Momentum Capital Partners debiutuje na orbicie. Ponad 19 mln PLN dla KP Labs
Fundusz Momentum Capital Partners potrzebował niemal dwóch lat i jednego podniesienia kapitalizacji, zanim odkrył karty. Jego pierwsza inwestycja nie trafia jednak do kolejnego producenta oprogramowania w abonamencie, ale do gliwickiej spółki, której urządzenia pracują kilkaset kilometrów nad Ziemią.
Fundusz, który najpierw urósł, a dopiero potem kupił?
Momentum Capital Partners został ogłoszony pod koniec 2024 roku jako fundusz growth equity. To inwestor, który obejmuje mniejszościowe pakiety w firmach mających już działający produkt i przychody. Kapitał ma im służyć do przyspieszenia, a nie do przetrwania. Na starcie fundusz dysponował kwotą 146 mln zł, z czego 80 mln zł pochodziło od PFR Ventures w ramach programu Fundusze Europejskie dla Nowoczesnej Gospodarki (FENG). Niedawno kapitalizacja wzrosła do 170 mln zł. PFR Ventures zwiększył zaangażowanie do 95 mln zł, a pozostałe 75 mln zł wyłożyli inwestorzy prywatni.
Ciekawe jest to, że fundusz urósł, zanim zawarł pierwszą transakcję. Zarządzający przekonywali, że strategia się nie zmienia, a większa pula daje jedynie więcej swobody. „Interesują nas biznesy, które mają już za sobą etap walidacji modelu biznesowego, a kapitału potrzebują przede wszystkim po to, aby przyspieszyć dalszy rozwój” - mówił wówczas Robert Ditrych, partner zarządzający Momentum Capital Partners.
Kryteria są precyzyjne, a zespół zarządzający tworzą dziś trzej partnerzy: Przemek Danowski, Robert Ditrych i Greg Albrecht. Fundusz szuka firm z przychodami powyżej 10 mln zł, rosnących szybciej niż 20 proc. rocznie, najlepiej z dodatnim wynikiem EBITDA (zysk operacyjny przed odsetkami, podatkami i amortyzacją). W jedną spółkę może włożyć od 5 do 20 mln zł, a docelowo chce zbudować skoncentrowany portfel 8-9 firm. Okres inwestycyjny potrwa do końca 2030 roku.
Teraz wiadomo już, od czego to wszystko się zaczyna. Momentum inwestuje 19,4 mln zł w KP Labs, gliwicką spółkę technologiczną z sektora kosmicznego. To kwota niemal na samej górnej granicy przedziału i ok. 11 proc. całego kapitału funduszu. Jak na pierwszy ruch - odważnie.
Po co satelicie własny komputer?
Problem, który rozwiązuje KP Labs, łatwo opisać. Satelity zbierają coraz więcej danych, a możliwości ich przesyłania na Ziemię nie rosną w tym samym tempie. Zdjęcia, zwłaszcza hiperspektralne (rejestrujące setki wąskich pasm światła, niewidocznych gołym okiem), zajmują ogromną ilość miejsca. Zamiast wysyłać wszystko, można je przeanalizować już na orbicie i przekazać na dół tylko to, co naprawdę istotne.
KP Labs dostarcza do tego wyspecjalizowane jednostki obliczeniowe wraz z oprogramowaniem oraz algorytmy sztucznej inteligencji do obróbki i selekcji danych. Spółka powstała w 2016 roku z inicjatywy inżynierów związanych z Politechniką Gliwicką. Dziś zatrudnia około 100 osób, a zarząd tworzą Michał Zachara, Krzysztof Pacan i Grzegorz Łada.
Najbardziej rozpoznawalnym projektem firmy jest satelita Intuition-1, wyniesiony na orbitę 11 listopada 2023 roku rakietą Falcon 9 firmy SpaceX. Ten nanosatelita z kamerą hiperspektralną i komputerem pokładowym Leopard analizował zdjęcia w kosmosie. Według zapowiedzi spółki pozwalało to nawet stukrotnie ograniczyć ilość danych przesyłanych na Ziemię. Satelita działał do 2026 roku i dostarczał informacje m.in. o glebie, roślinności i zanieczyszczeniach. Inżynierowie z Gliwic pozwolili sobie przy tym na żart - w sierpniu 2025 roku uruchomili na pokładzie klasyczną grę Doom z 1993 roku, co szeroko odnotowały media technologiczne. W 2025 roku inna wersja Leoparda, LeopardISS, trafiła na Międzynarodową Stację Kosmiczną w ramach polskiej misji IGNIS. Sławosz Uznański-Wiśniewski uruchamiał na niej algorytmy do mapowania 3D, przygotowane z Politechniką Poznańską z myślą o przyszłych łazikach księżycowych.
