Koniec parkowania pod domem? Z ulic mogą zniknąć tysiące miejsc
Znalezienie wolnego miejsca parkingowego w dużych polskich miastach może stać się w najbliższych latach jeszcze trudniejsze. Najnowsze prognozy wskazują, że kierowcy będą musieli zmierzyć się z problemem, którego rozwiązanie nie zależy wyłącznie od budowy nowych parkingów. Zmiany zachodzące na rynku motoryzacyjnym sprawiają bowiem, że dostępna przestrzeń przestaje wystarczać na pomieszczenie dotychczasowej liczby samochodów. Szczególnie niepokojące szacunki dotyczą Warszawy, gdzie do 2040 roku liczba pojazdów mieszczących się przy ulicach może zmniejszyć się nawet o kilkanaście tysięcy.
Parkowanie w pobliżu miejsca zamieszkania jest jednym z problemów mieszkańców dużych miast. W gęsto zabudowanych dzielnicach liczba samochodów często przewyższa dostępną liczbę miejsc postojowych, a dodatkowe inwestycje wymagają znacznych nakładów finansowych. Tymczasem europejski rynek motoryzacyjny przechodzi zmiany, które mogą jeszcze bardziej ograniczyć możliwości parkowania. Z opublikowanego w czerwcu 2026 roku raportu Transport & Environment i Clean Cities Campaign wynika, że problem dotyczy nie tylko Polski, ale również największych europejskich metropolii.
Parkowanie samochodów w dużych miastach. Kierowcy coraz częściej szukają wolnego miejsca
Znalezienie miejsca parkingowego w pobliżu domu lub pracy od lat stanowi wyzwanie dla mieszkańców dużych polskich miast. Szczególnie trudna sytuacja występuje na osiedlach powstałych kilkadziesiąt lat temu, kiedy liczba samochodów przypadających na jedno gospodarstwo domowe była znacznie mniejsza. Projektowana wówczas infrastruktura nie zawsze odpowiada dzisiejszym potrzebom mieszkańców.
W Warszawie, Krakowie, Poznaniu czy Gdańsku problem jest szczególnie odczuwalny w gęsto zabudowanych dzielnicach, gdzie możliwości tworzenia nowych parkingów są ograniczone. Właściciele samochodów często zmuszeni są pozostawiać pojazdy kilka ulic od miejsca zamieszkania lub korzystać z płatnych parkingów.
Sytuację dodatkowo komplikuje konieczność pogodzenia potrzeb różnych uczestników ruchu drogowego. Ulice muszą zapewniać odpowiednią przestrzeń dla pieszych, rowerzystów, komunikacji miejskiej oraz samochodów. Tworzenie kolejnych stanowisk postojowych może więc wymagać przebudowy infrastruktury lub ograniczenia przestrzeni przeznaczonej na inne cele.

Istotnym elementem miejskiej polityki transportowej pozostają strefy płatnego parkowania. Ich zadaniem jest zwiększanie rotacji samochodów i ograniczanie długotrwałego zajmowania najbardziej atrakcyjnych miejsc. W Warszawie strefa płatnego parkowania była w ostatnich latach stopniowo rozszerzana, obejmując kolejne ulice i osiedla.
Warto również zwrócić uwagę na rynek nieruchomości. Dostępność miejsca parkingowego może mieć duże znaczenie przy wyborze mieszkania, szczególnie w przypadku rodzin posiadających więcej niż jeden samochód. W nowych inwestycjach deweloperskich często powstają garaże podziemne, jednak w starszych budynkach mieszkańcy są w większym stopniu uzależnieni od miejsc dostępnych przy ulicach.
Najnowszy raport europejskich organizacji transportowych pokazuje, że problem może się pogłębiać nawet bez znaczącego wzrostu liczby samochodów. Powodem są bowiem zmieniające się wymiary pojazdów.
Warszawa może stracić nawet 17,5 tys. miejsc parkingowych. Samochody są coraz większe
Z raportu "Ever-bigger? Car size at a crossroads”, opublikowanego 24 czerwca 2026 roku przez Transport & Environment oraz Clean Cities Campaign, wynika, że do 2040 roku europejskie miasta mogą stracić od 8,5 do 14 proc. pojemności parkingowej wzdłuż ulic. Przyczyną jest systematyczny wzrost długości i szerokości samochodów.
Analiza objęła sześć europejskich metropolii, w tym Warszawę. Według przedstawionych szacunków polska stolica może do 2040 roku stracić możliwość zaparkowania od około 10 tys. do nawet 17,5 tys. samochodów przy ulicach. Nie chodzi przy tym o zaplanowaną likwidację parkingów przez władze miasta, lecz o prognozowany spadek liczby pojazdów mieszczących się na tej samej przestrzeni.
Skala zmian wynika z rosnących rozmiarów nowych samochodów. Jeszcze w 2000 roku przeciętne auto sprzedawane na europejskim rynku mierzyło 4,09 m długości i 1,69 m szerokości. W 2025 roku średnie wymiary wzrosły odpowiednio do 4,38 m oraz 1,82 m. Oznacza to, że w ciągu 25 lat samochody wydłużyły się średnio o 29 cm i poszerzyły o 13 cm.
