Seniorzy się rozczarują. W tym wypadku nawet wiek nie zagwarantuje im emerytury minimalnej
Wielu Polaków żyje w przekonaniu, że po osiągnięciu ustawowego wieku emerytalnego państwo zagwarantuje im godne środki do życia. Rzeczywistość weryfikuje to podejście. Okazuje się bowiem, że same urodziny to jedynie klucz do otwarcia drzwi Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, ale wcale nie gwarancja, że za tymi drzwiami czekają sensowne pieniądze.
- ZUS czuwa nad emeryturami Polaków
- Tyle wyniesie emerytura od marca 2026
- Nie tylko wiek liczy się do emerytury
ZUS czuwa nad emeryturami Polaków
Polski system emerytalny, zreformowany pod koniec lat 90. XX wieku, działa na zasadach, które dla wielu przyszłych beneficjentów wciąż pozostają zagadką. Zakład Ubezpieczeń Społecznych nie jest bowiem instytucją charytatywną, lecz wielkim ubezpieczycielem operującym na ściśle określonych algorytmach. Mechanizm jest w teorii prosty, ale w praktyce bezwzględny: zgromadzony przez lata aktywności zawodowej kapitał zostaje podzielony przez przewidywaną długość życia w momencie przejścia na emeryturę. Wynik tego działania stanowi miesięczne świadczenie. Jeśli beneficjent pracował krótko, na część etatu lub na umowach, od których nie odprowadzano pełnych składek, wynik matematyczny może być szokująco niski, rzędu kilkudziesięciu czy kilkuset złotych.

W tym miejscu do gry wkracza pojęcie emerytury minimalnej, która pełni rolę swoistego bezpiecznika socjalnego. Jest to kwota gwarantowana przez państwo, poniżej której teoretycznie nikt nie powinien upaść. Jednak słowo "gwarantowana” opatrzone jest w polskim prawie istotnym zastrzeżeniem, którego wielu przyszłych emerytów nie dostrzega, dopóki nie otrzyma pierwszej decyzji z ZUS. Aby państwo dopłaciło różnicę między wyliczonym matematycznie groszowym świadczeniem a ustawowym minimum, trzeba spełnić dwa warunki łącznie.
Pierwszym jest wiek, drugim zaś odpowiedni staż ubezpieczeniowy. Dla kobiet wynosi on 20 lat, a dla mężczyzn 25 lat okresów składkowych i nieskładkowych. Brak choćby miesiąca w tym bilansie oznacza, że ZUS wypłaci dokładnie tyle, ile wynika z podzielenia kapitału, bez żadnej dopłaty wyrównawczej. System ten, choć sprawiedliwy z punktu widzenia ubezpieczeniowego, staje się pułapką dla pokolenia transformacji ustrojowej. Osoby, które w latach 90. i na początku XXI wieku pracowały w tak zwanej szarej strefie, na umowach o dzieło czy zaniżonych etatach, dzisiaj stają przed urzędniczym okienkiem z pustymi rękami.
Tyle wyniesie emerytura od marca 2026
Marzec 2026 roku przyniesie kolejną waloryzację świadczeń, która, według wstępnych prognoz i wskaźników makroekonomicznych, podniesie wysokość emerytury minimalnej w okolice 1970 złotych brutto. To zauważalny wzrost względem stawek z 2025 roku, które wynosiły 1878,91 zł brutto, wynikający z mechanizmu ochrony siły nabywczej pieniądza przed inflacją. Waloryzacja ta obejmie jednak wyłącznie tych, którzy mają prawo do owego minimum. Dla tysięcy seniorów, którym zabrakło stażu pracy, marcowa podwyżka będzie jedynie informacją medialną, nieodczuwalną w portfelu. Ich świadczenia również zostaną zwaloryzowane wskaźnikiem procentowym, prognozowanym na poziomie około 4,9 proc., ale 5 procent podwyżki od kwoty 300 złotych to zaledwie 15 złotych. Przepaść między emerytami "pełnoprawnymi” a tymi bez stażu będzie się więc drastycznie pogłębiać.

Warto zwrócić uwagę na rosnącą grupę osób, które wypadają z systemu gwarancji minimalnych. Są to często kobiety, które poświęciły lata na wychowanie dzieci i prowadzenie domu, nie gromadząc wystarczającej liczby lat składkowych, a także osoby długotrwale bezrobotne. W 2026 roku problem ten może dotknąć coraz większej liczby osób, co wynika ze struktury demograficznej i historii polskiego rynku pracy. Wielu dzisiejszych 60- i 65-latków to osoby wchodzące w dojrzały wiek zawodowy w czasach dwucyfrowego bezrobocia. Luki w życiorysach zawodowych sprzed dwóch dekad dzisiaj zamieniają się w dramat finansowy, gdyż ZUS nie ma prawnej możliwości zignorowania brakujących lat stażu. Sytuację dodatkowo komplikuje fakt, że do stażu wliczają się okresy nieskładkowe (na przykład studia, zwolnienia chorobowe), ale nie mogą one przekroczyć jednej trzeciej okresów składkowych.
Zobacz też: Rewolucja w stażu pracy. Polacy masowo składają wnioski do ZUS, można wiele zyskać
Nie tylko wiek liczy się do emerytury
Zjawisko emerytur niższych od minimalnej, potocznie zwanych "emeryturami groszowymi”, to obecnie jeden z najpoważniejszych problemów polskiego systemu ubezpieczeń społecznych. Jeszcze dekadę temu była to statystyczna ciekawostka, dziś mówi się o setkach tysięcy osób, dane ZUS wskazują na dynamiczny trend wzrostowy, który w 2026 roku najpewniej jeszcze przyspieszy. Prawo w Polsce skonstruowane jest tak, że wystarczy przepracować jeden dzień i odprowadzić jedną składkę, by nabyć prawo do emerytury. W efekcie ZUS musi obsługiwać przelewy na kwoty rzędu 20 czy 50 groszy miesięcznie. Koszt wydania decyzji, obsługi informatycznej i przekazu pocztowego wielokrotnie przewyższa wartość samego świadczenia, co samo w sobie stanowi absurd ekonomiczny.
Za tymi groteskowymi kwotami kryją się jednak ludzkie tragedie. Przede wszystkim takie świadczenie nie zapewnia środków do przeżycia. Osoby je otrzymujące stają się klientami pomocy społecznej, co w praktyce oznacza przesunięcie kosztów ich utrzymania z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych na budżety samorządów. Brak systemowego rozwiązania tego problemu, na przykład poprzez wprowadzenie minimalnego stażu wymaganego do wypłaty jakiejkolwiek emerytury lub zwrot jednorazowy wpłaconych składek przy bardzo niskim kapitale sprawia, że w 2026 roku skala zjawiska będzie jedynie narastać.
Patrząc w przyszłość, musimy przygotować się na to, że grupa emerytów wykluczonych z gwarancji minimalnej będzie rosła. Popularność umów cywilnoprawnych i samozatrudnienia, choć dająca elastyczność w wieku produkcyjnym, na starość okazuje się pułapką. Dla dzisiejszych 30- i 40-latków to wyraźny sygnał ostrzegawczy: poleganie wyłącznie na państwowym systemie i założenie, że minimalna emerytura należy się z urzędu, może skończyć się bolesnym rozczarowaniem. Weryfikacja własnego stażu pracy i zgromadzonych składek na Platformie Usług Elektronicznych (PUE) ZUS nie powinna być czynnością wykonywaną na miesiąc przed emeryturą, ale regularnym nawykiem finansowym każdego Polaka.