To najbardziej poszukiwany zawód w 2026 roku. Można nieźle zarobić
Rynek pracy w Polsce wchodzi w 2026 rok w stosunkowo stabilnej kondycji, ale pod tą powierzchnią zachodzą głębokie zmiany. Malejąca liczba osób w wieku produkcyjnym, przyspieszająca transformacja energetyczna i napływ środków unijnych sprawiają, że zapotrzebowanie na pracowników zaczyna się koncentrować wokół wąskiej grupy kompetencji. Najnowszy „Barometr zawodów 2026” pokazuje wyraźnie: pracodawcy coraz częściej konkurują nie o „ręce do pracy”, ale o konkretne, techniczne umiejętności. Więc jakie kompetencje w 2026 roku stają się walutą, o którą firmy rywalizują najbardziej?
Rynek pracy wchodzi w równowagę, ale deficyty nie znikają
Z ogólnopolskiego raportu „Barometr zawodów 2026” wynika, że aż 90 proc. zawodów znalazło się w kategorii równowagi, a w skali całego kraju nie prognozuje się ani jednego zawodu nadwyżkowego. Jednocześnie eksperci wskazali 17 zawodów deficytowych, w których liczba ofert pracy nadal przewyższa liczbę dostępnych kandydatów.
To ważny sygnał: rynek pracy przestał być masowo chłonny, ale stał się wyraźnie selektywny. Pracodawcy nie szukają już „kogokolwiek”, kto wypełni wakat, lecz osób z bardzo konkretnymi kompetencjami - najczęściej technicznymi, specjalistycznymi i trudnymi do szybkiego uzupełnienia.
Jak podkreślają autorzy raportu, obecna stabilizacja nie oznacza braku problemów strukturalnych. Wręcz przeciwnie - wiele z nich dopiero się nasila.
„Korzystna sytuacja na rynku pracy nie przysłania wyzwań takich jak starzejące się społeczeństwo, kurczące się zasoby pracy oraz zielona i cyfrowa transformacja gospodarki”
- czytamy w „Barometrze zawodów 2026”.
W praktyce oznacza to, że choć bezrobocie pozostaje niskie, a większość zawodów utrzymuje równowagę popytu i podaży, to kluczowe znaczenie zaczynają mieć wąskie grupy specjalistów, bez których realizacja strategicznych inwestycji - szczególnie tych związanych z transformacją energetyczną - staje się coraz trudniejsza.
Transformacja energetyczna tworzy nową elitę zawodów
Inżynierowie Transformacji Energetycznej i OZE - to właśnie ta grupa specjalistów wysuwa się na pierwsze miejsce w prognozach rynku pracy na 2026 rok. Zielona transformacja najmocniej wpływa na strukturę zapotrzebowania na pracowników. Napływ środków z funduszy unijnych, inwestycje w odnawialne źródła energii, modernizację sieci oraz efektywność energetyczną sprawiają, że rośnie zapotrzebowanie na specjalistów łączących wiedzę inżynieryjną, energetyczną i środowiskową.
Raport wskazuje, że wydatki związane z transformacją energetyczną będą jednym z kluczowych motorów wzrostu gospodarczego w 2026 roku, co bezpośrednio przekłada się na rynek pracy. W praktyce oznacza to, że inżynierowie potrafiący projektować, wdrażać i nadzorować rozwiązania OZE stają się jednym z najtrudniej dostępnych zasobów kadrowych. Co istotne, nie chodzi wyłącznie o fotowoltaikę czy wiatraki. Firmy coraz częściej poszukują specjalistów rozumiejących cały proces transformacji: od infrastruktury i sieci, przez regulacje, po raportowanie ESG i optymalizację zużycia energii.
Jak wynika z danych rynkowych i rekrutacyjnych, w najbardziej poszukiwanym zawodzie 2026 roku można dobrze zarobić.
Na początku kariery, przy kilkuletnim doświadczeniu technicznym lub projektowym, wynagrodzenia brutto najczęściej zaczynają się od 8–10 tys. zł miesięcznie. W przypadku specjalistów z doświadczeniem w większych projektach infrastrukturalnych, energetycznych lub OZE, stawki regularnie przekraczają 12–15 tys. zł brutto.
Najlepiej opłacani są eksperci, którzy łączą kompetencje inżynieryjne z wiedzą regulacyjną, projektową lub menedżerską. W ich przypadku wynagrodzenia sięgają 18–20 tys. zł brutto miesięcznie, a przy kontraktach B2B lub pracy projektowej — często są jeszcze wyższe. Dodatkowym elementem pozostają premie projektowe, benefity pozapłacowe oraz możliwość pracy przy inwestycjach finansowanych ze środków unijnych.
Demografia i technologia przesuwają ciężar rynku pracy
Na popyt na inżynierów transformacji energetycznej nakłada się jeszcze jeden czynnik: demografia. Według danych przywołanych w raporcie, udział osób w wieku produkcyjnym w Polsce systematycznie maleje, a liczba osób w wieku poprodukcyjnym rośnie. To oznacza mniejszą pulę potencjalnych pracowników, szczególnie w zawodach wymagających wysokich kwalifikacji technicznych.
Jednocześnie raport zwraca uwagę na rosnący niedobór talentów technicznych i inżynieryjnych. W 2025 roku aż 59 proc. polskich firm deklarowało trudności w pozyskaniu pracowników o odpowiednich kompetencjach, a największe braki dotyczyły właśnie umiejętności technicznych i inżynieryjnych. W efekcie 2026 rok rysuje się jako moment, w którym rynek pracy wyraźnie premiuje tych, którzy potrafią łączyć kompetencje techniczne z rozumieniem zmian systemowych. To dlatego inżynierowie transformacji energetycznej i OZE stają się dziś odpowiedzią na pytanie, kto będzie najbardziej poszukiwanym specjalistą nadchodzącego roku.