4995,65 zł do odliczenia w PIT. Wielu Polaków zapomina i tylko wyrzuca pieniądze w błoto
Rok 2025 przynosi rekordowe limity odliczeń od PIT, które w sprzyjających okolicznościach pozwalają odzyskać kwotę wystarczającą na sfinansowanie egzotycznych wakacji. Choć mechanizm ten funkcjonuje od lat, statystyki pokazują, że Polacy masowo ignorują skuteczną optymalizację podatkową. Niemal 5 tys. złotych może wrócić na konto.
- Polacy już mogą rozliczyć PIT
- O tej uldze podatkowej Polacy zapominają
- Niemal 5 tys. złotych zwrotu dla tych Polaków
Polacy już mogą rozliczyć PIT
Polski system podatkowy słynie ze swojego skomplikowania, a kolejne nowelizacje przepisów rzadko przynoszą uproszczenie życia przeciętnego obywatela, który gubi się w gąszczu stawek, progów i wyjątków. Podatki w Polsce, obejmujące m.in. podatek dochodowy od osób fizycznych (PIT), podatek od zysków kapitałowych (tzw. podatek Belki) czy składki zdrowotne, stanowią znaczące obciążenie domowych budżetów, szczególnie dla osób wpadających w drugi próg podatkowy.
Zasadniczo mechanizm jest bezlitosny, po przekroczeniu kwoty 120 tysięcy złotych dochodu rocznie, każda kolejna zarobiona złotówka jest obciążona stawką 32 procent, co drastycznie obniża realne wpływy na konto. To właśnie w tym momencie wielu podatników zaczyna gorączkowo szukać kosztów lub ulg, które pozwoliłyby choć trochę złagodzić fiskalny ból, często zapominając o rozwiązaniu leżącym na wyciągnięcie ręki.
Ustawodawca, chcąc zachęcić Polaków do samodzielnego oszczędzania na emeryturę w obliczu niekorzystnych prognoz demograficznych, stworzył narzędzia, które pełnią podwójną rolę: budują kapitał na przyszłość i działają jak tarcza podatkowa "tu i teraz”. Niestety, brak wiedzy ekonomicznej i niska kultura finansowa sprawiają, że dla większości społeczeństwa te konkretne terminy brzmią jak kolejna biurokratyczna pułapka, a nie realna szansa na zwrot gotówki.
Tymczasem istnieje istotne rozwiązanie, które pozwala na fizyczne pomniejszenie podstawy opodatkowania w bieżącym roku rozliczeniowym. W praktyce oznacza to, że pieniądze wpłacone na ten cel są traktowane przez urząd skarbowy tak, jakbyśmy ich nigdy nie zarobili, co skutkuje niższym podatkiem do zapłaty lub, co znacznie przyjemniejsze, sowitym przelewem zwrotnym na nasze konto bankowe po złożeniu rocznego PIT.

O tej uldze podatkowej Polacy zapominają
Kluczem do zrozumienia skali korzyści w 2025 roku jest analiza nowych limitów wpłat, które są bezpośrednio powiązane z prognozowanym przeciętnym wynagrodzeniem w gospodarce narodowej. W przeciwieństwie do zwykłego Indywidualnego Konta Emerytalnego (IKE), gdzie głównym benefitem jest brak podatku od zysków kapitałowych przy wypłacie środków w przyszłości, IKZE daje korzyść natychmiastową w postaci ulgi w PIT. Mechanizm ten jest prosty: wpłacona kwota zostaje odjęta od dochodu, co zmniejsza podstawę opodatkowania.
Na rok 2025 limity te zostały wywindowane do poziomów dotąd nienotowanych, co otwiera drogę do rekordowych odliczeń. Dla standardowego pracownika etatowego czy osoby zatrudnionej na umowie cywilnoprawnej limit wpłat wynosi 1,2-krotność prognozowanego przeciętnego wynagrodzenia, co przekłada się na kwotę 10 407,60 zł. Oznacza to, że osoba w drugim progu podatkowym (32 proc.) może odzyskać ponad 3300 złotych czystej gotówki. Jednak prawdziwa rewolucja dotyczy innej grupy podatników. Ustawodawca wprowadził bowiem specjalny, preferencyjny limit dla osób prowadzących pozarolniczą działalność gospodarczą, ustalając go na poziomie aż 1,8-krotności prognozowanego wynagrodzenia.

W 2025 roku daje to niebagatelną kwotę 15 611,40 zł możliwego depozytu. Co istotne, środki te nie muszą być zamrożone na nieatrakcyjnych lokatach, w ramach IKZE można inwestować w akcje, obligacje skarbowe czy fundusze inwestycyjne, co pozwala pieniądzom pracować podwójnie. Pierwszy zysk to potencjalna stopa zwrotu z inwestycji, a drugi, pewny i gwarantowany przez państwo, to zwrot podatku wynikający z zastosowania ulgi. Warto jednak pamiętać, że korzyść ta jest odroczona w czasie jedynie pod warunkiem wypłaty środków po osiągnięciu 65. roku życia, kiedy to zapłacimy zryczałtowany podatek w wysokości 10 procent, co i tak jest stawką znacznie niższą niż obecne obciążenia podatkowe.
Zobacz też: Ceny mieszkań po 13 lutego 2026. Możesz zaoszczędzić dziesiątki tysięcy
Niemal 5 tys. złotych zwrotu dla tych Polaków
Największymi beneficjentami systemu w obecnym roku podatkowym są bez wątpienia przedsiębiorcy rozliczający się na zasadach ogólnych (skala podatkowa), którzy generują wysokie dochody. To właśnie z myślą o tej grupie, która ponosi największe ciężary fiskalne, skonstruowano mechanizm pozwalający na odzyskanie tytułowych niemal 5 tysięcy złotych.
Dokładna kalkulacja wygląda następująco: przedsiębiorca wpłacający maksymalny limit 15 611,40 zł i znajdujący się w drugim progu podatkowym (stawka 32 proc.) realnie obniża swój podatek o 4995,65 zł. Jest to kwota, którą urząd skarbowy musi zwrócić na konto podatnika po złożeniu rocznego zeznania PIT-36 z załącznikiem PIT/O. Oczywiście, przedsiębiorcy na podatku liniowym (19 proc.) lub ryczałcie również skorzystają, choć w ich przypadku zwrot będzie proporcjonalnie niższy, odpowiednio około 2966 zł dla "liniowców” i zależnie od stawki ryczałtu dla pozostałych. Należy jednak podkreślić, że ulga ta nie działa z automatu, wymaga aktywnego działania podatnika, czyli fizycznego dokonania wpłaty na konto IKZE przed 31 grudnia danego roku podatkowego.
Wiele osób popełnia błąd, odkładając tę decyzję na ostatnią chwilę, kiedy systemy bankowe mogą być przeciążone lub sesje księgowania nie zdążą przetworzyć przelewu przed końcem roku, co skutkuje bezpowrotną utratą limitu i ulgi za dany rok. Co więcej, środki te są prywatną własnością oszczędzającego i podlegają dziedziczeniu, co odróżnia je od składek w ZUS, budując tym samym realne bezpieczeństwo finansowe rodziny.
W obliczu rosnących kosztów życia i niepewności co do przyszłych świadczeń emerytalnych, ignorowanie możliwości odzyskania od państwa blisko 5000 złotych rocznie wydaje się być decyzją co najmniej nieracjonalną finansowo. Dla wielu przedsiębiorców jest to równowartość "trzynastej pensji” czy solidnej premii, którą wypłaca im nie klient, a sam fiskus w nagrodę za dbanie o własną przyszłość.