Więcej pieniędzy dla nauczycieli, ale jest warunek. Związkowcy mówią stanowcze "nie”
Wynagrodzenia nauczycieli ponownie znalazły się w centrum dyskusji o przyszłości polskiej oświaty. Pojawiła się propozycja zmian, które mogłyby zapewnić pedagogom wyższe pensje, ale jednocześnie oznaczałyby zwiększenie ich obowiązków zawodowych. Pomysł przedstawiono podczas wydarzenia poświęconego gospodarce i finansom publicznym. Reakcja środowiska nauczycielskiego była zdecydowana, a przedstawiciele związków zawodowych przekonują, że takie rozwiązanie mogłoby przynieść więcej szkody niż korzyści.
Kwestia zarobków w oświacie od lat pozostaje jednym z najważniejszych tematów poruszanych przez organizacje reprezentujące pracowników szkół. Nauczyciele zwracają uwagę nie tylko na wysokość wynagrodzenia, lecz także na rosnącą liczbę obowiązków, które muszą wykonywać poza prowadzeniem lekcji. Najnowsza propozycja zakłada powiązanie wyższych pensji ze zmianą organizacji pracy. Choć jej autorzy wskazują na potencjalne korzyści finansowe, związkowcy ostrzegają przed konsekwencjami dla całego systemu edukacji.
Ile pracują nauczyciele w Polsce? Godziny lekcyjne to tylko część obowiązków
Czas pracy nauczycieli jest jednym z najczęściej dyskutowanych zagadnień dotyczących funkcjonowania polskiej oświaty. W debacie publicznej regularnie pojawia się przekonanie, że pedagodzy pracują znacznie krócej niż przedstawiciele innych zawodów, ponieważ spędzają przy tablicy zaledwie kilkanaście godzin tygodniowo. Takie porównanie nie uwzględnia jednak wszystkich czynności, które nauczyciele wykonują w ramach swoich obowiązków służbowych.
Zgodnie z Kartą Nauczyciela czas pracy pedagoga zatrudnionego na pełnym etacie nie może przekraczać 40 godzin tygodniowo. W jego ramach realizowane jest tzw. pensum, czyli obowiązkowy tygodniowy wymiar zajęć dydaktycznych, wychowawczych i opiekuńczych. Dla większości nauczycieli prowadzących lekcje w szkołach podstawowych i ponadpodstawowych wynosi ono 18 godzin.

Nie oznacza to jednak, że pozostały czas nauczyciele mają wolny od pracy. Do ich obowiązków należy między innymi przygotowywanie materiałów dydaktycznych, sprawdzanie sprawdzianów i prac domowych, ocenianie uczniów, prowadzenie dokumentacji szkolnej oraz kontaktowanie się z rodzicami. Pedagodzy uczestniczą również w zebraniach, radach pedagogicznych, szkoleniach i innych wydarzeniach organizowanych przez placówki.
Rzeczywiste obciążenie pracą zależy od nauczanego przedmiotu, liczby klas, pełnionych funkcji oraz organizacji konkretnej szkoły. Nauczyciele mogą ponadto realizować godziny ponadwymiarowe, za które przysługuje dodatkowe wynagrodzenie.
Osobnym problemem pozostaje wysokość pensji. Wynagrodzenie nauczyciela zależy przede wszystkim od stopnia awansu zawodowego, poziomu kwalifikacji i przysługujących dodatków. Od lat pojawiają się postulaty dotyczące systemowego zwiększenia zarobków i powiązania ich z obiektywnymi wskaźnikami gospodarczymi. Jedna z najnowszych propozycji zakłada jednak, że wyższa pensja miałaby wiązać się z większą liczbą zajęć prowadzonych z uczniami.
Podwyżka dla nauczycieli w zamian za dłuższą pracę. Nawet 8000 zł brutto
Podczas kongresu gospodarczego Prawa i Sprawiedliwości, który odbył się 3 października 2026 roku w Warszawie, przedstawiono propozycję dotyczącą wynagrodzeń pracowników oświaty. Jej autorem jest prof. Mariusz Andrzejewski z Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie, były wiceminister finansów. Zaproponował on dobrowolne zwiększenie pensum nauczycieli z 18 do 22 godzin tygodniowo w zamian za wyższe wynagrodzenie zasadnicze.
W przedstawionym wariancie pensje miałyby wynosić:
- Nauczyciel początkujący - 6100 zł brutto;
- Nauczyciel mianowany - 6700 zł brutto;
- Nauczyciel dyplomowany - 8000 zł brutto.
