Żywność z zakazem wjazdu do Polski. Kontrolerzy wykryli poważne nieprawidłowości
Ochrona żywności trafiającej do polskich sklepów wymaga bezkompromisowej kontroli na granicach. Ostatnie wydarzenia pokazują, jak istotną rolę odgrywa weryfikacja zagranicznych dostaw towarów rolnych pod kątem unijnych standardów. Choć handlowcy stale szukają tańszych alternatyw na wschodnich rynkach, surowe normy sanitarne chronią krajowy rynek przed unijnymi naruszeniami.
Niewielki błąd w produkcji po drugiej stronie granicy potrafi natychmiast zatrzymać towar i obnażyć skomplikowane zjawiska gospodarcze. Kwestia dopuszczania artykułów spożywczych z krajów trzecich pozostaje jednym z najbardziej wrażliwych punktów polityki handlowej Unii Europejskiej. Każdego dnia na przejściach granicznych kontrolerzy poddają szczegółowej weryfikacji dziesiątki transportów, aby do obrotu handlowego nie trafiły produkty zagrażające zdrowiu obywateli.
Kolejny incydent z wadliwym towarem na polskiej granicy
Działania służb wynikają bezpośrednio z unijnych dyrektyw dotyczących dopuszczalnych poziomów pozostałości pestycydów. Produkty spoza wspólnoty muszą bezwzględnie spełniać te same rygorystyczne wymagania co plony hodowane przez rodzimych gospodarzy.
Gwarancją sprawnego przepływu informacji w sytuacjach wykrycia nieprawidłowości jest unijny System Szybkiego Informowania o Żywności i Paszach, w którym rejestrowane są wszelkie alerty dotyczące naruszeń norm bezpieczeństwa żywności.
Wystarczy jeden incydent, aby towar trafił na czarną listę i został skierowany z powrotem do nadawcy. Pytanie, jak często rynkowe okazje wygrywają z zasadami bezpieczeństwa, staje się w tym kontekście niezwykle aktualne. Napływ towarów rolnych ze Wschodu od dawna budzi spore kontrowersje w środowisku krajowych producentów.
IJHARS kontroluje towary, które przekraczają polskie granice
Mimo obowiązujących ograniczeń, skala wymiany handlowej w wybranych segmentach rynku pozostaje zauważalna.
Według oficjalnych danych w 2025 roku Polska sprowadziła z Rosji ponad 16,18 tysiąca ton warzyw, których łączna wartość przekroczyła 43 miliony złotych.
Lwią część tej puli stanowiły świeże ogórki - import sięgnął 6,81 tysiąca ton o wartości niemal 30 milionów złotych.
Baza danych RASFF ujawnia, że od pierwszego kwartału 2024 roku do końca trzeciego kwartału 2026 roku odnotowano łącznie 10 przypadków odmowy wjazdu dla rosyjskich warzyw na teren UE.
Decyzje te rozłożyły się po równo - po 5 zatrzymań dokonały służby w Polsce oraz na Łotwie.
Warto przypomnieć, że w poprzednim roku miał miejsce analogiczny incydent, gdy w innej rosyjskiej partii wykryto flonikamid, czyli środek owadobójczy stosowany m.in. w uprawach szklarniowych, którego stężenie aż sześciokrotnie przekraczało dopuszczalną normę.
Najnowsze doniesienia z przejazdu granicznego pokazują jednak, że problem wciąż powraca.
Obecność pimetrozyny w świeżych ogórkach
Polska zgłosiła do systemu RASFF przypadek zatrzymania partii świeżych ogórków pochodzących z Rosji po rutynowej kontroli laboratoryjnej przeprowadzonej 6 października 2026 roku.
W badanej próbce wykryto obecność pimetrozyny, substancji czynnej służącej dawniej do zwalczania szkodników ssących, m.in. mszyc, na poziomie 0,11 plus-minus 0,06 mg/kg, podczas gdy wyznaczony limit wynosi zaledwie 0,02 mg/kg.
Stężenie było zatem około 5,5 razy wyższe od dozwolonego, co skutkowało uznaniem partii za potencjalne zagrożenie i nakazem zwrotu do nadawcy bez dopuszczenia do obrotu. Warto podkreślić, że pimetrozyna jest obecnie całkowicie wycofana ze sprzedaży i stosowania w rolnictwie na obszarze całej Unii Europejskiej.
Cała sytuacja potęguje rozgoryczenie polskich rolników. Od czasu wprowadzenia rosyjskiego embarga w 2014 roku krajowi producenci mają całkowity zakaz sprzedaży swoich płodów rolnych na rynku rosyjskim.
Istniejąca asymetria handlowa sprawia, że towar z Wschodu trafia do polskiego handlu hurtowego, podczas gdy polscy ogrodnicy muszą mierzyć się z nierówną konkurencją i rygorystycznymi wymogami produkcyjnymi. Szybka i skrupulatna reakcja służb chroni nie tylko zdrowie konsumentów, ale i stabilność rodzimego rynku gospodarczego.