Ryby kontrola połowów
pixabay.com LoggaWiggler
Autor Konrad Karpiuk - 26 Grudnia 2020

Pojedziesz na ryby i wrócisz z niczym. Grozi nam katastrofa ekologiczna

Ryby są ważnym elementem przemysłu gastronomicznego. Z roku na rok, wciąż rośnie na nie popyt, co jednak negatywnie wpływa na rybostan w wodach. Ekspertka twierdzi, że należy to uregulować i dać stadom czas na odbudowanie się.

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Dlaczego grozi nam kolejna katastrofa ekologiczna
  • Jak wysokie jest pożycie ryb
  • Jak można rozpoznać produkty, których połowy nie szkodzą środowisku

Ryby są coraz popularniejszym elementem diety. Niestety, cierpi na tym środowisko

Ryby uchodzą za pożywne, zdrowe i smaczne jedzenie. W ostatnich latach znacznie wzrosła ich konsumpcja. Jak wskazuje Anna Dębicka dyrektor programu MSC Polska (organizacji chroniącej dziką naturę oceanów), przeciętny mieszkaniec ziemi zjada 20,5 kg ryb i owoców morza. W 2030 roku wskaźnik może sięgnąć nawet 21,5 kg na głowę, czyli trzykrotnie więcej niż w latach 60. XX wieku.

Również The Seafood Consumer Index wskazuje na wzrost konsumpcji ryb. Według największego na świecie badania o nawykach żywieniowych konsumentów, w Polsce ponad 60 proc. obywateli spożywa ryby i owoce morza średnio raz w tygodniu lub więcej. To wyższy wynik niż w Niemczech, ale niższy niż choćby w Wielkiej Brytanii, czy Francji.

W Polsce jest bardzo wysokie spożycie dorsza. Stada tych ryb są przez lata nadmiernie eksploatowane, co już teraz skutkuje znacznym zmniejszeniem się rybostanu. Ekolodzy twierdzą, że odbudowana liczebności gatunku może potrwać lata. Podobny problem może wystąpić niedługo ze śledziem.

- Niezależni audytorzy wskazują, że brak międzynarodowego porozumienia dotyczącego kwot połowowych na śledzia atlantycko-skandynawskiego prowadzi do nadmiernych połowów przekraczających naukowe rekomendacje, co może zagrozić kondycją stada w przyszłości. Dane pokazują, że w ostatnim roku śledź ten został przełowiony o 34 proc. względem tego, co sugerowali naukowcy - mówiła Anna Dębicka.

Zdaniem dyrektor MSC Polska, jeśli problem połowów nie zostanie uregulowany, grozi nam w przyszłości katastrofa ekologiczna i ekonomiczna. Jak wskazała, z perspektywy lądu nie widać jak duże szkody wyrządzane są na morzach i oceanach.

Mały warszawski sklep wykiwał godziny dla seniorów. Sposób jest wręcz absurdalnie banalnyMały warszawski sklep wykiwał godziny dla seniorów. Sposób jest wręcz absurdalnie banalnyCzytaj dalej

MSC kontroluje połów ryb

Oczywiście nie chodzi o to, żeby całkowicie zakazać połowu ryb, bo dalej można to robić, ale pod ścisłymi ograniczeniami. Co więcej, przy braku restrykcji, w przyszłości rzeczywiście mogłoby dojść do kompletnego zakazu połowu jakiegoś gatunku ryby, choćby ze względu na zagrożenie wymarciem.

Certyfikację połowów prowadzi MSC. Producenci, którzy spełnią rygorystyczne wymogi, mogą używać loga certyfikatu organizacji na swoich produktach (charakterystyczny niebieski znak w kształcie ryby). Weryfikowany jest nie tylko połów, ale także cykl produkcji.

Audyty MSC przeprowadzone są co roku, a certyfikat jest wydawany raz na pięć lat. W razie, gdyby dany producent przestał spełniać wymogi, certyfikat jest zawieszony, lub odwoływany. Jak podaje PAP, certyfikat zawieszono choćby w kwestii połowów śledzia atlantycko-skandynawskiego.

- Strony poławiające muszą się porozumieć, co do kwot połowowych, a dokładnie podzielić się nimi tak, by zgodnie z rekomendacjami naukowców stado to nie było nadmiernie eksploatowane. Jeśli tak się stanie, certyfikat zostanie odwieszony - mówi Dębicka.

Warto jednak zaznaczyć, że certyfikaty nie są wiążącym prawem, a jedynie wskazówką dla konsumentów i powodem do dumy dla producenta. Według dyrektor MSC, dla konsumentów certyfikat staje się coraz ważniejszym kryterium w wyborze produktu. Jak sama wskazała, rozpoznawalność znaku wzrosła z 25 do 32 proc., a wśród młodych osób wynosi ona nawet 50 proc. Jednak zdaniem Dębickiej, problem rozwiązałyby dopiero odpowiednie regulacje prawne.

Artykuły polecane przez redakcję BiznesInfo:

  1. Nowy podatek kolejnym ciosem w Polaków. Zapłacimy nawet kilkaset złotych więcej
  2. Godzina policyjna nie dla wszystkich. Część Polaków uniknie karania nawet złapana
  3. Zwolnienia grupowe na potęgę, dane z urzędów niemal wyciskają łzy. Pod niejednym ugną się nogi
  4. KONIECZNIE OBEJRZYJ:

Następny artykułNie przegap żadnych najciekawszych artykułów! Kliknij obserwuj biznesinfo.pl na:Obserwuj nas na Google News Google News