. Mieszkańcy okolic Suwałk czy Białegostoku, przyzwyczajeni do surowego klimatu, z niepokojem spoglądają jednak nie na prognozy pogody, lecz na szybko opróżniające się składy opału i rosnące liczniki gazu.
- Mróz zagląda w portfel głębiej niż zwykle
- Od pelletu po ekogroszek — czym ratują się mieszkańcy Podlasia?
- Absurdalne rachunki za ogrzewanie gazowe
Mróz zagląda w portfel głębiej niż zwykle
Prognozy dla północno-wschodniej Polski są bezlitosne: nadchodzący weekend przyniesie spadki temperatury poniżej -20 stopni Celsjusza, a w tak zwanych zastoiskach mrozowych słupki rtęci mogą spaść nawet w okolice -30 stopni. Dla przeciętnego mieszkańca centralnej czy zachodniej Polski takie wartości brzmią jak scenariusz filmu katastroficznego, jednak na Podlasiu to realność, która bezpośrednio przekłada się na drastyczny wzrost kosztów utrzymania gospodarstwa domowego.
Im większa różnica między temperaturą wewnątrz a tą na zewnątrz, tym szybciej budynek oddaje ciepło, co wymusza intensywniejszą pracę kotłów niezależnie od rodzaju stosowanego paliwa.

Mieszkańcy regionu, potocznie nazywanego polskim biegunem zimna, nauczyli się już, że zima weryfikuje każdą oszczędność poczynioną na etapie izolacji fundamentów czy dachu. W obliczu zapowiadanych dwudziestu kilkustopniowych mrozów debata o efektywności energetycznej przestaje być teoretycznym rozważaniem z broszur unijnych, a staje się wymagającym wyliczeniem przy domowym stole.
Wydatki na ogrzewanie stanowią tu lwią część domowego budżetu, a każda kolejna doba z ekstremalnie niską temperaturą to wymierne straty liczone w dziesiątkach, a czasem setkach złotych.
Od pelletu po ekogroszek — czym ratują się mieszkańcy Podlasia?
Strategie walki z mrozem różnią się w zależności od zasobności portfela i wybranego źródła energii, co potwierdzają relacje mieszkańców zebrane przez Wirtualną Polskę. Pan Stanisław, który zdecydował się na ogrzewanie pelletem (biopaliwo w formie granulatu z odpadów drzewnych), obserwuje niemal dwukrotny wzrost zużycia surowca.
Przed nadejściem fali chłodów spalał około 22 kg na dobę, natomiast w trakcie największych mrozów zapotrzebowanie rośnie do 40 kg dziennie, co oznacza wrzucanie do pieca 2,5 worka opału każdego dnia. Finansowy ból potęguje fakt, że cena tony pelletu wzrosła z 1400 zł w październiku do obecnych 2000 zł, co przy tak wysokim spalaniu drastycznie podnosi koszt każdej godziny komfortu cieplnego.

Podobny mechanizm „mroźnego podatku” dotyka użytkowników węgla. Pan Axel, ogrzewający dom ekogroszkiem (węgiel o wysokiej kaloryczności i niskiej zawartości siarki), przewidująco zrobił zapasy wiosną, płacąc około 1500-1600 zł za tonę. Dziś, gdy dokupienie opału w szczycie sezonu wiąże się z wydatkiem przekraczającym 2000 zł, jego decyzja wydaje się zbawienna dla domowych finansów.
Jednak i u niego zużycie paliwa przy obecnej aurze skoczyło z jednego worka do 2,5 worka na dobę. Ta prosta matematyka pokazuje, że niezależnie od rodzaju paliwa stałego, ekstremalne warunki na Podlasiu wymagają od instalacji grzewczych pracy na najwyższych obrotach, co błyskawicznie drenuje zapasy zgromadzone w piwnicach i garażach.
Absurdalne rachunki za ogrzewanie gazowe
Osoby, które postawiły na wygodę i bezobsługowość w postaci ogrzewania gazowego, również nie mogą spać spokojnie. Choć unikają fizycznego dźwigania worków z opałem, ich niepokój budzą wskazania liczników, które w styczniu pracują w tempie dotąd niespotykanym. Pan Grzegorz, mieszkaniec regionu, zauważa w rozmowie z WP, że jego rachunki za gaz systematycznie pną się w górę wraz z obniżaniem się temperatury za oknem.
O ile w listopadzie opłata wynosiła niecałe 750 zł, a w grudniu około 900 zł, o tyle styczniowe mrozy wywindowały prognozy i bieżące koszty do poziomu 1200-1300 zł miesięcznie. To wzrost o niemal 75 proc. w stosunku do początku sezonu grzewczego, co dla wielu rodzin stanowi barierę trudną do przeskoczenia bez rezygnacji z innych istotnych wydatków.