Od 1 stycznia 2027 roku zmiany w blokach. Zakręcone grzejniki nie będą oznaczały zerowej opłaty
Rozpoczynający się sezon grzewczy oznacza powrót nie tylko do odkręcania kaloryferów, ale również do pytań o sposób dzielenia kosztów pomiędzy mieszkańców bloków. W budynkach wielorodzinnych rachunek nie zawsze odpowiada wyłącznie temu, ile ciepła oddały grzejniki znajdujące się w konkretnym mieszkaniu. Energia przenika przez ściany, stropy i instalacje, a część kosztów dotyczy całego budynku. Do tego zbliża się ważny termin związany z urządzeniami wykorzystywanymi do rozliczeń.
Najwięcej emocji wzbudza sytuacja osób, które maksymalnie ograniczają ogrzewanie własnego mieszkania, korzystając przy tym pośrednio z ciepła sąsiednich lokali. Przepisy przewidują mechanizm, który ma zapobiegać przerzucaniu w ten sposób kosztów na pozostałych mieszkańców.
Sezon grzewczy w blokach. Rachunek za ciepło nie zależy tylko od jednego grzejnika
W domu jednorodzinnym zależność pomiędzy ilością zużytego paliwa czy energii a rachunkiem za ogrzewanie jest stosunkowo prosta. W budynku wielorodzinnym sytuacja wygląda inaczej. Poszczególne lokale są elementami jednej bryły, korzystają ze wspólnej instalacji, a ciepło przemieszcza się pomiędzy mieszkaniami.
Lokal znajdujący się pomiędzy ogrzewanymi mieszkaniami może utrzymywać stosunkowo wysoką temperaturę nawet wtedy, gdy jego właściciel mocno ograniczy pracę własnych kaloryferów. Ciepło dociera przez ściany i stropy, a dodatkowym źródłem mogą być piony instalacji grzewczej. Jednocześnie mieszkańcy lokali narożnych, położonych na ostatnich piętrach czy przy nieogrzewanych przestrzeniach zwykle mają zupełnie inne warunki cieplne.

To powoduje, że w budynkach wielorodzinnych trudno całkowicie oddzielić zużycie jednego lokalu od tego, co dzieje się w pozostałej części obiektu. Nawet jeśli ktoś ustawi zawory na najniższą wartość, jego mieszkanie nie funkcjonuje jak osobny, odizolowany budynek.
Dlatego rozliczenia nie sprowadzają się wyłącznie do pomnożenia wskazania podzielnika przez określoną stawkę. Przepisy wymagają, aby metoda wybrana przez właściciela lub zarządcę budynku uwzględniała m.in. położenie lokalu w bryle oraz pozwalała ustalać zarówno maksymalny, jak i minimalny koszt zmienny ogrzewania.
Znaczenie ma również utrzymanie odpowiednich warunków w całym budynku. Nadmierne wychłodzenie jednego mieszkania może zwiększać zapotrzebowanie na ciepło w lokalach sąsiednich, a dodatkowo sprzyjać problemom z wilgocią czy wychładzaniem przegród.
Właśnie dlatego całkowite zakręcenie kaloryferów nie musi oznaczać, że właściciel przestanie ponosić koszty związane z ciepłem. I właśnie ten mechanizm jest kluczowy przy rozliczeniach najmniej ogrzewanych mieszkań.
Zakręcisz grzejniki, a i tak zapłacisz. Przepisy przewidują minimalny koszt ogrzewania
Rozporządzenie dotyczące rozliczania ciepła w budynkach wielolokalowych przewiduje wyznaczanie minimalnego kosztu zmiennego. Ma on odpowiadać wartości ciepła potrzebnego do ogrzania danego lokalu do temperatur wynikających z przepisów technicznych.
