Niemcy
Wikipedia/Benjamin Wunderbar
Autor Paulina Musianek - 4 Września 2019

Polak przypadkiem zrobił karierę w Niemczech. Nie znał języka, dziś jest milionerem

Niemcy, dzięki kaprysowi historii i przepisom komunistycznej Polski, zyskały światowej klasy architekta. Gdy przybył do kraju, nie znał nawet języka niemieckiego.

Niemcy i kariera tam były dla Grabiowskiego przypadkiem

Niemcy mogą pochwalić się wieloma zapierającymi dech w piersiach budowlami ważnymi pod względem symbolicznym czy architektonicznym. Dlatego właśnie Wojtek Grabiowski, młody polski architekt, absolwent Wydziału Architektury poznańskiej Państwowej Wyższej Szkoły Sztuk Plastycznych, wybrał się tam w 1971 roku z żoną na podróż poślubną. Nie przypuszczał jednak, że zostanie tam na stałe, nigdy nie myślał o emigracji. Jednak młode małżeństwo straciło poczucie czasu i zapomniało też o konsekwencjach grożących im po powrocie do PRL. Przypomniała im o tym dopiero w Misja Wojskowa PRL w Berlinie Zachodnim. Grabiowscy musieli zostać w Niemczech.

Bez dobrej znajomości języka dostał pracę

Wojtek Grabianowski nie znał języka niemieckiego, mimo to przyszedł prosić o pracę do biura RKW w Duesseldorfie. Nie potrafił zbyt dobrze porozumieć się z szefem firmy Helmutem Rohde, więc… zaczął rysować. Ku wielkiemu zaskoczeniu został przyjęty do pracy, w dodatku jako pierwszy obcokrajowiec w tym biurze. Na dodatek przez pierwsze dwa miesiące nie miał prawa pobytu, pozwolenia na pracę i uregulowanych spraw prawnych. - Helmut Rhode załatwił mi to, co graniczyło niemalże z cudem - wspomina Grabiowski.

Na początku Grabianowski pracował tam jako szeregowy architekt. Wtedy zespół RKW liczył 11 osób, dzisiaj prawie 30 razy tyle. Przeciętna wieku wynosi między 30 a 40 lat.

“Chłopcze, nie bądź wariatem”

Prawie 10 lat później Helmut Rohde spytał Grabiowskiego, czy chce wracać do Polski, na co on odparł, że tak. Rohde powiedział mu wtedy: ‘Chłopcze, nie bądź wariatem\' i zrobił go współwłaścicielem. Firma rozrastała się i po 2000 roku powstały dodatkowe oddziały RKW w Lipsku, Monachium, Berlinie, w Warszawie i Gdańsku.

Grabianowski jest autorem takich projektów jak: Graf Zeppelin-Haus w Lipsku, siedziba Izby Lekarskiej w Düsseldorfie, Dom Towarowy „Smyk”, budynek przy ulicy Senatorskiej w Warszawie, słynny poznański Okrąglak, rewitalizacja budynku Speckshof- urbanistycznej wizytówki Lipska, za którą został nagrodzony tzw. architektonicznym Oscarem, czyli nagrodą „Best refurbished Office Building”. Najbardziej znany w architektonicznym światku jest jednak z Bursztynowej Areny w Gdańsku.

Wojtek Grabianowski jest teraz partnerem zarządzającym w RKW, kontroluje oddziały w Warszawie i Gdańsku. Jego zadaniami są teraz utrzymywanie kontaktów, pozyskiwanie klientów, negocjowanie. „Ale chcę też być klasycznym architektem” - mówi Grabiowski. Jednak na to ma czas raczej tylko w weekendy.

"Architekt jest coraz bardziej kimś, kto musi się komunikować. Musi mieć umiejętność poruszania się między planistami, ekologami, bankowcami i inwestorami. Zwłaszcza w przypadku tych ostatnich związek się zmienił. Rentowność jest dziś na pierwszym planie” - mówi Wojtek Grabiowski, jak czytamy na Westdeutsche Zeitung.

Następny artykułNie przegap żadnych najciekawszych artykułów! Kliknij obserwuj biznesinfo.pl na:Obserwuj nas na Google News Google News