Zakupy na Wielkanoc 2026 inaczej niż dotychczas. Polacy mogą wyjść rozczarowani
Polscy konsumenci, przyzwyczajeni do agresywnych licytacji na promocje między największymi sieciami handlowymi, mogą w tym roku poczuć spore rozczarowanie. Choć okres przedświąteczny zazwyczaj kojarzy się z lawiną obniżek, obecna sytuacja geopolityczna i rosnące koszty operacyjne skutecznie studzą zapał handlowych gigantów do walki o portfel klienta za wszelką cenę.
- Gdzie Polacy szukają najtańszych zakupów?
- Napięcie na Bliskim Wschodzie blokuje wielkanocne obniżki w Polsce
- Jak sytuacja geopolityczna wpłynie na koszyk zakupowy przeciętnego Polaka?
Gdzie Polacy szukają najtańszych zakupów?
Większość z nas, planując przedświąteczne zakupy, intuicyjnie kieruje kroki w stronę dyskontów (sklepów oferujących ograniczony asortyment w obniżonych cenach), wierząc, że to właśnie tam uda się skompletować wielkanocny koszyk najniższym kosztem. Ta wiara ma silne podstawy w wynikach najnowszego raportu „Polacy na świątecznych zakupach. Wielkanoc 2026”, przygotowanego przez UCE Research i Shopfully Poland, którego wyniki przytacza portal Interia Biznes.
Wynika z niego jednoznacznie, że aż 69,2 proc. konsumentów spodziewa się zaostrzonej walki cenowej pomiędzy sklepami. Polacy, wykazujący ogromną wrażliwość na punkcie kosztów życia, postrzegają dyskonty jako ostatni bastion cenowej stabilności. Jedynie co szósty ankietowany nie wierzy w większą konkurencję, a zaledwie niecałe 4 proc. badanych deklaruje, że kwestia ta jest im całkowicie obojętna. Trudno się dziwić tym oczekiwaniom, skoro w poprzednich latach przyzwyczajono nas do spektakularnych akcji promocyjnych, w których masło czy cukier stawały się niemalże narzędziem politycznej i wizerunkowej walki o dominację na rynku.

Warto jednak zauważyć, że obecny optymizm kupujących może zderzyć się ze ścianą, której fundamenty budują rosnące koszty produkcji oraz transportu. O ile nadwyżki magazynowe i sezonowość handlu zazwyczaj sprzyjały wyprzedażom, o tyle teraz przestrzeń do agresywnego ścinania marż drastycznie się skurczyła.
Handel detaliczny w Polsce operuje obecnie w warunkach wysokiej niepewności, gdzie priorytetem staje się nie tyle najniższa cena, co zapewnienie ciągłości dostaw i stabilizacja ofert, by uniknąć gwałtownych skoków cenowych, które mogłyby trwale zniechęcić klientów.
Napięcie na Bliskim Wschodzie blokuje wielkanocne obniżki w Polsce
Dlaczego liderzy rynku, tacy jak Lidl czy Biedronka, mogą tym razem wcisnąć hamulec w kampaniach promocyjnych? Odpowiedź, choć wydaje się odległa geograficznie, bije prosto w marże polskich przedsiębiorców. Chodzi o sytuację na Bliskim Wschodzie, która bezpośrednio przekłada się na globalne łańcuchy dostaw i ceny surowców energetycznych.
Jak podkreśla Robert Biegaj z Shopfully Poland, globalne napięcia i konflikty zbrojne zmuszają sieci handlowe do zmiany strategii. W dobie rosnącej niepewności, zabezpieczenie dostępności towarów na półkach staje się ważniejsze niż ryzykowne, agresywne promocje, które mogłyby doprowadzić do zbyt szybkiego wyczerpania zapasów w kluczowych kategoriach produktów spożywczych.
Na decyzje cenowe sieci wpływają też takie czynniki jak nadwyżki magazynowe czy sezonowość handlu. Sklepy często wykorzystują okres przedświąteczny do wyprzedaży lub promocji, co naturalnie nasila konkurencję cenową. Ale rosnące koszty produkcji, transportu i surowców w niektórych kategoriach mogą ograniczać przestrzeń do agresywnych obniżek. W sytuacji globalnych napięć, takich jak konflikt na Bliskim Wschodzie, priorytetem dla sieci może być jednak stabilizacja cen i zapewnienie dostępności towarów - powiedział Robert Biegaj cytowany przez Interię Biznes.

Eksperci wskazują, że nadmierna presja cenowa w całym segmencie mogłaby doprowadzić do zjawiska, w którym rentowność sklepów spadłaby do niebezpiecznych poziomów. W biznesie handlowym każdy procent marży jest na wagę złota, a przy obecnych kosztach paliw i energii, transport towarów z odległych zakątków świata staje się coraz droższy.
Zamiast oglądać widowiskowe starcia na promocje i drastyczne przeceny produktów pierwszej potrzeby, będziemy raczej świadkami ostrożnego pozycjonowania się marek. Priorytetem dla największych graczy będzie utrzymanie lojalności klienta bez jednoczesnego wchodzenia w spiralę strat, co w praktyce oznacza, że tradycyjne świąteczne prezenty i specjały mogą utrzymać swoją cenę, zamiast tanieć w oczach.
Zobacz też: Wielkie zmiany w Lidlu. Sieć sklepów wycofuje to ze sprzedaży tuż przed Wielkanocą
Jak sytuacja geopolityczna wpłynie na koszyk zakupowy przeciętnego Polaka?
Czego zatem powinniśmy się spodziewać, wchodząc do sklepu w tygodniu poprzedzającym Wielkanoc? Najbardziej prawdopodobnym scenariuszem, kreślonym przez autorów raportu, jest tzw. selektywna polityka cenowa. Oznacza to, że ceny części asortymentu w dyskontach mogą paradoksalnie wzrosnąć, choć prawdopodobnie dynamika tych podwyżek będzie niższa niż w mniejszych sklepach osiedlowych czy delikatesach. Dla konsumentów oznacza to konieczność jeszcze dokładniejszego porównywania ofert i rezygnację z lojalności wobec jednej marki.
Sklepy postawią na punktowe, mocno komunikowane promocje na wybrany, wąski asortyment, który ma służyć jako „magnes” przyciągający klientów do placówek. Pozostałe produkty z listy zakupowej mogą jednak kosztować tyle samo, co przed miesiącem, lub nawet nieco więcej. Choć ogólny sezonowy trend wzrostu cen wydaje się nieunikniony, dyskonty wciąż pozostaną najbardziej konkurencyjnym segmentem rynku. Musimy jednak zapomnieć o marżach z czasów przedpandemicznych czy okresów wyjątkowej stabilności.