Niewolnicza praca w Niemczech - agencje pracy starają się jak najbardziej wyzyskać zatrudnionych
Pixabay/WilliamCho
Autor Wiktoria Pękalak - 10 Października 2020

Przełomowy proces w niemieckim sądzie. Będziesz mógł liczyć na duże odszkodowanie

Praca w Niemczech już niejednego skusiła. Obok konkurencyjnego względem polskiego wynagrodzenia trudno przejść obojętnie. Okazuje się jednak, że zatrudnienie u zachodniego sąsiada ma też swoją ciemną stronę. Bułgarska opiekunka wygrała w sądzie z agencją, która wyzyskiwała pracowników. Rozstrzygnięcie może być przełomowe i pomóc w późniejszych sprawach innych zatrudnionych, w tym także Polek.

Niewolnicza praca w Niemczech

Sprawa dotyczy 64-letniej Dobriny z Bułgarii, która w NIemczech opiekowała się osobami starszymi. Jej sprawę jako pierwszy opisało niemieckie “Deutsche Welle”. W 2015 roku Dobrina podpisała umowę z bułgarską agencją pracy. Miała opiekować się 96-letnią Niemką przez 6 godzin dziennie. Za tę pracę miała otrzymywać 960 euro miesięcznie.

- Pani Dobrina miała umowę o pracę z bułgarską agencją, zgodnie z którą miała pracować 30 godzin w tygodniu. Jak wiadomo, w opiece domowej opiekunowie pracują lub są w stanie gotowości do 24 godzin na dobę – tłumaczy Agnieszka Misiuk z Faire Mobilitaet, projektu "Uczciwa mobilność", która jest jedną z inicjatyw Niemieckiej Konfederacji Związków Zawodowych w rozmowie z portalem money.pl.

Dobrina podzieliła się swoją historią w sądzie: "Byłam do dyspozycji przez 24 godziny na dobę. Nie miałam dni wolnych ani czasu dla siebie. Musiałam nie tylko opiekować się starszą kobietą, ale także sprzątać, robić zakupy, prasować. Wstawałam w nocy, by odpowiadać na wezwania chorej podopiecznej".

Niemiecki sąd, zarówno pierwszej, jak i drugiej instancji przyznał kobiecie rację. Wyrok nie jest jednak jeszcze prawomocny. Sprawa osiągnie swój finał przed Federalnym Sądem Pracy.

- Liczymy, że zapadnie w nim wyrok na korzyść pani Dobriny. Będzie to przełomowa decyzja dla całej branży opieki. Oznaczałaby, że w przyszłości więcej kobiet zdecyduje się na egzekwowanie swoich praw w sądzie – stwierdziła Misiuk i podkreśliła, żeby mieć w sądzie jakiekolwiek szanse należy być legalnie zatrudnionym (nawet na umowie zleceniu) i prowadzić dokumentację swojego czasu pracy.

DZISIAJ GRZEJE:
1. Masowo ruszyli po pieniądze. Złożono już ponad 26 tys. wniosków, ty też możesz jeszcze je otrzymać
2. Od jutra cała Polska w żółtej strefie. Jakich zasad będzie trzeba przestrzegać?
3. Wielka kontrola w Watykanie. Ujawniono ogromny skandal, nic już się nie ukryje

Sprawa z nadzieją na przyszłość

Brak pieniędzy wcale nie musi być przeszkodą w dociekaniu swoich racji. Można postarać się o tzw. Prozeskostenhilfe, przypomina money.pl. Prozeskostenhilfe to pożyczka udzielana osobom, których nie stać na koszty sądowe i prawnika. Pieniądze należy oddać dopiero, gdy pożyczkobiorcy ustabilizuje się sytuacja finansowa.

Piotr Szumlewicz, przewodniczący Związkowej Alternatywy, która zajmuje się także takimi sprawami jak Pani Dobriny, entuzjastycznie przyjął wynik sprawy:

- Sprawa ta stanowi sygnał dla firm zatrudniających do pracy na terenie Niemiec, że można uzyskać odszkodowanie za demonstracyjne łamanie prawa - powiedział w rozmowie z money.pl - Potrzebne są jednak jasne, precyzyjne przepisy, które zakażą wyzysku opiekunek, a zarazem będą konsekwentnie karać wszystkie agencje łamiące prawo - dodał.

Szumlewicz poinformował, że związek otrzymuje mnóstwo skarg dotyczących pracy w Niemczech. Kobiety skarżą się m.in. na zaniżanie wynagrodzenia, brak dni wolnych i nielimitowany czas pracy.

- Na tym obszarze na bieżąco interweniujemy i walczymy z nadużyciami. Zastanawiamy się nad wybraniem kilku najbardziej uderzających przypadków łamania prawa wobec polskich opiekunek, aby zgłosić pozwy do sądu – odpowiedział związkowiec na pytanie czy będą pozwy z Polski.

Konieczne są zmiany w sposobie zawierania i rodzaju zawieranych umów. Zdaniem Szumlewicza szkodliwa jest także rola agencji zatrudnienia.

- Naszym celem jest zawarcie układu zbiorowego dla całej branży opiekuńczej i eliminacja pośrednictwa agencji zatrudnienia tak, aby polskie opiekunki były zatrudniane przez polskie i niemieckie instytucje rządowe. Gdyby się to udało, wszystkie opiekunki musiałyby mieć umowy etatowe i byłyby w pełni objęte przepisami prawa pracy. Znacznie łatwiej byłoby wtedy egzekwować ich prawa dotyczące czasu pracy czy stawek za nadgodziny – wyjaśnił Szumlewicz i dodaje, że w tej chwili muszą im wystarczyć pisma z polskiego ministerstwa pracy, z którego wynika, że pracownice z Polski powinny być traktowane na równi z opiekunkami z Niemiec. Taką interpretację przepisów przyjął niedawno Sejm. Money.pl przypomina, że “chodzi o transpozycję unijnej dyrektywy o delegowaniu pracowników do pracy za granicę.

- To krok w dobrą stronę, tylko że za tą wykładnią muszą iść konkretne działania. Liczymy, że rząd potraktuje te słowa poważnie – skwitował Szumlewicz.

ZOBACZ TAKŻE:

  1. "Życzę ci wszystkiego co najgorsze". Dziennikarka Polsat News została okropnie zaatakowana, na wizji ujawniła, jakie wiadomości odbiera
  2. Napoli chce pozwać Arkadiusza Milika. Polak może stracić fortunę
  3. 15 tys. zł grzywny za jazdę po lesie. Sąd nie miał wątpliwości
  4. Abonament RTV w 2021 roku będzie wyższy. Ale nie wszyscy muszą go płacić, lista zwolnionych zaskakuje długością
  5. Ikea rozpoczęła sprzedaż nietypowych akcesoriów. Sieć chce, żeby klienci wyglądali stylowo
  6. Zupełnie nieznane, cudowne zastosowanie soku z żurawiny. Jest zbawienny przy bardzo poważnej dolegliwości
Fatalne wieści z Wuhan. Siła wirusa okazała się większa niż przypuszczano, wykrycie w niespodziewanym miejscuFatalne wieści z Wuhan. Siła wirusa okazała się większa niż przypuszczano, wykrycie w niespodziewanym miejscuCzytaj dalej

Koniecznie obejrzyj:

Następny artykułNie przegap żadnych najciekawszych artykułów! Kliknij obserwuj biznesinfo.pl na:Obserwuj nas na Google News Google News