danina solidarnościowa
Pixabay/jarmoluk
Autor Paulina Musianek - 18 Stycznia 2020

Nowy podatek oburza wielu Polaków. Nie dość, że jest batem dla zaradnych to okrada najbardziej potrzebujących

Danina solidarnościowa jest nowym podatkiem, do zapłaty którego zobligowanych jest ponad 31 tysięcy Polaków. Jak wielu twierdzi, podatek ten jest "haraczem" od zamożniejszych. A w dodatku, pomimo wcześniejszych planów, fundusze z niego pozyskanie wcale nie wesprą najbardziej potrzebujących.

Danina solidarnościowa nie dla niepełnosprawnych, a na obietnice PiS

Danina solidarnościowa to nowy podatek obowiązujący już od stycznia 2019 roku. Wynosi 4% i nałożony on jest na najbogatszych Polaków, czyli tych, którzy w ciągu roku zarabiają ponad 1 mln złotych. Obecnie takich osób jest w Polsce ok. 31,5 tysiąca. Wpływy z tego podatku trafiają do Solidarnościowego Funduszu Wsparcia Osób Niepełnosprawnych, a raczej… Funduszu Solidarnościowego. Rząd szukając finansów pozwalających na spełnienie obietnicy dotyczącej 13. emerytury postanowił sięgnąć po pieniądze, które miały wesprzeć osoby z niepełnosprawnościami.

– Konieczność wprowadzenia projektowanej regulacji wynika z potrzeby dodatkowego wsparcia społecznego i zawodowego osób z niepełnosprawnościami – wyjaśniała jeszcze niedawno Urszula Rusecka w imieniu PiS.

Wystarczyło jednak tylko niewielka zmiana, a droga to wyciągnięcia ręki po pieniądze dla najbardziej potrzebujących została otwarta. Pieniądze mające wspomóc niepełnosprawnych będą wykorzystywane na sfinansowanie 13. emerytur.

Ale to nie wszystko: z Funduszu będzie można także sfinansować rentę socjalną oraz zasiłek pogrzebowy, który przysługuje w razie śmierci osoby pobierającej rentę socjalną.

Ustawa zakłada, że środki przeznaczone na sfinansowanie takich świadczeń jak trzynasta emerytura i renta w 2019 roku, wypłacane z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych są kosztami Funduszu Solidarnościowego. W efekcie FS przekaże do FUS środki na sfinansowanie świadczeń emerytalno-rentowych. Fundusz Solidarnościowy otrzyma pożyczkę w wysokości 9 mld zł z Funduszu Rezerwy Demograficznej.

Nie bez kontrowersji pozostaje fakt, że podatek ten uważany jest za “bat” na zaradnych i pracowitych. Za każdy zarobiony milion Polacy państwu będą musieli oddać aż 40 tys. złotych. Nie brak głosów mówiących, że jest to jawna niesprawiedliwość i “karanie” tych, którzy ciężko pracują.

Nowy podatek nie do ominięcia

Rząd też postanowił zabezpieczyć się przed “sprytem” Polaków, którzy lubią omijać obowiązek zapłaty podatków. Dotychczas najzamożniejsi wymigiwali się od niego poprzez dzielenie rocznego dochodu na dwie osoby, a dokładniej dwóch małżonków. Na przykład, gdy bogata żona zarabiała 1,5 mln złotych rocznie, dzieliła dochód na dwoje z mężem i od zapłaty PIT-u była zwolniona.

Jednak danina solidarnościowa rządzi się swoimi prawami, których nie sposób ominąć. Podatek trzeba koniecznie zapłacić, ponieważ podstawę opodatkowania stanowić w przypadku daniny będzie dochód żony czy męża z osobna.

Następny artykułNie przegap żadnych najciekawszych artykułów! Kliknij obserwuj biznesinfo.pl na:Obserwuj nas na Google News Google News