Już jest długoterminowa prognoza pogody. Polacy liczą na białe Boże Narodzenie
Aura w Polsce potrafi zaskakiwać, a najnowsze wyliczenia synoptyków wywracają do góry nogami dotychczasowe przewidywania na nadchodzące miesiące. Wszystko wskazuje na to, że układ sił nad Europą przyniesie nam całkowitą zmianę pogodowej karty.
Pierwsze tygodnie jesieni przyniosły wyjątkowo łagodne opóźnienie chłodów, dając złudne poczucie, że nadchodząca zima wpisze się w ciepły trend z ostatnich lat. Choć październik rozpoczął się wyraźnie wyższymi temperaturami niż wskazuje na to norma wieloletnia, czyli średnia klimatyczna obliczana dla okresu trzydziestoletnia, to obecne ochłodzenie przypomniało o nieuchronnej zmianie pory roku.
Złota jesień przez zmianą pogody
Pierwsza połowa miesiąca serwuje dzienne odczyty rzędu zaledwie kilkunastu stopni Celsjusza oraz mocne nocne przygruntowe przymrozki, które dotykają głównie dolin i obszarów podgórskich.
Czy to oznacza, że ciepłe dni odeszły na dobre? Nic z tych rzeczy, ponieważ synoptycy wciąż zapowiadają powracające epizody złotej jesieni.

Cieplejsze strumienie powietrza odczujemy jeszcze pod koniec października, a listopad na sporym obszarze kraju - od Ziemi Lubuskiej, przez Wielkopolskę, po Podkarpacie - zapisze się ze średnimi temperaturami przewyższającymi standardowe odczyty.
W tym samym czasie zachód Polski musi przygotować się na częstsze opady deszczu, podczas gdy reszta województw pozostanie w zasięgu spokojniejszej, stonowanej aury.
Świąteczny zwrot w pogodzie
Prawdziwa niespodzianka kryje się w wyliczeniach przygotowanych na ostatni miesiąc roku. Jeszcze do niedawna długoterminowe prognozy numeryczne, czyli zaawansowane symulacje komputerowe oparte na równaniach fizyki atmosfery sugerowały, że grudzień okaże się wyjątkowo ciepły i pozbawiony zimowych akcentów.
Najnowsza aktualizacja danych przygotowana przez Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej całkowicie przekreśla tamte założenia. Wskaźniki powróciły do absolutnej normy, co w praktyce oznacza ogromny zwrot w pogodowej perspektywie.

Ostatni miesiąc 2026 roku przyniesie tradycyjne warunki termiczne i opadowe w całej Polsce. Na nizinach regularnie zacznie pojawiać się deszcz ze śniegiem oraz sam śnieg, a w drugiej połowie miesiąca należy spodziewać się napływu arktycznego powietrza i mocniejszego mrozu.
Szanse na to, że Boże Narodzenie oraz Sylwester upłyną w malowniczej, białej aurze, wzrosły zatem znacząco. Po latach wyjątkowo szarych i deszczowych grudniów, przełom roku może zaserwować nam krajobrazy, do których zdążyliśmy odwyknąć.
Zobacz też: Darmowa komunikacja miejska dla seniorów. Takie warunki trzeba spełnić
Długoterminowe prognozy na zimę 2026/27
Początek 2027 roku ma tylko przypieczętować powrót prawdziwej zimy. Styczeń wpisze się w normę termiczną, co oznacza stały mróz, skute lodem jeziora i ośnieżone pasma górskie.
Zgodnie z analizami IMGW, szczególnie mocno dostanie się południowym rejonom kraju - od wschodniego Dolnego Śląska, przez Opolszczyznę, aż po Małopolskę - gdzie sumy opadów przewyższą wieloletnie średnie, gwarantując potężny przyrost pokrywy śnieżnej.
Prawdziwe apogeum zimowego dyktatu nastąpi jednak w lutym. Dane wskazują, że opady w całym kraju przekroczą średnią z lat 1990-2020 przy jednoczesnym utrzymaniu mroźnych temperatur. Taki zestaw zapowiada grubą warstwę białego puchu i spore utrudnienia na drogach oraz chodnikach w wielu miastach.

Choć pod koniec lutego nie zabraknie słonecznych dni, luty będzie trzymał w uścisku chłodu. Trzeba jednak pamiętać o specyfice prognoz długoterminowych, na które wpływ ma chaos deterministyczny, czyli właściwość skomplikowanych układów, w której drobna zmiana warunków początkowych prowadzi do zupełnie odmiennych rezultatów.
Kolejne aktualizacje mogą wnieść pewne korekty, lecz na ten moment powtórka z mroźnej i śnieżnej zimy jest najbardziej prawdopodobnym scenariuszem.