Polacy znaleźli lukę w PPK, zarabiają na tym miliony. Ekspert: „Brak zrozumienia przez ustawodawcę”
W 2025 roku z programu Pracowniczych Planów Kapitałowych (PPK) wypłacono łącznie ponad 7 miliardów złotych, a na wcześniejszy zwrot środków przed 60. rokiem życia zdecydowało się blisko 792 tysiące osób. Program oszczędnościowy, wbrew swoim założeniom, stał się dla wielu uczestników „szybką lokatą” i źródłem dodatkowego, bieżącego zarobku finansowanego z wpłat pracodawców i wypracowanych zysków. Porozmawiał o tym z nami Marcin Wojewódka z Instytutu Emerytalnego.
- Czy możliwość wielokrotnych zwrotów to błąd projektowy ustawy z 2019 roku?
- Czy mechanizm ten świadomie buduje zaufanie do programu, czy obnaża brak wiary Polaków w państwowy system emerytalny?
- Czy i w jaki sposób należałoby zamknąć tę instytucję, aby ratować ideę długoterminowego oszczędzania?
PPK jako szybka lokata i skala wycofywania środków
Zjawisko wycofywania środków z PPK przybiera na sile, a wypłaty rosną z kwartału na kwartał. W rekordowych miesiącach kwoty zwrotów przekraczały pułap 700–800 milionów złotych. Zamiast budować kapitał na przyszłość, setki tysięcy uczestników traktuje program jako krótkoterminową inwestycję, generującą pewny zysk niezależnie od koniunktury rynkowej.
Opłacalność tego procederu wynika z konstrukcji mechanizmu zwrotu. Uczestnik decydujący się na wypłatę zyskuje, nawet po zastosowaniu obowiązkowych potrąceń ustawowych, do których należą:
- utrata dopłat ze strony państwa (wpłaty powitalnej i dopłat rocznych),
- zapłata 19-procentowego podatku Belki od wypracowanych zysków kapitałowych,
- potrącenie 30% wartości wpłat sfinansowanych przez pracodawcę (środki te nie przepadają, lecz zasilają indywidualne subkonto pracownika w Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych).
Mimo tych pomniejszeń wypłacający każdorazowo odzyskuje 100% swoich wpłat oraz 70% wpłat pracodawcy, co gwarantuje natychmiastową stopę zwrotu.
Interpretacja tego rynkowego trendu rodzi pytania o jakość samej ustawy wdrażającej program. Marcin Wojewódka z Instytutu Emerytalnego diagnozuje przyczyny masowego wykorzystywania opcji wcześniejszych zwrotów, wskazując na decyzyjne braki na etapie tworzenia prawa.
- Mechanizmu zwrotu w ramach Pracowniczych Planów Kapitałowych nie nazwałbym „luką” w PPK czy „błędem” jego twórców, ale raczej określiłbym to brakiem zrozumienia przez ustawodawcę konsekwencji wprowadzenia w ramach PPK takiego rozwiązania czy swoistym brakiem wyobraźni. O ile bowiem tego rodzaju konstrukcję można traktować jako swoisty wentyl bezpieczeństwa, to rzeczywiście skala jego wykorzystania przez naszych rodaków chyba przeszła oczekiwania twórców PPK. Pod warunkiem, że ktoś tworząc PPK, w ogóle się nad takim ryzykiem, swoistego oscylatora PPK w postaci zwrotu, w ogóle zastanawiał. Postawiłbym tezę, że nie.

Antyteza długoterminowego oszczędzania
Skala przedwczesnych wypłat staje się jeszcze bardziej wyrazista, gdy zestawi się ją z liczbą osób realnie odkładających środki zgodnie z założeniami twórców programu. Różnica między osobami traktującymi PPK jako fundusz emerytalny, a tymi stosującymi strategię szybkiego wychodzenia z inwestycji, wymusza rewizję dotychczasowych założeń.
Jak podkreśla Marcin Wojewódka, dysonans ten uderza w same fundamenty opłacalności utrzymywania obecnych przepisów:
- Powyższe nie zmienia faktu, że skala zwrotów jest rzeczywiście zwracająca uwagę. Liczbę prawie 792 tysięcy osób, które w 2025 roku skorzystały z tego rozwiązania należy zestawić z liczbą zaledwie nieco ponad 2 800 tysięcy realnie aktywnie oszczędzających uczestników PPK (to jest tych na których rachunki wpłacono co najmniej 979 zł w ciągu całego 2025 roku) - rzeczywiście może skłaniać ku refleksji nad zasadnością utrzymywania takiej konstrukcji jak zwrot.
Analizując intencje ustawodawcy, widać wyraźnie, że program miał budować bezpieczeństwo finansowe na jesień życia. Tymczasem mechanizm ciągłych wypłat tworzy zjawisko sprzeczne z podstawowym interesem makroekonomicznym państwa.
- Systemowo bowiem zwrot jest antytezą długoterminowego oszczędzania, pozwala bowiem na uzyskiwanie przez uczestniczących zysków niekoniecznie tam gdzie celował ustawodawca. PPK ma w założeniu budować długoterminowy kapitał, a nie być dodatkową miesięczną czy kwartalną premią dla pracownika. Dlatego rzeczywiście dobrym rozwiązaniem byłoby zamknięcie tej możliwości.
Naprawa systemu czy ryzyko utraty zaufania?
Skoro funkcjonowanie "oscylatora PPK" przeczy celowości programu, naturalnym krokiem z perspektywy stabilności systemu byłaby legislacyjna blokada lub drastyczne ograniczenie możliwości dokonywania zwrotów. Decyzja ta niesie jednak za sobą potężne ryzyko wizerunkowe dla rządzących.
Wszelkie restrykcje ustawowe uderzyłyby w kruche zaufanie obywateli do państwowych mechanizmów finansowych, które od lat obciążone jest historią transferu środków z Otwartych Funduszy Emerytalnych (OFE). Odebranie opcji wycofania gotówki zniechęciłoby nowe osoby do partycypacji.
Społeczne i polityczne konsekwencje ewentualnej nowelizacji ustawy precyzyjnie ocenia Marcin Wojewódka, wskazując na konieczność działań edukacyjnych, a nie restrykcyjnych:
- Jednakże znając przekorność naszych rodaków, a także rzeczywiście nadal pokutujący brak zaufania do roli państwa w długoterminowym dodatkowym oszczędzaniu na cele emerytalne, to niestety jakiekolwiek majstrowanie obecnie przy instytucji zwrotu z PPK, w tym pożądane systemowo zlikwidowanie tego rozwiązania, mogłoby niestety być rozwiązaniem antyskutecznym, w tym sensie, że podważyłoby zaufanie do PPK. Od razu pojawiłyby się bowiem głosy, że ten czy tamten rząd znowu Polakom coś zabiera. Dlatego dzisiaj powinno się porzucić pomysły naprawy całego świata, w tym w postaci usunięcia instytucji zwrotu z PPK i skupić się na rzeczywistym propagowaniu idei długoterminowego oszczędzania w naszym kraju.
Źródło: BiznesINFO