Ekspert wskazuje koszty ogrzewania w sezonie 2026/27. Polacy dowiadują się o dopłatach za późno
Jak podkreśla w komentarzu dla redakcji BiznesInfo ekspert Mariusz Łubiński, prezes firmy Admus, zajmującej się zarządzaniem, zbliżający się sezon grzewczy przyniesie sporo wyzwań dla domowych budżetów, a niepewność na rynku energii nakazuje z dużą ostrożnością planować wydatki na nadchodzące miesiące.
Początek okresu grzewczego tradycyjnie budzi uzasadnione emocje wśród lokatorów oraz zarządców nieruchomości. Chociaż w chłodniejsze dni uwaga skupia się na bieżącym zużyciu energii, to właściwe podwaliny pod wysokość rachunków powstają znacznie wcześniej.
Koszty w sezonie grzewczym 2026/2027
Ostateczny koszt ogrzewania lokalu mieszkalnego w nadchodzącym sezonie 2026/2027 będzie wypadkową kilku kluczowych czynników. Znaczenie ma nie tylko jednostkowa cena surowca, ale w równej mierze źródło jego wytwarzania, ogólny standard energetyczny budynku oraz sprawność, z jaką zarządzana jest cała instalacja grzewcza.
Precyzyjne oszacowanie skali nadchodzących zmian kosztów pozostaje niezwykle trudnym zadaniem. Wyzwaniem są zwłaszcza prognozy dotyczące gazu ziemnego. Do końca 2026 roku ceny gazu dla gospodarstw domowych pozostają objęte ochroną taryfową, lecz od stycznia 2027 roku mają w pełni podlegać mechanizmom rynkowym.
Wygaśnięcie dotychczasowych mechanizmów osłonowych sprawia, że bez znajomości przyszłych notowań giełdowych trudno dziś jednoznacznie określić, jak zmiana przepisów przełoży się na portfele odbiorców. Czy indywidualna kotłownia wciąż pozostanie tańsza od sieci miejskiej? Zróżnicowanie stawek doskonale widać na przykładzie rynku stołecznego.

Z danych za pierwsze półrocze 2026 roku wynika, że koszt ciepła pozyskiwanego z indywidualnych kotłowni gazowych w Warszawie wynosił od 100 do 129 zł za gigadżul. Dla porównania, cena ciepła z sieci ciepłowniczej kształtowała się na poziomie około 136 zł za GJ, a po uwzględnieniu strat przesyłowych realny koszt sięgał nawet 150 zł za GJ.
Istotną rolę odgrywa tu sprawność samych urządzeń. W przypadku indywidualnych pieców gazowych różnice wynikające z ich stanu technicznego mogą generować rozbieżności w wydatkach sięgające nawet 30 proc.
Na wysokość rachunków za ogrzewanie w sezonie 2026/2027 wpłyną nie tylko ceny ciepła, ale również źródło jego wytwarzania, standard energetyczny budynku i sposób zarządzania instalacją. Dziś trudno precyzyjnie oszacować skalę ewentualnych podwyżek, szczególnie w przypadku gazu, którego ceny od stycznia mają podlegać mechanizmom rynkowym. Zarządcy nieruchomości mogą jednak już teraz podjąć działania ograniczające zużycie energii i koszty ponoszone przez mieszkańców. - podkreśla Mariusz Łubiński, prezes firmy Admus, zajmującej się zarządzaniem.
Mieszkańcy dowiadują się o rosnących dopłatach za późno
Drugim filarem, na którym opiera się ostateczny rachunek za ogrzewanie, jest efektywność energetyczna samej konstrukcji. Nowoczesne obiekty wielorodzinne, wybudowane w rygorystycznych standardach technicznych, wyposażone w kompleksową termoizolację oraz szczelną stolarkę okienną, potrzebują ułamka energii zużywanej przez nieocielone kamienice czy płyty z ubiegłego wieku.
Ogromnym atutem nowoczesnego budownictwa bywają również systemy odzysku ciepła (rekuperacja), które pozwalają zatrzymać znaczną część energii wewnątrz obiektu.
Wszystko to powoduje, że wyznaczenie jednej uniwersalnej kwoty podwyżki dla standardowego mieszkania o powierzchni 50-60 m² jest praktycznie niemożliwe. Zróżnicowanie dotyczy także samego momentu, w którym lokatorzy realnie odczują potencjalne zmiany cen surowców.

Jak wyjaśnia Mariusz Łubiński, prezes firmy Admus zajmującej się zarządzaniem nieruchomościami, kluczowe są tu wewnętrzne regulacje danej spółdzielni lub wspólnoty mieszkaniowej. Brak jednolitego odgórnego taryfikatora zaliczek powoduje, że zarządcy stosują odmienne strategie finansowe.
