2021 sprzedaż nowych samochodów
Geograph David Anstiss
Autor Konrad Karpiuk - 14 Listopada 2020

Surowe prawo wchodzi w życie od początku 2021 roku. Część niesprzedanych aut trafi na złom

2021 rok może być rokiem ogromnych strat dla producentów samochodów. Zgodnie z obowiązującym prawem, ogromna część niesprzedanych aut może trafić na złom. Powodem są regulacje UE.

2021 będzie czarnym rokiem dla producentów aut

Wraz z początkiem 2021 roku w życie wchodzą nowe normy emisji spalin ustalone przez Unię Europejską. Oznacza to, że samochody, aby otrzymać homologację będą musiały przejść znacznie bardziej restrykcyjne testy niż do tej pory.

O ile już w 2020 roku producenci zaczęli dostosowywać część swojej gamy modelowej do przyszłych regulacji, to wciąż spora część aut została wyprodukowana z zachowaniem starego reżimu. Liczono, że uda się pozbyć przynajmniej większości z nich przed wejściem nowych norm emisji spalin.

To się jednak nie udało ze względu na pandemię koronawirusa. Lockdown w wielu krajach doprowadził do spadku popytu, w tym również mniejszego zainteresowania nowymi samochodami. Na placach u producentów zalegają tysiące aut.

Zbiegnięcie się z wejścia nowych norm emisji spalin z pandemią koronawirusa może być zabójczy dla producentów. Część aut, która zostałaby legalnie sprzedana w 2020 roku, w 2021 nie spełnia normy emisji spalin, więc nie będzie można ich sprzedawać.

Co więc stanie się z tymi autami? Na pewno w grudniu można spodziewać się rekordowych wyprzedaży rocznika, według ekspertów lepszej okazji na kupno nowego auta niskim kosztem może nie być. Producenci będą starali się sprzedać jak najwięcej aut, aby zminimalizować straty.

1. Za niecałe 2 miesiące wchodzi w życie nowa opłata. Wysokość rachunków po prostu nas dobije
2. Wraca oferta Lidla, przez którą ludzie się tratowali w kolejkach. Teraz może być podobnie
3. Nowe 500 plus wypłacą na smartfona. Z wnioskiem trzeba się jednak pospieszyć

Niesprzedane auta trafią na złom

Producenci będą mieli możliwość sprzedania aut niespełniających norm spalin w 2021 roku, ale będzie to znacznie ograniczona liczba. Komisja Europejska pozwala na zbycie w ten sposób 10 proc. sprzedaży pojazdów z 2020 roku.

W praktyce oznacza to tyle, że pojazdy, które nie zostaną sprzedane, będą albo zezłomowane, albo wrócą do fabryki, aby zostać przystosowane do norm emisji spalin. Trudno jednak zrozumieć taką politykę Unii Europejskiej, która zdaje się dbać o środowisko tylko "na papierze".

Wiadomo, że zezłomowane auta raczej nie trafią do zgniatarki, można się spodziewać, że producenci wykorzystają podzespoły, czy surowce z niesprzedanych pojazdów. Problem w tym, że nie wszystko uda się odzyskać. Wyrzucanie na złom sprawnych samochodów z dbaniem o środowisko ma niewiele wspólnego. Wszak dużo większym obciążeniem dla środowiska może być produkcja, czy proces utylizacji niż samo wykorzystanie pojazdu.

UE pozostawiła furtkę dla producentów, w Polsce sprawa trafiła do Mateusza Morawieckiego

Producenci aut negocjowali z UE możliwość zwiększenia 10-procentowego progu sprzedaży, ze względu na pandemię koronawirusa. Z początku niechętnie, ale ostatecznie wspólnota umożliwiała państwom członkowskim modyfikację przepisów, które uchroniłyby branżę przed dodatkowymi stratami.

Dzięki temu premier ma możliwość wydłużenia czasu na sprzedaż aut z 2020 roku. W tym celu Polski Związek Przemysłu Motoryzacyjnego, Związek Pracodawców Motoryzacji Artykułów Przemysłowych oraz Związek Dealerów Polskich zaapelowały do Mateusza Morawieckiego o pomoc. Teraz pozostało im jedynie czekać na jego decyzję.

Następny artykułNie przegap żadnych najciekawszych artykułów! Kliknij obserwuj biznesinfo.pl na:Obserwuj nas na Google News Google News