Polska na krawędzi blackoutu. Minister Gawkowski zdradza prawdę o największym ataku w historii
Sygnalizowane od dawna problemy wychodzą z cienia i rysują niepokojący obraz. Blackout w 2025 roku mógł poważnie zakłócić życie milionów Polaków. Dotychczas wiedza o nim pozostawała w rękach ekspertów i instytucji. Dopiero teraz wicepremier Krzysztof Gawkowski ujawnił informacje, które zmuszają do zadania trudnych pytań: czy państwo jest przygotowane na takie zagrożenia i jak blisko byliśmy kryzysowego scenariusza?
- Energia pod presją. Coraz więcej sygnałów ostrzegawczych
- Blackout w Polsce i nowy wymiar zagrożeń. Ataki, których nie widać
- Minister Gawkowski ujawnia kulisy. Polska była o krok od blackoutu
Energia pod presją. Coraz więcej sygnałów ostrzegawczych
System energetyczny to jeden z najbardziej wrażliwych elementów infrastruktury państwa. Jego stabilność decyduje nie tylko o komforcie życia obywateli, ale także o funkcjonowaniu gospodarki, administracji i służb publicznych. W ostatnich latach coraz częściej pojawiają się ostrzeżenia, że zagrożenia dla tego sektora nie mają już wyłącznie charakteru technicznego czy pogodowego. Eksperci zwracają uwagę na rosnące znaczenie zagrożeń cyfrowych, które potrafią działać szybko, precyzyjnie i bez fizycznej obecności sprawców. Co istotne, tego typu działania nie muszą prowadzić do trwałych zniszczeń, aby wywołać chaos, co pokazała seria incydentów w 2025 roku. Wystarczy chwilowe zakłócenie, by sparaliżować kluczowe obszary życia.
Czy przeciętny odbiorca energii jest świadomy skali ryzyka? Informacje o incydentach rzadko trafiają do opinii publicznej, a jeśli już – często pojawiają się z opóźnieniem. Tymczasem specjaliści od bezpieczeństwa infrastruktury krytycznej od dawna sygnalizują, że Polska znajduje się w szczególnie wrażliwym położeniu.

Blackout w Polsce i nowy wymiar zagrożeń. Ataki, których nie widać
Współczesne konflikty coraz rzadziej przypominają klasyczne scenariusze znane z podręczników historii. Zamiast czołgów i rakiet pojawiają się narzędzia, które działają w ciszy – w sieciach, systemach sterowania i komunikacji. To właśnie tam rozgrywa się dziś znacząca część globalnej rywalizacji. Sektor energetyczny jest jednym z głównych celów takich działań. Powód jest prosty: jego destabilizacja może wywołać efekt domina, uderzając jednocześnie w przemysł, transport, służbę zdrowia i życie codzienne obywateli. Co więcej, ataki te często są rozproszone, wymierzone w wiele punktów jednocześnie, co utrudnia ich szybkie wykrycie.
W ostatnich miesiącach pojawiły się sygnały, że próby ingerencji w funkcjonowanie systemów energetycznych przestają być incydentalne. Ich charakter staje się coraz bardziej złożony, a skala – trudniejsza do oszacowania. Dopiero publiczne wypowiedzi przedstawicieli rządu odsłoniły skalę zagrożenia. 13 stycznia, na antenie RMF FM, wicepremier i minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski ujawnił, że pod koniec 2025 roku Polska była bardzo blisko blackoutu. Grudniowe próby uderzenia w infrastrukturę energetyczną to prawdopodobnie rosyjski sabotaż.
To był największy atak na sektor energetyczny w ostatnich latach. To była skoordynowana akcja, która miała wyłączyć obywatelom w Polsce prąd – powiedział Krzysztof Gawkowski na antenie RMF FM.

Minister Gawkowski ujawnia kulisy. Polska była o krok od blackoutu
Minister podkreślił, że zagrożenie miało charakter cyfrowy, a jego skutki mogły być odczuwalne w całym kraju. Jak zaznaczył, kluczową rolę odegrały polskie służby i instytucje odpowiedzialne za cyberbezpieczeństwo, które zdołały powstrzymać atak. Według późniejszych ustaleń działania miały charakter sabotażu, a ich źródło wiązane jest z Rosją.
Nie trzeba mieć w Polsce na ulicach wojsk, samolotów czy czołgów. Cyfrowe czołgi już tu stoją – dodał minister.
Tego samego dnia o sprawie mówił również minister energii Miłosz Motyka, wskazując na bezprecedensowy charakter zdarzenia.
Takiego typu ataków jeszcze nie było. Po raz pierwszy zaatakowano w tym samym momencie w różnych miejscach – zaznaczył Motyka podczas spotkania z mediami i jak ujawnił, celem było zakłócenie komunikacji między instalacjami wytwórczymi a operatorami sieci, a ataki dotyczyły m.in. pojedynczych źródeł wytwórczych, takich jak farmy fotowoltaiczne i wiatraki. Sprawa pozostaje przedmiotem analiz.
Kontekst tych wydarzeń dodatkowo wzmacnia sytuacja w Niemczech. Na początku stycznia w Berlinie doszło do podpalenia stacji rozdzielczej, co doprowadziło do kilkudniowego braku prądu i ogrzewania dla około 100 tysięcy mieszkańców. Niemieckie służby badają, czy był to akt terroru.
Ujawnione informacje pokazują, że blackout w Polsce nie był abstrakcyjnym zagrożeniem, lecz realnym scenariuszem, którego udało się uniknąć w ostatniej chwili. Rosnąca liczba ataków hybrydowych i przykład z Berlina dowodzą, że bezpieczeństwo energetyczne staje się jednym z kluczowych wyzwań współczesnego państwa. Pytanie nie brzmi już „czy”, ale „kiedy” podobne zagrożenie może się powtórzyć.