Niektóre podmioty reagują na zmiany cen surowców natychmiast i korygują wysokość miesięcznych opłat eksploatacyjnych w trakcie trwania sezonu grzewczego. Inne czekają na pełne rozliczenie roczne bądź półroczne, co oznacza, że mieszkańcy dowiadują się o powstałej dopłacie dopiero po wielu miesiącach od zakończenia okresu grzewczego. Jakby tego było mało, na horyzoncie pojawiają się kolejne zmienne regulacyjne.
Mowa o opłatach związanych z unijnym systemem handlu emisjami ETS2, który ma objąć również sektor komunalny i budownictwo mieszkaniowe. Pierwotnie system miał zacząć obowiązywać od 2027 roku, jednak w strukturach europejskich trwają dyskusje nad przesunięciem terminu na 2028 rok. Ostateczny kształt tych regulacji ukształtuje perspektywę kosztową na kolejne lata.
Na tym etapie nie można wiarygodnie określić skali wzrostu kosztów w 2027 r., a tym samym wskazać jednej kwoty podwyżki dla mieszkania o powierzchni 50–60 m2. Dodatkowym czynnikiem pozostają planowane opłaty związane z systemem ETS, które miały zacząć obowiązywać od 2027 r. Rozważane jest przesunięcie ich wejścia w życie na 2028 r., ale decyzja w tej sprawie nie jest jeszcze przesądzona. Jej ostateczny kształt będzie miał znaczenie dla przyszłych kosztów ogrzewania. - wyjaśnia ekspert w komentarzu dla BiznesInfo.
Zobacz też: Tyle we wrześniu Polacy zarabiali w firmach niefinansowych. Kwota może zaskoczyć
Mądre zarządzanie instalacją i proste nawyki na wagę złota
W obliczu niepewności rynkowej i zmian taryfowych kluczowe staje się podejmowanie działań prewencyjnych, które pozwalają zmniejszyć fizyczne zużycie ciepła bez obniżania komfortu życia. Doświadczeni zarządcy nieruchomości wskazują, że przygotowania do sezonu powinny skupiać się na optymalizacji infrastruktury.
W budynkach z własnymi kotłowniami gazowymi absolutną podstawą jest profesjonalny przegląd techniczny, precyzyjna regulacja parametrów pracy urządzeń oraz odpowiednia konfiguracja automatyki pogodowej. Dostosowanie krzywej grzewczej do rzeczywistych warunków atmosferycznych zapobiega przegrzewaniu budynków i marnowaniu paliwa.
Drugim obszarem jest eliminacja niepotrzebnych strat energii w częściach wspólnych oraz samych lokalach. Uszczelnienie drzwi wejściowych i okien to stosunkowo niedroga inwestycja, która przynosi natychmiastowe efekty. Warto pamiętać o prostym przeliczniku: obniżenie temperatury w pomieszczeniu o zaledwie 1°C pozwala zredukować zużycie energii grzewczej o około 5-8 proc. Istotną rolę odgrywa tu codzienna edukacja lokatorów i zmiana nawyków.
Prawidłowe wietrzenie pomieszczeń powinno być krótkie, lecz intensywne - przy całkowicie otwartym oknie, ale z zakręconym zaworem termostatycznym. Pozostawienie uchylonego okna przy odkręconym grzejniku sprawia, że termostat reaguje na napływ zimnego powietrza maksymalnym otwarciem dopływu czynnika grzewczego, co prowadzi do bezpowrotnego uciekania ciepła na zewnątrz.
Istotnym elementem jest również edukacja mieszkańców. Zarządca może przypominać o sprawdzaniu szczelności okien i drzwi balkonowych, przestawieniu okien na tryb zimowy, jeśli producent przewidział taką funkcję, oraz prawidłowym wietrzeniu pomieszczeń. Na czas wietrzenia należy zamknąć zawór termostatyczny, a po zakończeniu ponownie ustawić go na odpowiednią temperaturę. Pozostawienie otwartego lub uchylonego okna przy aktywnym ogrzewaniu może powodować, że termostat zareaguje na spadek temperatury i zwiększy dopływ ciepła, które następnie ucieka na zewnątrz. - podkreśla Mariusz Łubiński.
Przemyślana eksploatacja instalacji oraz odpowiedzialne zachowania domowników to najskuteczniejszy bufor bezpieczeństwa, który pozwala zminimalizować wpływ czynników zewnętrznych na końcowy rachunek za ogrzewanie.