Oznaczałoby to zwiększenie obowiązkowego wymiaru zajęć o cztery godziny tygodniowo, czyli o ponad 22 proc. Według pomysłodawcy taka zmiana mogłaby zostać przeprowadzona bez dodatkowego obciążenia budżetu państwa.

Prof. Andrzejewski argumentował, że wielu nauczycieli już obecnie prowadzi więcej zajęć, niż wynika to z podstawowego pensum, otrzymując wynagrodzenie za godziny ponadwymiarowe. W jego ocenie zmiana pozwoliłaby rozszerzyć możliwość uzyskiwania wyższych zarobków na większą grupę pracowników szkół.
Dla porównania, w 2026 roku minimalne wynagrodzenie zasadnicze nauczyciela z tytułem magistra i przygotowaniem pedagogicznym wynosi 5308 zł brutto w przypadku nauczyciela początkującego, 5469 zł brutto dla mianowanego oraz 6397 zł brutto dla dyplomowanego. Są to kwoty podstawowe, które nie uwzględniają między innymi dodatków czy wynagrodzenia za dodatkowe godziny.
Warto jednak podkreślić, że propozycja nie oznacza przyznania nauczycielom nowych podwyżek ani wejścia w życie zmian w czasie pracy. Jest to koncepcja przedstawiona podczas wydarzenia programowego partii opozycyjnej, a nie obowiązująca regulacja.
Podobne rozwiązanie pojawiało się już wcześniej. W 2021 roku ówczesne Ministerstwo Edukacji i Nauki proponowało zwiększenie pensum o cztery godziny, przewidując okres przejściowy i możliwość pozostania przy dotychczasowym wymiarze zajęć. Pomysł spotkał się jednak ze sprzeciwem środowiska nauczycielskiego i nie został wprowadzony.
Zobacz też: Nowe ceny paliw od 16 października. Tyle zapłacimy na stacjach w piątek
Nauczyciele przeciwni zmianom. Związkowcy ostrzegają przed dłuższym czasem pracy
Do najnowszej propozycji stanowczo odniosła się Krajowa Sekcja Oświaty i Wychowania NSZZ "Solidarność”. W stanowisku przyjętym 6 października 2026 roku związkowcy odrzucili możliwość powiązania wzrostu wynagrodzeń ze zwiększeniem liczby obowiązkowych zajęć. Ich zdaniem rozwiązanie to nie uwzględnia rzeczywistego obciążenia pracą nauczycieli i mogłoby dodatkowo pogorszyć sytuację w polskiej oświacie.
Przedstawiciele organizacji określili propozycję jako "pomysł szkodliwy, oderwany od realiów polskiej szkoły”. Podkreślili, że dodatkowe cztery godziny przy tablicy oznaczałyby nie tylko dłuższe prowadzenie lekcji, lecz także więcej czasu poświęcanego na ich przygotowywanie, ocenianie uczniów i wykonywanie obowiązków administracyjnych.
Związkowcy powołali się również na badania czasu pracy, według których nauczyciele poświęcają na obowiązki zawodowe średnio około 47 godzin tygodniowo. W ich ocenie dalsze zwiększanie liczby zajęć mogłoby prowadzić do przeciążenia pracowników i ograniczenia czasu przeznaczanego na indywidualną pracę z uczniami.
Kontrowersje budzi także zapowiadana dobrowolność rozwiązania. NSZZ "Solidarność” wskazuje, że przy obecnym poziomie wynagrodzeń część nauczycieli mogłaby czuć się ekonomicznie zmuszona do przyjęcia większego pensum. Osoby, które nie zdecydowałyby się na dodatkowe godziny, pozostałyby natomiast przy niższej pensji.
Organizacja zwraca ponadto uwagę na możliwe konsekwencje kadrowe. Zwiększenie liczby obowiązkowych lekcji realizowanych przez jednego nauczyciela mogłoby ograniczyć zapotrzebowanie na pracowników, zmniejszyć liczbę godzin ponadwymiarowych oraz pogorszyć sytuację osób zatrudnionych na niepełny etat.
Zdaniem związkowców poprawa sytuacji finansowej nauczycieli powinna opierać się na rzeczywistym wzroście nakładów na edukację, a nie na zwiększaniu liczby obowiązków. Wśród najważniejszych postulatów wymieniają podwyżki wynagrodzeń, ograniczenie biurokracji, poprawę bezpieczeństwa pracy oraz wzmocnienie wsparcia psychologiczno-pedagogicznego w szkołach.
Na obecnym etapie nie ma decyzji o podniesieniu pensum z 18 do 22 godzin tygodniowo. Propozycja pozostaje przedmiotem debaty, a jej ewentualna realizacja wymagałaby wprowadzenia zmian w przepisach regulujących czas pracy i wynagrodzenia nauczycieli.
