Nauczyciele na wcześniejszych emeryturach. ZUS ujawnił, ile pieniędzy przelewa na konta
Zatrudnieni w oświacie od lat szukają balansu między misją a realiami ekonomicznymi, co szczególnie uwidacznia się w momencie podejmowania decyzji o zakończeniu kariery zawodowej. Choć system emerytalny w Polsce wydaje się skostniały, grupa ta korzysta ze specyficznych rozwiązań, które mają być „pomostem” między intensywną pracą przy tablicy a zasłużonym odpoczynkiem. Ile wynosi przeciętna “komensówka” wedle wyliczeń ZUS?
- Wiek uprawniający do otrzymania kompensówki rośnie
- ZUS ujawnił, ile pieniędzy przelewa na konta nauczycieli
- Znikający beneficjenci i demograficzna pułapka
Wiek uprawniający do otrzymania kompensówki rośnie
System oświatowy w Polsce wypracował mechanizm, który dla wielu nauczycieli stanowi jedyną realną alternatywę dla kontynuowania pracy w warunkach wysokiego obciążenia psychofizycznego. Mowa o nauczycielskich świadczeniach kompensacyjnych, które w swojej konstrukcji są podobne do emerytur pomostowych (świadczeń dla osób pracujących w szczególnych warunkach lub o szczególnym charakterze).
Aby w ogóle myśleć o takim rozwiązaniu, pedagog musi wykazać się nie lada wytrwałością. Wymagany staż pracy to aż 30 lat, z czego przynajmniej dwie dekady muszą zostać przepracowane bezpośrednio "przy tablicy”, czyli w charakterze nauczyciela, wychowawcy lub innego pracownika pedagogicznego. To bariera, która oddziela osoby przypadkowe od tych, które związały z edukacją niemal całe swoje dorosłe życie.

Warto jednak zauważyć, że drzwi do wcześniejszego wyjścia z systemu powoli się przymykają. Ustawodawca zaplanował proces, w którym wiek uprawniający do otrzymania kompensówki systematycznie rośnie. Proces ten, rozpoczęty w 2014 roku, ma potrwać aż do 2032 roku.
Początkowo wystarczyło ukończenie 55. roku życia, jednak z każdym kolejnym etapem poprzeczka wędruje wyżej, docelowo zmierzając do zrównania się z powszechnym wiekiem emerytalnym, który w Polsce wynosi 60 lat dla kobiet i 65 lat dla mężczyzn. Taka konstrukcja przepisów sprawia, że nauczyciele znajdują się w swoistym wyścigu z czasem, próbując dopasować swoje plany życiowe do uciekającego ustawowego terminu.
ZUS ujawnił, ile pieniędzy przelewa na konta nauczycieli
Dane za listopad 2025 roku opublikowane przez Zakład Ubezpieczeń Społecznych pokazują fascynującą anomalię statystyczną. Choć liczba osób pobierających świadczenie maleje, to kwoty przelewane na ich konta systematycznie rosną, odzwierciedlając presję płacową i waloryzacje z ostatnich lat. Przeciętna wysokość świadczenia kompensacyjnego w listopadzie 2025 roku wyniosła 4323,37 zł.
Co ciekawe, zaledwie miesiąc wcześniej, w październiku, kwota ta była jeszcze wyższa i oscylowała wokół 4526,16 zł, mimo że pobierało ją wówczas o 200 osób mniej (9,8 tys. beneficjentów). Te wahania pokazują, jak bardzo zróżnicowana jest struktura zarobków w sektorze edukacji, zależna od stopnia awansu zawodowego czy liczby wypracowanych nadgodzin w ostatnich latach przed przejściem na garnuszek państwa.

Prawdziwy obraz zmian wyłania się jednak dopiero wtedy, gdy zestawimy te dane z historycznymi odczytami ZUS. Jeszcze w listopadzie 2021 roku średnia kompensówka wynosiła zaledwie 2795,88 zł. Oznacza to, że w ciągu zaledwie czterech lat nominalna wartość przelewów wzrosła o ponad 1500 złotych, co stanowi skok o ponad 54 procent.
W międzyczasie, w listopadzie 2022 roku, nauczyciele otrzymywali średnio 3106,27 zł, a rok później 3727,58 zł. Ten trend wzrostowy jest wyraźny i nieubłagany, stanowiąc pewną osłonę przed inflacją, choć wielu emerytowanych pedagogów wciąż wskazuje, że przy dzisiejszych kosztach życia kwota rzędu 4,3 tys. złotych brutto nie pozwala na pełną swobodę finansową, o jakiej marzy się po trzech dekadach pracy.
Zobacz też: Odwołane zajęcia w 600 szkołach. W tych czterech województwach sytuacja jest krytyczna
Znikający beneficjenci i demograficzna pułapka
Najbardziej uderzającym wnioskiem płynącym z raportu ZUS jest jednak drastyczny spadek liczby osób korzystających z tego przywileju. W listopadzie 2025 roku świadczenie pobierało równe 10 tysięcy osób. To wynik znacznie niższy niż w analogicznych okresach lat ubiegłych. Cofając się w czasie, widzimy wyraźną tendencję spadkową: w listopadzie 2024 roku beneficjentów było 11,8 tysiąca, w 2023 roku 13 tysięcy, a w 2022 roku 13,7 tysiąca. Rekordowy pod tym względem listopad 2021 roku gromadził 14,1 tysiąca osób uprawnionych. W ciągu zaledwie czterech lat grupa ta skurczyła się zatem o blisko jedną trzecią.
Dlaczego tak się dzieje? Przyczyn jest kilka i nie wszystkie są oczywiste. Po pierwsze, wspomniany wcześniej rosnący wiek uprawniający do świadczenia sprawia, że coraz mniej osób "wpada” w okienko możliwości. Po drugie, braki kadrowe w szkołach i rosnące pensje zasadnicze sprawiają, że wielu nauczycieli, mimo osiągnięcia uprawnień, decyduje się pozostać w zawodzie. Kuszą ich nie tylko wyższe zarobki bieżące, ale także perspektywa wyższej emerytury powszechnej w przyszłości, ponieważ każdy rok pracy po osiągnięciu wieku emerytalnego realnie zwiększa wysokość przyszłego świadczenia.