Przebadali herbaty z dyskontów, w składzie pół tablicy Mendelejewa. Oto co codziennie piją Polacy
Herbata to produkt znajdujący się w niemal każdej kuchennej szafce w Polsce i szczególnie chętnie parzony w okresie zimowym, by rozgrzać organizm od środka. Jednak napój, który wielu pije codziennie, może nie być do końca zdrowy. Badania laboratoryjne przeprowadzone na artykułach znanych marek z dyskontów wykazały niepokojące nieprawidłowości, a wyniki analiz rzucają nowe światło na jakość popularnych produktów spożywczych.
- Ukryte zagrożenie w kuchennej szafce. Badania popularnych herbat z dyskontów
- Problem jakości żywności importowanej
- Wyniki testów wskazujące na tzw. „koktajl pestycydów”
Ukryte zagrożenie w kuchennej szafce. Badania popularnych herbat z dyskontów
Większość z nas nie wyobraża sobie funkcjonowania bez dobrze zaopatrzonej spiżarni, w której królują produkty sypkie, takie jak mąka, makaron, ryż czy różnego rodzaju przyprawy. Obok nich zazwyczaj honorowe miejsce zajmują kawa oraz herbata, stanowiące nieodłączny element poranków i spotkań towarzyskich. Wydaje się, że te proste, niemal nieprzetworzone artykuły są najmniej narażone na zanieczyszczenia chemiczne, ponieważ od lat stanowią bazę naszej piramidy żywieniowej.
Statystyczny konsument ufa, że towary dopuszczone do obrotu w dużych sieciach handlowych przechodzą rygorystyczne testy jakościowe, zanim trafią na stół. Niestety, rzeczywistość bywa znacznie bardziej złożona, a kontrola nad łańcuchem dostaw produktów importowanych z odległych zakątków świata staje się coraz trudniejszym wyzwaniem dla organów nadzoru.
Najnowsze badania laboratoryjne, przeprowadzone przez niezależnych ekspertów, wykazały obecność substancji, które w ogóle nie powinny znaleźć się w produkcie w tak wysokim stężeniu. Odkrycie to jest istotne, gdyż dotyczy artykułu uchodzącego za symbol zdrowego stylu życia, podawanego nawet najmłodszym członkom rodziny - herbaty. Skala problemu wyszła na jaw dopiero po zastosowaniu bardzo czułych metod analitycznych. O jakie dokładnie substancje chodzi i w jakich produktach się znajdują?

Unijne sito i problematyczne pestycydy
Kwestia bezpieczeństwa żywności w Unii Europejskiej jest regulowana przez surowe przepisy, mające na celu minimalizację ryzyka zdrowotnego dla obywateli. Kluczowym elementem tej ochrony są normy dotyczące pozostałości pestycydów, czyli substancji chemicznych stosowanych w rolnictwie do zwalczania szkodników, chorób i chwastów. Zgodnie z unijnym rozporządzeniem, dla każdego produktu spożywczego określone są najwyższe dopuszczalne poziomy pozostałości (NDP). Przekroczenie tych norm powinno skutkować natychmiastowym wycofaniem partii towaru z rynku.
System ten opiera się na założeniu, że śladowe ilości chemii w końcowym produkcie nie wpłyną negatywnie na ludzki organizm. Problem pojawia się jednak w przypadku towarów sprowadzanych spoza wspólnoty, gdzie standardy upraw bywają znacznie luźniejsze. Chociaż prawo unijne nakłada na importerów obowiązek weryfikacji dostawców, w praktyce wiele partii prześlizguje się przez system monitoringu. Pestycydy są szczególnie groźne, ponieważ wiele z nich ma zdolność do kumulowania się w tkankach, co w dłuższej perspektywie może prowadzić do zaburzeń hormonalnych czy problemów z układem nerwowym.
Fundacja Pro-Test zleciła badanie popularnych herbat, które znajdują się w większości polskich domów i nierzadko są spożywane od pokoleń. Wyniki analizy nie są zbyt optymistyczne. Produkty, które miały pomagać w ogrzaniu organizmu i wspierać odporność w chłodniejsze dni, wypadły w testach znacznie gorzej, niż można było się spodziewać. Sytuacja ta pokazuje, że znana marka nie zawsze stanowi gwarancję czystości składu.
Koktajl chemiczny zamiast zdrowego naparu
Fundacja Pro-Test sprawdziła dziewięć popularnych herbatek zimowych dostępnych w polskich sklepach. Analizy wykazały obecność licznych pozostałości pestycydów – w jednej z próbek wykryto aż 15 różnych substancji chemicznych, a w kilku kolejnych od 10 do 14. Pod lupę trafiły znane marki, które od lat goszczą w polskich domach.
Badania przeprowadzono w Zakładzie Badania Bezpieczeństwa Żywności Instytutu Ogrodnictwa – Państwowego Instytutu Badawczego w Skierniewicach. Sprawdzono dziewięć różnych produktów dostępnych w sprzedaży. Wyniki okazały się niepokojące – jeden z naparów zawierał aż 15 pozostałości pestycydów, a cztery kolejne od 10 do 14. Dwa inne produkty zawierały po jednym pestycydzie.

Najgorzej w zestawieniu wypadła herbata Herbapol Herbaciany Ogród Zimowy Sekret, w której wykryto aż 15 pestycydów. Wynik jest zaskakujący, ponieważ marka Herbapol od lat kojarzona jest z tradycją i cieszy się dużym zaufaniem konsumentów. Wielu klientów wybiera jej produkty właśnie ze względu na przekonanie o wysokiej jakości i naturalnym składzie. Jak podkreśla Fundacja Pro-Test, popularność i długoletnia obecność na rynku nie zawsze idą w parze z czystością produktu.
Słaby wynik uzyskał także produkt z Lidla – Lord Nelson Rozgrzewające Smaki cytryna i miód, w którym wykryto 13 pestycydów. W dalszej części zestawienia znalazły się napary Mokate Loyd Rozgrzewająca Malina z cynamonem i czarnym pieprzem (11 pestycydów) oraz Irving Grzaniec z jabłkiem i cynamonem (10 pestycydów).
Nie wszystkie produkty wypadły jednak tak źle. Znacznie lepsze wyniki uzyskały herbata marki własnej Biedronki Remsey „Rozgrzej się!” o smaku cytryny, imbiru i miodu oraz Zielnik DOZ – w obu przypadkach wykryto jedynie trzy pozostałości pestycydów. Najlepsze rezultaty w teście osiągnęły Lipton Chai Czarna herbata z cynamonem z Indonezji oraz Teekanne Winter Punch. W każdej z tych herbat wykryto tylko jedną pozostałość pestycydu, co było najniższym wynikiem w całym badaniu.