Trend ten związany jest między innymi ze wzrostem popularności SUV-ów i większych samochodów rodzinnych. Według autorów raportu przeciętna długość nowych aut zwiększa się obecnie o około 1,2 cm rocznie. Jeśli tempo to się utrzyma, w 2040 roku średni nowy samochód będzie mierzył już 4,56 m długości i 1,90 m szerokości.

Zmiany mają szczególne znaczenie podczas parkowania równoległego, czyli ustawiania pojazdów jeden za drugim wzdłuż ulicy. Obecnie przeciętny samochód w europejskiej flocie ma około 4,24 m długości, a do jego zaparkowania potrzeba średnio 5,20 m przestrzeni. Według prognoz do 2040 roku wartości te mogą wzrosnąć odpowiednio do 4,42 m i 5,43 m.
Dodatkowe 23 cm potrzebne do zaparkowania jednego samochodu nie wydają się dużą różnicą, jednak na dłuższych odcinkach ulic mogą istotnie zmniejszyć liczbę dostępnych stanowisk. Przykładowo tam, gdzie obecnie mieści się siedem pojazdów, w przyszłości może być miejsce już tylko dla sześciu.
Podobne problemy przewidywane są również w innych europejskich metropoliach. W Londynie prognozowany ubytek pojemności parkingowej może wynieść od 72 tys. do 118 tys. samochodów, a w Berlinie od 71 tys. do 117 tys.
Przedstawione wartości są jednak prognozami, a nie decyzjami o likwidacji parkingów. Rzeczywista skala zmian będzie zależała od wymiarów samochodów kupowanych w kolejnych latach, tempa wymiany floty oraz sposobu organizacji przestrzeni miejskiej.
Zobacz też: Dzwonią z numeru +373 i szybko się rozłączają. Jeden błąd może słono kosztować
Kierowcy mogą parkować coraz dalej od domu. Problem również dla rynku nieruchomości
Rosnące rozmiary samochodów mogą szczególnie mocno wpłynąć na sytuację mieszkańców starszych osiedli. W takich miejscach liczba stanowisk postojowych jest często ograniczona, a budowa nowych parkingów wymagałaby kosztownych inwestycji. Nawet niewielkie zmniejszenie dostępnej przestrzeni może więc pogłębić trudności ze znalezieniem wolnego miejsca.
Jak wskazuje Forsal, problem może dotknąć nie tylko Warszawy, ale również Krakowa, Poznania i Gdańska. Szczególnie narażone są dzielnice, w których samochody parkują równolegle wzdłuż ulic, pomiędzy budynkami mieszkalnymi.
O skali obecnego obciążenia infrastruktury świadczą dane z Poznania. Według badań przeprowadzonych w listopadzie 2025 roku zajętość miejsc parkingowych w ścisłym centrum miasta sięgała nawet 88 proc. Oznacza to, że w najbardziej obciążonych okresach na każde 100 stanowisk przypadało zaledwie 12 wolnych.
Zmniejszenie pojemności parkingowej mogłoby dodatkowo pogłębić te trudności. Jeśli na ulicy mieszczącej 100 samochodów zajętych jest 90 miejsc, kierowcy mają do dyspozycji 10 wolnych stanowisk. Gdy pojemność spadnie do 92 pojazdów, przy niezmienionym zapotrzebowaniu pozostaną już tylko dwa wolne miejsca.
Konsekwencje mogą odczuć również właściciele mniejszych samochodów, ponieważ rosnący udział dużych SUV-ów oznacza ograniczenie liczby dostępnych stanowisk dla wszystkich użytkowników ulicy. Problem może mieć także znaczenie dla rynku nieruchomości. W dzielnicach z niewystarczającą liczbą parkingów dostęp do prywatnego garażu lub przypisanego miejsca postojowego może stawać się coraz ważniejszym elementem oferty mieszkaniowej.
Autorzy raportu Transport & Environment proponują kilka sposobów ograniczenia problemu. Wśród nich znalazło się promowanie mniejszych samochodów oraz uzależnienie wysokości podatków i opłat parkingowych od rozmiarów pojazdu.
Organizacja postuluje również wprowadzenie ograniczeń konstrukcyjnych dla nowych aut, w tym maksymalnej szerokości wynoszącej 192 cm oraz wysokości przedniej części nadwozia do 85 cm. Według przedstawionych rekomendacji wymagania mogłyby objąć nowe homologacje od 2033 roku, a wszystkie nowe samochody wprowadzane na rynek od 2036 roku.
Propozycje te nie są jednak obowiązującymi przepisami. Ich wdrożenie wymagałoby odpowiednich decyzji legislacyjnych.
Według autorów raportu wybory producentów i kierowców w najbliższych latach mogą wpływać na dostępność miejsc parkingowych jeszcze przez wiele dekad. Dla mieszkańców dużych miast oznacza to, że problem parkowania pod domem będzie zależał nie tylko od liczby samochodów, lecz także od ich rozmiarów.
