Inflacja Marek Belka
Wikipedia/Andrzej Barabasz
Autor Paulina Musianek - 14 Września 2019

Belka bardzo krytycznie o nowych obietnicach władzy. Nie zostawił suchej nitki

Inflacja, bankructwa firm, mniej inwestycji podejmowanych przez przedsiębiorstwa - takie zdaniem prof. Marka Belki będą konsekwencję podwyżki płacy minimalnej.

Inflacja na bardzo wysokim poziomie nieuniknioną konsekwencją?

Inflacja rosnąca w zastraszającym tempie to jeden z wielu negatywnych efektów nowego pomysłu rządu. Podczas konwencji programowej w Lublinie Jarosław Kaczyński zapowiedział podniesienie pensji minimalnej do 4000 złotych w 2023 roku. Krytycznie o tym planie wypowiadał się prof. Marek Belka w programie "Fakty po Faktach" w TVN24.

- Dynamika płac powinna odpowiadać wzrostowi wydajności pracy, jeżeli nie odpowiada, to na dłuższą metę powoduje inflację. Natomiast płaca minimalna jest częścią polityki socjalnej. W wielu krajach, choć nie wszystkich, płaca minimalna istnieje. Uważa się, że jeżeli ona wynosi około 50 procent płacy średniej, to jest to zdrowy poziom - tłumaczył Belka. - Nie wiem, kto doradza panu prezesowi Kaczyńskiemu, ale to nie są dobrzy ekonomiści.

Jego zdaniem, propozycja zwiększenia płacy minimalnej do 4 tysięcy złotych "oznacza najprawdopodobniej znacznie większą inflację, masowe bankructwa drobnych przedsiębiorstw i zmniejszenie skłonności wszystkich przedsiębiorstw do podejmowania inwestycji". Co więcej poziom życia w Polsce “nijak się ma do tego proponowanego wzrostu płacy minimalnej”.

Przedsiębiorcy boją się o jutro

Prof. Belka zwrócił też uwagę na fakt, że przedsiębiorcy w obecnej sytuacji prawnej i ekonomicznej nie czują się pewni, dlatego nie są skorzy do podejmowania kolejnych inwestycji. - Wielu przedsiębiorców mówi, że nie może być pewnym, że sąd na przykład w kwestiach podatkowych, a tych jest coraz więcej, przyzna im rację, jeżeli nawet wynika to z litery i ducha ustawy - wyjaśniał w programie "Fakty po Faktach".

Stwierdził również, że "największym dla ekonomisty grzechem obecnej władzy jest to, że zamiast inwestycje przyspieszać, bo te decydują o nowoczesności, wzroście wydajności pracy, o możliwości realnego podniesienia poziomu życia, one mają tendencje stagnacyjne i udział inwestycji w dochodzie narodowym utrzymuje się na poziomie jednym z najniższych w Europie - 18%".

Następny artykułNie przegap żadnych najciekawszych artykułów! Kliknij obserwuj biznesinfo.pl na:Obserwuj nas na Google News Google News