Czy można posadzić kwiaty przed własnym ogrodzeniem? Mieszkańcy Zgierza zapłacili surową karę
Wiele osób robi to bez zastanowienia. Kwiaty, krzewy czy niewielkie drzewka trafiają na pas zieleni przed ogrodzeniem, bo mieszkańcy traktują go jak część swojej posesji. Okazuje się jednak, że w niektórych przypadkach takie niewinne upiększanie otoczenia może skończyć się poważnymi konsekwencjami finansowymi.
Mało kto zdaje sobie sprawę, że samo ogrodzenie nie zawsze wyznacza granicę działki. Teren znajdujący się przed płotem może należeć do pasa drogowego, a wtedy jego samowolne zajęcie, również poprzez nasadzenia, może wymagać zgody zarządcy drogi. Właśnie taki problem pojawił się ostatnio w Zgierzu.
Posadzenie kwiatów przed ogrodzeniem może oznaczać karę
Najważniejsze jest ustalenie, do kogo należy teren, na którym chcemy posadzić rośliny. Jeżeli znajduje się on w granicach prywatnej nieruchomości, właściciel co do zasady może zagospodarowywać swoją działkę zgodnie z obowiązującymi przepisami. Inaczej wygląda sytuacja, gdy pas zieleni znajduje się już poza działką i stanowi część pasa drogowego. Wtedy samowolne urządzenie rabaty, posadzenie krzewów czy ustawienie elementów ogrodowych może zostać potraktowane jako zajęcie pasa drogowego.

Ustawa o drogach publicznych przewiduje, że zajęcie pasa drogowego na cele niezwiązane z budową, przebudową, remontem, utrzymaniem lub ochroną drogi wymaga zezwolenia zarządcy drogi. Przepisy wskazują również, że za zajęcie pasa drogowego bez zezwolenia zarządca drogi wymierza administracyjną karę pieniężną w wysokości dziesięciokrotności opłaty za takie zajęcie. Oznacza to, że nie chodzi wyłącznie o mandat za samo posadzenie roślin. W określonych sytuacjach może zostać wszczęte postępowanie administracyjne dotyczące bezprawnego zajęcia terenu.
Nie oznacza to jednak, że każde kwiaty posadzone przed płotem automatycznie skutkują karą. Kluczowe jest położenie terenu oraz jego status prawny. Dlatego przed zagospodarowaniem pasa zieleni warto sprawdzić, czy rzeczywiście znajduje się on na prywatnej działce, czy może należy do gminy, miasta albo innego zarządcy drogi.
Zgierz. Mieszkańcy posadzili rośliny, wkroczyła Straż Miejska
Głośna sprawa dotyczy ulicy Kochanowskiego w Zgierzu. Mieszkańcy zaczęli samodzielnie urządzać znajdujące się przed ich posesjami pasy zieleni. Pojawiły się tam między innymi tuje, krzewy i drzewa, a w niektórych miejscach także niewielkie ogrodzenia. Problem w tym, że teren ten znajduje się w “pasie drogowym” - przynajmniej według przepisów. Straż Miejska zainteresowała się więc nasadzeniami i rozpoczęła interwencje.
Według lokalnych relacji mieszkańcy otrzymywali notatki od Straży Miejskiej i zostali zobowiązani do usunięcia samodzielnie wykonanych nasadzeń pod groźbą kary finansowej. Ile kosztowałby mieszkańców sprzeciw? Bagatela 80 zł dziennie, czyli mniej więcej 2400 zł miesięcznie.
Dlaczego nie wolno sadzić kwiatów przed ogrodzeniem?
Powód jest prosty: teren, który z perspektywy mieszkańca wygląda jak część jego ogródka, może w rzeczywistości należeć do pasa drogowego. Pas drogowy to nie tylko sama jezdnia. Może obejmować również między innymi chodnik, pobocze, pas zieleni czy inne elementy związane z drogą. Dlatego granica prywatnej posesji nie zawsze pokrywa się z miejscem, w którym stoi ogrodzenie.
Ma to znaczenie nie tylko ze względu na własność gruntu. Zarządca drogi musi mieć możliwość prawidłowego utrzymania całego pasa drogowego. Samowolnie posadzone drzewa i krzewy mogą utrudniać prowadzenie prac, ograniczać widoczność, przeszkadzać w korzystaniu z chodnika lub kolidować z infrastrukturą znajdującą się w pasie drogowym. Właśnie dlatego przepisy przewidują obowiązek uzyskania zgody na zajęcie takiego terenu.

Sprawa ze Zgierza pokazuje więc, że przed posadzeniem roślin poza ogrodzeniem lepiej najpierw sprawdzić status gruntu. Sam fakt, że od lat znajduje się tam trawnik i nikt wcześniej nie zwracał na niego uwagi, nie oznacza, że mieszkańcy mogą dowolnie go zagospodarować. Jeżeli teren należy do pasa drogowego, na jego zajęcie może być potrzebna zgoda odpowiedniego zarządcy. W przypadku jej braku mogą pojawić się nie tylko nakazy usunięcia nasadzeń, ale również konsekwencje finansowe.