pensje
Autor Justyna Klimaszko - 30 Listopada 2019

Gospodarka wkracza w ciężki okres. Odbije się to na naszych pensjach

Pensje już nie będą szły do góry. Wszystko przez to, że polskiej gospodarce przyjdzie przekroczyć niebezpieczną granicę.

Pensje już nie będą rosnąć

Pensje nie będą już szły do góry, a wszystko przez to, że gospodarka w Polsce hamuje. Powodem nie jest światowa recesja, która nadchodzi, a coraz większe trudności, którym muszą stawiać czoła rodzinne firmy. Mają na nie wpływ obciążenia podatkowe, spadający popyt i rosnące koszty. “Od półtora roku ostrzegaliśmy, że nadejdzie spowolnienie i to się właśnie dzieje, co widać po niskiej dynamice produkcji przemysłowej i budowlanej” – wyjaśnia prof. Jerzy Hausner, ekonomista Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie powołując się na projekt "Monitorowanie bieżącej sytuacji gospodarczej w sektorach – badania 2016-2020", jak cytuje Businessinsider.pl

“Jest ono spowodowane głównie czynnikami wewnętrznymi – osłabieniem rentowności przedsiębiorstw, wzrostem wynagrodzeń i kosztów energii, a czynniki zewnętrzne tylko je wzmagają. Zaznacza przy tym, że fali upadłości wprawdzie jeszcze nie ma, ale firmy znajdują się w podwójnym uścisku – z jednej strony zmagają się ze słabnącą dynamiką popytu, a z drugiej - ze wzrastającymi szybko kosztami funkcjonowania” - powiedział profesor.

Wysoka inflacja realnym zagrożeniem

Według prof. Jerzego Hausnera istnieje możliwość, że polska gospodarka wpadnie w pułapkę stagflacji. Oznacza to, że nastąpi wysoka inflacja (wyższa niż cel inflacyjny NBP) oraz niski wzrost gospodarczy wynoszący 2 proc. PKB rocznie. “Gdyby tak się stało, nastąpiłaby kumulacja negatywnych konsekwencji fiskalnego i monetarnego stymulowania gospodarki w okresie wysokiej koniunktury i dynamiki aktywności gospodarczej” - mówi Hausner.

Wzrost można odbudować

Istnieje szansa na odbudowanie wzrostu, jednak jest konieczne do tego, by wysoka dynamika inwestycji została utrzymana oraz została podniesiona dynamika eksportu. “Jednak my i w jednym w drugim przypadku jesteśmy pesymistami” - mówi ekonomista. Warto mieć na uwadze, że w następnych latach będzie miało miejsce obniżenie skali inwestycji publicznych. Powodem tego będzie hamowanie inwestycji finansowanych ze środków unijnych przez wzgląd na domykanie się obecnej unijnej perspektywy budżetowej i wolne tempo wchodzenia w nową perspektywę. Tak samo było w latach 2012-2016.

“Do tego dojdzie silny negatywny impuls krajowy. Ostatnie zmiany podatkowe i regulacyjne spowodują znaczące obniżenie dynamiki dochodów jednostek samorządu terytorialnego, szczególnie większych miast. Nie pomagają dodatkowe koszty mediów i oświaty. Można oczekiwać, że wydatki inwestycyjne samorządów zmniejszą się nawet o 1/3. A są one największym krajowym inwestorem - w 2018 r. ich udział w PKB wyniósł, 2,5 proc., a w ogólnych nakładach inwestycyjnych 13,4 proc. Szereg z nich w przyszłości nie będzie miało dość środków własnych na sięganie po środki unijne” – podsumowuje Jerzy Hausner.

ZOBACZ TAKŻE:

  1. Mało kto wiedział, że Jan Paweł II zawitał w nocnym klubie. Historia powala
  2. Chciał tylko kupić jednego kurczaka. Odjęło mu mowę, gdy zrozumiał, co się stało
  3. Masz żonę lub męża? To Ci nie pomoże. Nadchodzi nowy podatek
  4. Jak nie zarejestrujesz się do końca roku, to czekają Cię poważne konsekwencje. Większość Polaków nadal tego nie zrobiła
  5. Najpierw 500 plus, a teraz rząd wprowadza 500 minus. Wielu Polaków straci swoje pieniądze
  6. Seniorzy będą wściekli, 13. emerytura nie zostanie wypłacona tak, jak wszyscy myśleli. Wiadomo, dlaczego

Następny artykułNie przegap żadnych najciekawszych artykułów! Kliknij obserwuj biznesinfo.pl na: Google News