W praktyce oznacza to, że bardzo niskie albo nawet zerowe wskazanie urządzenia nie musi prowadzić do zerowej części zmiennej rachunku. Mieszkanie wciąż korzysta bowiem z energii cieplnej obecnej w całym budynku, nawet jeśli część tego ciepła dociera z sąsiednich lokali albo instalacji wspólnych.
Mechanizm ma ograniczać sytuacje, w których jeden właściciel maksymalnie ogranicza ogrzewanie, a część kosztów w praktyce przejmują mieszkańcy sąsiednich lokali. W budynku wielorodzinnym takie "grzanie od sąsiada” nie jest całkowicie bezkosztowe dla całej wspólnoty czy spółdzielni.

W przestrzeni medialnej pojawia się przy tym informacja, że opłata minimalna ma od 2027 roku wynosić co najmniej 15 proc. zmiennych kosztów ogrzewania budynku. Taką wartość podaje również RMF24. Nie jest to jednak jedna ogólnopolska stawka zapisana wprost dla każdego budynku. W praktyce sposób wyznaczania minimalnego kosztu zależy od przyjętej metody rozliczeń i regulaminu konkretnej wspólnoty czy spółdzielni.
Istotna jest też granica 16 stopni Celsjusza. Przepisy techniczne wymagają, aby regulatory przy grzejnikach w typowych pomieszczeniach mieszkalnych nie umożliwiały obniżenia temperatury poniżej tego poziomu.
To pokazuje, że system nie zakłada pełnego "wyłączenia się” z ogrzewania wspólnego budynku. Mieszkaniec może oszczędzać, ograniczając zużycie, ale niekoniecznie do zera.
Samo ustalanie minimalnego kosztu nie jest jednak rozwiązaniem, które pojawi się dopiero od 2027 roku. Ta data jest ważna z innego powodu.
Zobacz też: Seniorzy mogą dostać 300 zł na wypoczynek. Trzeba pilnować terminów
Ważny termin to 1 stycznia 2027 roku. Podzielniki i liczniki mają umożliwiać zdalny odczyt
Do 1 stycznia 2027 roku właściciele i zarządcy budynków wielolokalowych mają zastąpić starsze ciepłomierze, podzielniki kosztów ogrzewania oraz wodomierze ciepłej wody urządzeniami posiadającymi funkcję zdalnego odczytu.
Zmiana oznacza, że w budynkach objętych tym obowiązkiem do odczytania danych nie będzie potrzebna wizyta pracownika w każdym mieszkaniu. Informacje o zużyciu będzie można pozyskiwać zdalnie, co ma ułatwić zarówno przygotowywanie rozliczeń, jak i regularne przekazywanie mieszkańcom danych o zużywanym cieple.
Dla zarządców oznacza to również mniej ręcznych odczytów i mniejsze ryzyko sytuacji, w której ktoś nie udostępni mieszkania w wyznaczonym terminie. Dane mają być dostępne bez konieczności wchodzenia do lokalu, co powinno uprościć cały proces rozliczania ogrzewania.
Nowe urządzenia nie oznaczają jednak wprowadzenia jednej identycznej opłaty dla wszystkich mieszkań w Polsce. Ostateczny rachunek nadal zależy m.in. od kosztów ogrzewania konkretnego budynku, powierzchni i położenia lokalu, zastosowanej metody rozliczeń oraz regulaminu spółdzielni lub wspólnoty.
Dla mieszkańców najważniejszy pozostaje więc fakt, że oszczędzanie poprzez całkowite wyłączenie własnych grzejników nie gwarantuje braku kosztów. Część ciepła wykorzystywanego przez lokal pochodzi z całego systemu grzewczego budynku, dlatego rozliczenia uwzględniają również minimalny poziom kosztów.
Od początku 2027 roku pełne znaczenie zyska natomiast obowiązek zdalnego odczytu. W kolejnym sezonie grzewczym zarządcy powinni już korzystać z urządzeń spełniających nowe wymagania, a mieszkańcy będą otrzymywać rozliczenia na podstawie danych zbieranych bez konieczności wejścia do lokalu.
