Zakaz wjazdu do miast
Wikimedia Commons Cybularny CC1.0
Autor Konrad Karpiuk - 19 Grudnia 2020

Do miasta już po prostu nie wjedziesz. Nowe przepisy dadzą popalić kierowcom

Zakaz wjazdu dla starszych aut funkcjonuje w wielu miastach Europy. Ministerstwo Klimatu i Środowiska zgłosiło projekt ustawy, która wprowadzi podobne rozwiązanie do Polski. W ten sposób rząd chce zachęcić Polaków do wymiany aut na nowsze.

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Które auta wjadą za darmo do Strefy Czystego Transportu
  • Ile wyniesie opłata dla aut objętych zakazem
  • Dlaczego aktywiści są niezadowoleni z pomysłu resortu

Zakaz wjazdu do Stref Czystego Transportu

Zakaz wjazdu do wyznaczonych stref w miastach dotyczyłby jedynie aut, które nie spełniają obecnych norm emisji spalin. Natomiast za darmo wjechałyby auta elektryczne, wodorowe, zasilane gazem ziemnym, zeroemisyjne autobusy, oraz nowsze diesle i "benzyniaki", spełniające nowsze normy emisji spalin.

Właściciele aut, które nie spełniają wyżej wymienianych wymogów, musieliby zapłacić 2,5 zł za godzinę poruszania się po tzw. Strefach Czystego Transportu. Jak informuje Gazeta Wyborcza, rozwiązanie byłoby wprowadzone od 1 lipca 2022 roku w miastach powyżej 100 tys. mieszkańców.

Ponadto w celu zachęcania obywateli do wymiany aut na nowsze, z czasem zaostrzane byłyby dopuszczalne normy emisji spalin. Od 2021 do 2025 roku z zakazu wyjęte byłyby auta spełniające normy Euro 4 i wyższe, w latach 2026-2030 Euro 5, a 2031-2035 Euro 6.

Z zakazu wyjęte będą również auta z instalacją LPG, gdyż jak wskazuje wiele badań, autogaz jest znacznie bardziej ekologicznym paliwem niż benzyna, czy olej napędowy. Z tego punktu ustawy i kilku innych zapisów, niezadowoleni są aktywiści miejscy.

Emeryci mogą być nieźle zaskoczeni. Rząd zmienia datę wypłaty emeryturEmeryci mogą być nieźle zaskoczeni. Rząd zmienia datę wypłaty emeryturCzytaj dalej

Aktywiści miejscy nie są zadowoleni z ustawy

GW powołuje się na Członków Polskiego Alarmu Smogowego, którzy zauważają, że przepisy nie dotyczą mieszkańców Stref Czystego Transportu, a to według ich szacunków to oni odpowiadają za ok. 2/3 ruchu ulicznego. Ponadto zakaz nie obejmowałby np. autobusów, które dojeżdżają do centrów miast z mniejszych miejscowości.

Ponadto jak pisze GW, aktywiści narzekają na wyjątek dla aut z LPG. Zwracają oni uwagę, że do Strefy Czystego Transportu będzie mógł wjechać nawet 50-letni samochód jeśli będzie zasilane autogazem. Trudno w tym wypadku nie zauważyć, że działacze ruchów miejskich wyolbrzymiają problem, bo kto w 2020 roku jeździ na co dzień autem wyprodukowanym w 1970 roku? Nie wspominając już o tym, że tak w wiekowych autach autogazu raczej się już nie montuje.

Aktywiści zwracają również uwagę na to, że samochód z autogazem, może jeździć zarówno na benzynie i na LPG, więc przełączając na benzynę, teoretycznie nie mógłby wjechać do Strefy Czystego Transportu (a nie da się tego skontrolować). Z tym że LPG z reguły zakłada się w aucie celu oszczędności, więc posądzanie kierowcy o to, że specjalnie będzie jeździł na droższym paliwie w centrum miasta, zakrawa o absurd.

Inne problemy zakazu wjazdu do Stref Czystego Transportu

Choć taki zakaz w teorii nie wydaje się złym pomysłem, to jednak nie wiadomo, jakie faktycznie przyniesie skutki. Przede wszystkim zachęcanie obywateli do kupna nowszych aut wcale nie jest postawą proekologiczną. Zmienianie samochodu co kilka lat jest wręcz szkodliwe, gdyż tym samym napędzamy koncerny do produkcji kolejnych aut. Sam proces produkcyjny jest bardzo kosztowny dla środowiska (nie wspominając już o utylizacji).

To też jeśli naprawdę chcemy się przysłużyć środowisku kupujmy samochód, który będziemy eksploatować długo i np. nie sprzedamy go za kilka lat. Utrzymując pojazd w przyzwoitym stanie technicznym (niesprawne silniki często wydzielają szkodliwe dla środowiska substancje) mniej zaszkodzimy, niż przesiadając się w inny co pięć lat.

Kolejną kwestią są auta ściśle związane z logistyką, odpowiadającą np. za dostawy do przedsiębiorstw. Z reguły tzw. woły robocze, którymi jeżdżą kurierzy, są wyposażone w stare silniki diesla. Zakaz ich wjazdu bez opłaty, podniósłby ceny dostaw, co z kolei doprowadziłoby do trudniejszej sytuacji przedsiębiorstw i przeniesienia kosztów na konsumentów. Segment aut dostawczych oczywiście wciąż się rozwija i z czasem doczekamy się zeroemisyjnych "dostawczaków". Pytanie jednak, czy zakaz faktycznie coś w tej kwestii zmieni.

Artykuły polecane przez redakcję Biznesinfo:

  1. Nawet 74 tys. Polaków dostanie ekstra pieniądze od ZUS. Niektórzy nawet po 12 786 zł
  2. Nie ominą Cię nowe obowiązki jeśli używasz jednego gadżetu. Rejestracja to dopiero początek
  3. Wspaniały prezent przed Świętami dla tysięcy Polaków. Odzyskają dużo pieniędzy

KONIECZNIE OBEJRZYJ:

Następny artykułNie przegap żadnych najciekawszych artykułów! Kliknij obserwuj biznesinfo.pl na:Obserwuj nas na Google News Google News