Kosmiczne referencje są w tej branży walutą. Systemy KP Labs brały udział w 10 misjach, a spółka realizuje ponad 35 projektów dla Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA), NASA i klientów prywatnych. Wśród partnerów wymienia Airbus Defence and Space, OHB Hellas i Thales Alenia Space.
„KP Labs pokazuje, że na zaawansowanej technologii można zbudować rosnący i dochodowy biznes, zachowując przy tym wysoką efektywność kapitałową”
- ocenia Jeremi Doboszewski, Investment Manager w Momentum Capital Partners.
Z laboratorium na taśmę. Czy kosmos da się sprzedawać z półki?
W branży kosmicznej dużo mówi się o flight heritage, czyli udokumentowanej historii lotów. Bez niej trudno przekonać agencję czy producenta satelitów, że urządzenie wytrzyma promieniowanie, wibracje startu i lata pracy bez możliwości naprawy. KP Labs takie doświadczenie już zgromadziło. Teraz musi zamienić je w powtarzalną sprzedaż.
Dotąd spółka działała w dużej mierze jak firma usługowa, w której każdy projekt był szyty na miarę. Momentum chce przestawić ją na model produktowy, w którym ten sam komputer pokładowy i to samo oprogramowanie trafiają do wielu klientów
„Spółka znajduje się w momencie przejścia od organizacji skupiającej się na usługowym realizowaniu projektów technologicznych do coraz bardziej skalowalnego modelu produktowego. Naszą rolą jest dostarczenie nie tylko kapitału, ale również doświadczenia, którego spółka może potrzebować na kolejnym etapie tego rozwoju”
- mówi Przemek Danowski, partner zarządzający Momentum Capital Partners.
Pieniądze z funduszu mają trafić na trzy cele. Pierwszy to wzmocnienie działu badań i rozwoju (R&D). Drugi to uruchomienie seryjnej produkcji sprzętu. Trzeci to marketing i sprzedaż na rynkach międzynarodowych. KP Labs celuje w satelity o masie do 500 kg, wykorzystywane głównie do obserwacji Ziemi i operacji orbitalnych. Ambicja jest wyraźna - pozycja europejskiego lidera w kompleksowych rozwiązaniach, łączących sprzęt i oprogramowanie.
Na papierze spółka spełnia kryteria funduszu z zapasem. Jej sprzedaż w 2025 roku przekroczyła 18 mln zł i rośnie w tempie blisko 30 proc. rocznie.
„Kolejnym etapem jest coraz szersza komercjalizacja naszej technologii i budowa organizacji zdolnej do obsługi klientów na większą skalę. W Momentum Capital Partners znaleźliśmy partnera, który rozumie zarówno specyfikę biznesu technologicznego, jak i wyzwania związane ze skalowaniem organizacji”
- mówi Michał Zachara, CEO KP Labs.
Publiczny kapitał, prywatne ambicje. Kto płaci za polski kosmos?
Ta historia ma też drugą stronę. Na wcześniejszych etapach KP Labs pozyskało łącznie ok. 60 mln zł ze środków publicznych, m.in. z programów FENG, Fundusze Europejskie dla Śląskiego (FESL) oraz Fundusze Europejskie Inteligentny Rozwój. To ponad trzykrotność ubiegłorocznej sprzedaży. Również sam Momentum w ponad połowie (95 ze 170 mln zł) korzysta z pieniędzy unijnych, którymi zarządza PFR Ventures. Zmienia się jednak forma wsparcia. Zamiast grantów na projekty badawcze pojawia się kapitał udziałowy, a obok niego pieniądze prywatnych inwestorów, którzy oczekują zwrotu.
Otoczenie spółce sprzyja. Podczas Rady Ministerialnej ESA w Bremie w listopadzie 2025 roku Polska zadeklarowała blisko 550 mln euro na programy opcjonalne agencji w latach 2026-2028, w tym na obserwację Ziemi. Zasada zwrotu geograficznego sprawia, że znaczna część tych pieniędzy wraca do krajowych firm w postaci kontraktów. KP Labs już z tego korzysta, bo dostarcza jednostkę przetwarzania danych do narodowej konstelacji CAMILA, budowanej przez konsorcjum pod wodzą Creotech Instruments. Kontrakt ESA na tę konstelację opiewał na ok. 52 mln euro, a po dodaniu czwartego satelity przekroczył 59 mln euro.
Kilku istotnych informacji wciąż brakuje. Strony nie ujawniły, jaki pakiet udziałów obejmuje fundusz ani przy jakiej wycenie. Deklaracja o „dochodowym biznesie” nie została poparta konkretnym wynikiem netto czy EBITDA. Trudno więc ocenić, ile Momentum faktycznie zapłacił za udział w kosmicznym wzroście.
Fundusz długo czekał z pierwszym ruchem i wybrał sektor, w którym cykle sprzedaży liczy się w latach, a każdy błąd widać z orbity. Na orbitę KP Labs trafiać już potrafi. Teraz musi udowodnić, że potrafi na niej zarabiać.