Nie 60 ani 65 lat. Nowy wiek emerytalny dla kobiet w Polsce. Inicjatywa już w Sejmie
System emerytalny w Polsce od lat przypomina skomplikowaną układankę, w której brakuje kilku istotnych elementów, by całość zaczęła wreszcie pracować na korzyść obywatela. Choć temat jesieni życia zazwyczaj kojarzy się z nudnymi tabelkami i urzędniczym żargonem, najnowsze wieści z sejmowych korytarzy sprawiły, że Polacy znów się poruszyli.
- Do Sejmu trafiła ważna petycja
- Nowy wiek emerytalny w Polsce?
- MFW nie przebiera w słowach
- W tym wieku Polacy mają przechodzić na emeryturę
Do Sejmu trafiła ważna petycja
Wszystko zaczęło się od dokumentu, który wylądował na biurkach parlamentarzystów, a jego treść błyskawicznie „rozgrzała” opinię publiczną. Robert Ołdakowski, autor petycji, która trafiła do Sejmu, postanowił rzucić wyzwanie obecnemu porządkowi prawnemu.
Jego propozycja to nie jest kolejna kosmetyczna zmiana, ale prawdziwe trzęsienie ziemi w podejściu do tego, kiedy kończymy aktywność zawodową. Choć wielu polityków woli omijać ten temat szerokim łukiem, rzeczywistość demograficzna nie pozostawia złudzeń – dotychczasowy model powoli się wyczerpuje.
Nowy wiek emerytalny w Polsce?
Warto zauważyć, że postulat ten pojawia się w momencie, gdy Polacy coraz głośniej mówią o zmęczeniu materiału i potrzebie przewidywalności. Autor petycji proponuje, aby wprowadzić wspólny wiek emerytalny dla kobiet i mężczyzn, co w naszych warunkach jest krokiem wręcz pionierskim. Zamiast dzielić społeczeństwo na grupy o różnym stażu, projekt dąży do ujednolicenia zasad, co mogłoby ukrócić wieloletnie spory o to, kto w polskim systemie ma „pod górkę”.
Wprowadzenie takich zmian to jednak proces, który przypomina manewrowanie wielkim tankowcem – nie da się go zawrócić w miejscu. Dlatego propozycja zakłada mechanizm ewolucyjny, a nie rewolucyjny. Zmiany miałyby wchodzić w życie stopniowo, co pół roku przesuwając barierę wiekową, aż do osiągnięcia docelowego poziomu. Taki „bezpiecznik” ma pozwolić rynkowi pracy i samemu państwu na adaptację do nowej rzeczywistości bez wywoływania szoku gospodarczego.
MFW nie przebiera w słowach
Głosy płynące z polskiego społeczeństwa to tylko jedna strona medalu. Na plecach rządu coraz mocniej czuć oddech instytucji międzynarodowych, które od dawna patrzą na nasze statystyki z niepokojem. Międzynarodowy Fundusz Walutowy (MFW) w swoich najnowszych rekomendacjach nie przebiera w słowach, wskazując, że zrównanie wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn to dla Polski konieczność, a nie tylko opcja. Eksperci funduszu podkreślają, że obecne zróżnicowanie wpływa negatywnie nie tylko na wysokość świadczeń dla pań, ale również na stabilność całego budżetu państwa.
Obecnie mamy do czynienia z sytuacją, którą ekonomiści nazywają luką emerytalną – kobiety, kończąc pracę wcześniej, gromadzą mniej kapitału, co w połączeniu z dłuższą średnią życia przekłada się na znacznie niższe przelewy z ZUS. MFW sugeruje, że ujednolicenie wieku emerytalnego pomogłoby zniwelować te różnice i wzmocnić podaż pracy, co przy galopującym starzeniu się społeczeństwa jest kluczowe dla wzrostu PKB. To jasny sygnał, że „dziura budżetowa” nie załata się sama, a bez reform będziemy musieli pogodzić się z coraz uboższą jesienią życia.
W tym wieku Polacy mają przechodzić na emeryturę
Przejdźmy do sedna, czyli liczb, na które czekają wszyscy pracujący Polacy. Petycja Roberta Ołdakowskiego, która jest obecnie procedowana w Sejmie, wskazuje konkretną granicę: wspólny wiek emerytalny miałby wynosić dokładnie 62 lata dla obu płci. To propozycja idąca pod prąd trendom europejskim, gdzie wiek ten raczej się podwyższa, ale autor argumentuje, że pozwoliłoby to Polakom na realny odpoczynek po dekadach ciężkiej pracy.
Realizacja tego scenariusza oznaczałaby dla mężczyzn skrócenie czasu pracy o trzy lata (obecnie 65 lat), natomiast dla kobiet oznaczałoby to wydłużenie stażu o dwa lata (obecnie 60 lat). Z perspektywy MFW, kluczowe jest nie tylko samo zrównanie, ale powiązanie wieku emerytalnego z dalszym oczekiwanym trwaniem życia, co miałoby automatycznie stabilizować system w przyszłości.