Komisja Europejska komentuje podatek od reklam
Flickr/Sébastien Bertrand, https://creativecommons.org/licenses/by/2.0/
Autor Maria Glinka - 11 Lutego 2021

Komisja Europejska o podatku mediowym w Polsce: Nasze obawy są znane

Komisja Europejska zareagowała na plany dotyczące wprowadzenia podatku od reklam w Polsce. Rzecznik instytucji unijnej przyznał, że „obawy dotyczące pluralizmu medialnego w Polsce są dobrze znane”. Podkreślił, że w tym trudnym czasie pandemii należy wspierać cały sektor medialny.

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Co na temat podatku od reklam uważa Komisja Europejska
  • Jakie działania deklaruje w tym zakresie
  • Czym ma być podatek od reklam

Komisja Europejska o podatku od reklam

Komisja Europejska po raz kolejny zabrała głos w sprawie wydarzeń w Polsce. Tym razem na celowniku instytucji znalazł się zapowiadany podatek od reklam, który odbił się szerokim echem w mediach zagranicznych.

- Wiemy o obawach podniesionych przez polskie media. [...] Widzieliśmy czarne ekrany. Nasze obawy dotyczące pluralizmu medialnego w Polsce są dobrze znane i zalazły się w raporcie na temat praworządności. Wiemy o projekcie ustawy - oznajmił rzecznik instytucji unijnej Christian Wigand.

Komisja Europejska domaga się także dialogu z przedstawicielami władz Polski w tej sprawie. - Oczekujemy od państw członkowskich żeby zapewniły, że ich fiskalne i inne polityki nie będą miały wpływu na obowiązek zagwarantowania wolnego, niezależnego, zdywersyfikowanego ekosystemu medialnego - dodał rzecznik instytucji, którego cytują Wirtualne Media.

Komisja Europejska stoi na stanowisku, że dbanie o różnorodność jest szczególne ważne w czasie pandemii, która mocno dotknęła całą branżę medialną. Rzecznik stwierdził, że wsparcie w tym zakresie powinno płynąć do mediów na dwóch poziomach - wspólnotowym i krajowym.

- Na poziomie unijnym i narodowym musimy wspierać media, małe i duże, żeby przeszły przez kryzys i kontynuowały swój kluczowy cel dla demokracji - oświadczył. Komisja Europejska zamierza uważnie monitorować rozwój sytuacji.

Komisja Europejska o wydarzeniach na Węgrzech. Czy Polska podąży śladem partnera?

Reuters donosi, że obawy Komisji Europejskiej dotyczą nie tylko Polski, lecz także Węgier. 10 lutego ogłoszono, że ostatnia niezależna węgierska stacja radiowa po 19 latach straci koncesję na nadawanie. Jako oficjalny powód podaje się m.in. złożenie raportów programowych z opóźnieniem.

W rzeczywistości jednak Klubrádió to stacja krytyczna względem premiera Viktora Orbana, który od kilku lat stara się przejmować kontrolę nad mediami. Wirtualne Media donoszą, że w ostatnim czasie odsetek podmiotów zależnych od władz państwowych zwiększył się z 34 proc. do 55 proc.

Zarówno węgierska telewizja, jak i radio są przepełnione rządową propagandą. Wczorajszy dzień, kiedy to większość grup mediowych wstrzymała swoje aktywności w ramach protestu wobec podatku od reklam był przedsmakiem tego, co może czekać nas w niedalekiej przyszłości i dowodem na to, dokąd może prowadzić naśladowanie węgierskiego bratanka.

„Tu powinien być Twój ulubiony program. Dzisiaj jednak nie przeczytasz tu żadnych treści. Przekonaj się, jak będzie wyglądać świat bez niezależnych mediów. Ruszyła akcja Media bez wyboru” - takie hasło widniało wczoraj w telewizji i na pierwszych stronach portali internetowych. Pod listem otwartym do rządu podpisali się najwięksi wydawcy i nadawcy medialni w Polsce, w których podatek od reklam uderzyłby najbardziej.

Projekt ustawy wskazuje bowiem, że stawka należności ma być uzależniona od przychodów. Business Insider Polska podaje, że telewizja, radio, kina i reklama zewnętrzna (outdoor) zapłacą 7,5 proc. od przychodów reklamowych do wysokości 50 mln zł rocznie i 10 proc. powyżej 50 mln zł. W przypadku reklam kwalifikowanych (napoje słodzone, farmaceutyki) ma obowiązywać jeszcze wyższa stawka - odpowiednio 15 i 10 proc.

Z kolei wydawcy prasy z przychodem z reklam rzędu 30 mln w skali roku zapłacą 2 proc. podatku. Podmioty, które przekroczą ten próg będą zobligowanie do odprowadzenia 6 proc. należności. Stawki za reklamy kwalifikowane to 4 proc. (farmaceutyki) oraz 12 proc. (napoje słodzone). Reklama w internecie ma być objęta podatkiem rzędu 5 proc.

- Ukrytym celem podatku, który rząd próbuje wprowadzić, jest pogłębienie kryzysu, w którym znajduje się spora część mediów, będących prywatną własnością. Robi to po to, by przystąpić do ich faktycznej nacjonalizacji - przyznał w rozmowie z Business Insider Polska prof. Antoni Dudek, politolog i historyk.

Wpływy z podatku od reklam są szacowane na ponad 700 mln zł rocznie. Pieniądze mają trafić do NFZ oraz finansować rozwój polskiej kultury i sportu.

Następny artykułNie przegap żadnych najciekawszych artykułów! Kliknij obserwuj biznesinfo.pl na:Obserwuj nas na Google News Google News