Tyle tak naprawdę zarabia stylistka paznokci. Zapytaliśmy w kilku salonach
Stylizacja paznokci to jeden z najczęściej wybieranych zawodów w branży beauty. Pełne grafiki, rosnące ceny usług i pozornie niski próg wejścia sprawiają, że wiele osób widzi w nim stabilne źródło dochodu. Rzeczywistość bywa jednak bardziej złożona. W 2026 roku o zarobkach decydują nie tylko stawki za usługę, ale też koszty prowadzenia działalności, podatki i skala pracy.
Poznaliśmy trzy perspektywy:
- właścicielek salonu,
- stylistki pracującej w salonie,
- osoby dorabiającej w domu.
Własny salon paznokci: przychody są wysokie, zysk już nie zawsze
Prowadzenie salonu daje największy potencjał przychodowy, ale też największe ryzyko. W 2026 roku miesięczne przychody salonów paznokci w Polsce najczęściej mieszczą się w przedziale 30–70 tys. zł, a większe lokale w dobrych lokalizacjach potrafią przekraczać 100 tys. zł. To jednak nie są pieniądze „na czysto”.
Stałe koszty obejmują m.in.:
- wynajem lokalu (kilka–kilkanaście tys. zł),
- pensje i składki pracownicze,
- podatki,
- produkty, marketing i koszty sanitarne.
Doświadczenie szybko weryfikuje wyobrażenia o łatwym biznesie.
„Salon otworzyłybyśmy napewno, ale zupełnie inaczej - z większą świadomością kosztów, z większym zapleczem finansowym i bez utopijnej wizji biznesowej. Branża beauty wydaje się dla każdego łatwa i dostępna, ale w dzisiejszych czasach mało wybacza. Start wymaga dużej determinacji i wytrwałości.” - wyjaśniają Aleksandra Maciejek i Beata Jałowy - właścicielki marki Nail Room @nailroom_katowice @nailroom_gliwice w rozmowie z BiznesInfo.
Dodają, że największym problemem dla początkujących są koszty, które nie rzucają się w oczy na starcie.
„Po tylu latach mało nas już jest w stanie zaskoczyć, ale dla osoby, która zaczyna może być największym zaskoczeniem kwestia podatkowa, koszty lokalu, koszty pracowników, a także koszty poboczne, które są niezbędne i jednostkowo małe, ale w całości często są nie do przeskoczenia.”

Ile zarabia stylistka paznokci pracująca w salonie?
W 2026 roku stylistki zatrudnione w salonach beauty w Polsce najczęściej mieszczą się w przedziale 4 800–7 500 zł brutto miesięcznie. W dużych miastach i salonach premium wynagrodzenia potrafią przekraczać 8 000–9 000 zł brutto, ale są to raczej górne widełki, osiągalne przy doświadczeniu i pełnym grafiku.
Codzienność pracy to intensywne tempo i sezonowość.
„Grafik w naszych salonach zwykle jest pełny, czasem nawet dość sporo do przodu. Oczywiście mamy miesiące sezonowe i takie, które nazywane są ‘sezonem martwym.” - komentuje Stylistka salonu Nail Room.
Wyjaśnia również w rozmowie, że poczucie stabilności finansowej zależy w dużej mierze od zaangażowania i rozwoju.
„To zależy od oczekiwań stylistki i tego ile może i chce z siebie dać. Stale podnosząc swoje kwalifikacje i skupiając się na pracy salonowej jesteśmy w stanie dobrze zarobić.”
Ostatni rok przyniósł także wyraźne zmiany kosztowe. Coraz wyraźniej widać, że w tym zawodzie kluczowe znaczenie ma nieustanny rozwój, regularne szkolenia oraz konsekwentne budowanie bazy wracających klientek, która daje poczucie stabilności i realnie wpływa na poziom zarobków. Jak dodaje sama pracownica salonu:
„Udało mi się wypracować bazę stale powracających klientów, poznać nowe techniki pracy i nawiązać świetne relacje z koleżankami z pracy. Na plus rosnące wynagrodzenia na minus coraz większe podatki.”
Ceny usług rosną, ale nie zawsze oznaczają wysoki zysk
W 2026 roku ceny usług w salonach beauty są wyraźnie wyższe niż kilka lat temu:
- manicure klasyczny: 70–120 zł,
- manicure hybrydowy: 110–180 zł,
- przedłużanie paznokci: 180–300 zł i więcej.
Mimo to wiele salonów balansuje między rentownością a utrzymaniem stabilności.
„To zależy od modelu i skali biznesu. W wielu przypadkach ceny są w stanie utrzymać salon na stabilnym poziomie finansowym, ale niekoniecznie generować wysoki i satysfakcjonujący zysk.”
Zmienia się natomiast podejście klientek.
„Mamy wrażenie, że na przestrzeni ostatnich lat świadomość klienta jest coraz większa. Klienci coraz częściej nie tyle przywiązują uwagę do ceny, co do poczucia komfortu i bezpieczeństwa, zdając sobie jednocześnie sprawę z tego, że usługa którą oferujemy jest warta swojej ceny.” - wyjaśniają właścicielki marki Nail Room.
Dorabianie w domu: niskie koszty bieżące, wysoki próg wejścia
Praca w domu często uchodzi za najprostszą drogę wejścia do branży beauty, ale w praktyce start bywa kosztowny. W rozmowie z BiznesInfo stylistka paznokci, która dorabia do domowego budżetu, przyznaje, że już na początku trzeba liczyć się z dużymi wydatkami. Same wydatki na szkolenia, certyfikaty, sprzęt i pierwsze produkty mogą sięgnąć kilkunastu tysięcy złotych. Jak przyznaje stylistka, największym obciążeniem finansowym na początku były inwestycje w rozwój i jakość pracy:
„Na początek zainwestowałam około 13–16 tysięcy.” i jak dodaje: „Najdroższe były szkolenia i sprzęt wysokiej jakości.”
Po stronie kosztów bieżących sytuacja wygląda już zupełnie inaczej. Miesięczne wydatki związane z produktami, dezynfekcją i jednorazówkami są relatywnie niskie i nie przekładają się znacząco na domowy budżet, także jeśli chodzi o rachunki za prąd. Kluczowe znaczenie w tym modelu ma jednak rozsądne podejście do zakupów i inwestowanie w wiedzę, a nie ciągła wymiana sprzętu.
„Jak się kupi jeden porządny sprzęt, to nie trzeba kupować kilka razy, ale inwestycja to jest najlepsza inwestycja - w rozwoju.”
Mimo niskich kosztów miesięcznych praca w domu rzadko staje się pełnoprawnym źródłem utrzymania. Najczęściej pełni rolę dodatkowego dochodu, opartego na ograniczonej liczbie klientek i relacjach prywatnych. To model, który – jak podkreśla rozmówczyni – najlepiej sprawdza się u osób, dla których stylizacja paznokci jest przede wszystkim pasją, a nie szybkim sposobem na stabilny zarobek.
Źródło: Biznes Info