Ceny paliw na stacjach wystrzelą? Ekspert wyjaśnia, co nas czeka
Ostatnie dni na rynkach surowcowych przypominają jazdę bez trzymanki, a nagłówki o blokadach kluczowych szlaków handlowych budzą u polskich kierowców najgorsze wspomnienia. Czy rzeczywiście grożą nam braki paliw na stacjach, czy może mamy do czynienia jedynie z przejściową nerwowością inwestorów?
- Ropa powyżej psychologicznej bariery
- Czy Polska ma wystarczające zapasy paliwa?
- Czy kierowcy odczują znaczące podwyżki na stacjach paliw?
Ropa powyżej psychologicznej bariery
Sytuacja geopolityczna w regionie Zatoki Perskiej stała się zapalnikiem dla gwałtownych ruchów na wykresach. Jak podkreśla dr Jakub Bogucki, analityk portalu e-petrol.pl w rozmowie z portalem fxmag.pl, rynki po weekendowej przerwie zareagowały natychmiastowym, silnym trendem wzrostowym, co przełożyło się na przekroczenie przez ropę poziomu 80 USD za baryłkę. Jeszcze większą dynamikę widać w przypadku kontraktów terminowych, gdzie odnotowano skok o niemal 100 dolarów w górę.
Tak silna presja popytowa wynika bezpośrednio z obaw o paraliż transportu morskiego. Kluczowym punktem zapalnym jest Cieśnina Ormuz, przez którą przepływa ogromna część światowego zapotrzebowania na surowiec. Obecnie ruch w tym rejonie jest drastycznie ograniczony – statki stoją w dużych skupiskach po obu stronach przesmyku, oczekując na rozwój wydarzeń.

Niepewność potęgują doniesienia o jednostkach trafionych pociskami oraz groźby bojowników Huti, którzy zapowiadają ataki na tankowce. To wszystko buduje tzw. premię za ryzyko, która w pierwszej kolejności uderza w ceny hurtowe w krajowych rafineriach, a dopiero z czasem przesącza się na pylony stacji benzynowych.
Czy Polska ma wystarczające zapasy paliwa?
Mimo alarmujących doniesień z frontu dyplomatycznego i militarnego, instytucje odpowiedzialne za bezpieczeństwo energetyczne kraju zachowują powściągliwość w ocenach. Jak zauważa dr Jakub Bogucki, analityk portalu e-petrol.pl, zarówno Ministerstwo Energii, jak i PERN (przedsiębiorstwo zarządzające siecią rurociągów naftowych w Polsce) sugerują, że nie ma merytorycznych podstaw do ulegania panice. Polska od lat intensywnie pracowała nad dywersyfikacją (rozproszeniem źródeł dostaw), co w obecnej sytuacji okazuje się kluczowym atutem.
Warto zaznaczyć, ze wszystkie instytucje zajmujące się w jakiś sposób bezpieczeństwem energetycznym naszego kraju zapowiadają czy sugerują, że nie ma powodów do paniki - powiedział dr Jakub Bogucki w rozmowie z fxmag.pl

System jest przygotowany na zakłócenia dzięki wysokim stanom magazynowym oraz alternatywnym kierunkom importu. Również PKN Orlen zapewnia o stabilności dostaw i braku ryzyka fizycznego deficytu paliw na stacjach. Warto pamiętać, że logistyka paliwowa to skomplikowany mechanizm naczyń połączonych, w którym krótkotrwałe blokady na świecie nie oznaczają automatycznego zatrzymania pomp w kraju. To stan zawieszenia, w którym kluczową rolę odgrywają kwestie ubezpieczeniowe i logistyczne, ale nie prowadzi on bezpośrednio do załamania krajowej dystrybucji.
Zobacz też: Niepokojące, co dzieje się z cenami gazu. Tak źle nie było od 2023 roku
Czy kierowcy odczują znaczące podwyżki na stacjach paliw?
Najważniejszym pytaniem dla przeciętnego użytkownika dróg pozostaje: ile zapłacimy za litr benzyny czy diesla w najbliższych dniach? Eksperci są tutaj zgodni – podwyżki są nieuniknione, ale nie powinny mieć charakteru skokowego. Spodziewamy się wzrostów rzędu kilkunastu lub kilkudziesięciu groszy na litrze podstawowych paliw.
Co istotne, dr Jakub Bogucki podkreśla, że nie będzie to jednorazowy, gwałtowny ruch, który z dnia na dzień zrujnuje budżety domowe. Proces ten będzie dokonywał się systematycznie w ciągu najbliższego tygodnia lub dwóch, dostosowując się do realiów rynku hurtowego. Dlatego też "paniczne tankowanie na zapas" nie ma w tym momencie większego sensu, a może jedynie sztucznie wywołać lokalne, chwilowe braki przez nagłe spiętrzenie popytu.
Spodziewamy się kilkunasto- lub kilkudziesięciogroszowych zwyżek cen paliw podstawowych - informuje Jakub Bogucki w rozmowie z fxmag.pl
Sytuacja w Cieśninie Ormuz pozostaje dynamiczna, jednak polski system energetyczny posiada wystarczające bufory, by przetrwać ten okres niepewności bez drastycznych ograniczeń w dostępności paliwa. Kluczem do spokoju pozostaje świadomość, że obecne zawirowania to przede wszystkim gra rynkowa na emocjach, a nie realne widmo braków na stacjach.