Gdańsk: Bar mleczny w mieście był świadkiem nieprzyjemnej sytuacji
Autor Przemysław Terlecki - 8 Września 2019

Zaprosił ubogiego do baru. Na miejsce przyjechała policja

Gdańsk od kilku dni prowadzi debatę dotyczącą wydarzenia, które miało miejsce w jednym z barów mlecznych. Nie obsłużono w nim ubogiego, a wersje przebiegu sytuacji są dwie. Każda przedstawia ją w innym świetle.

Gdańsk, czwartkowe popołudnie, miejsce dzieje się w jednym z barów mlecznych w stolicy Pomorza. Do lokalu wchodzi mężczyzna w towarzystwie ubogiego. Dla siebie klient zamawia drugie danie, dla ubiegiego, którego przyprowadził - zupę. Właścicielka lokalu odmawia jednak obsłużenia tego drugiego, ale proponuje zupę na wynos. Jej zdaniem ubogi mężczyzna śmiedzi i odstrasza klientów.

Tak właśnie wyglądać miała sytuacja, do której doszło w czwartek w Gdańsku. Jest to jednak wersja mężczyzny, który zaprosił ubogiego do baru. Ten zagroził wezwaniem policji, jeśli ubogi nie zostanie obsłużony. O całej sytuacji opowiedział portalowi Trójmiasto.pl.

- Przed barem stał ubogi mężczyzna i zapytał mnie, czy kupiłbym mu coś do jedzenia na obiad. Nie był nachalny. Powiedziałem, że nie wystarczy mi na dwa dania, ale kupię mu zupę i zaprosiłem go do środka. (...) Usłyszałem, że ten pan nie zostanie obsłużony, bo śmierdzi i odstrasza klientów. (...) Tłumaczyłem, że ten pan nie jest pijany i nie jest brudny. Nie czułem, by śmierdział. Nie wyglądał tak źle, żeby go nie wpuścić do środka. Raz jeszcze poprosiłem, aby obsłużyć mojego gościa, ale ponownie usłyszałem odmowę. Wreszcie oświadczyłem, że jeśli nie zostaniemy obsłużeni, to zadzwonię po policję. Przecież tak nie można traktować ludzi. Nie przekonał mnie argument, że można zakupić zupę na wynos - relacjonuje sytuację mężczyzna.

Na praniu i prasowaniu można zarobić duże pieniądze, zdziwisz się jak prostoNa praniu i prasowaniu można zarobić duże pieniądze, zdziwisz się jak prostoCzytaj dalej

Gdańsk: Spór o ubogiego w barze mlecznym

Inną wersję wydarzeń przedstawia natomiast właścicielka lokalu. Jak przekonuje, zna realną sytuację ubogiego, który przyszedł do jej baru. Wie także, iż mężczyzna ma udzielaną pomoc z opieki społecznej, ale z pomocy nie chce korzystać. Woli natomiast szwędać się pod barem, czym nastręcza problemów kobiecie.

- Tę sprawę zgłaszałam do opieki społecznej już ok. czterech lat temu, ponieważ ten pan od dawna stoi na ulicy i żebrze. I opieka społeczna chętnie się tym panem zajmuje, tylko on nie chce z niej skorzystać. Przebywa w ośrodku zimą, na wiosnę wychodzi. Ten człowiek ma rentę socjalną, ma także mieszkanie. (...) Niestety, ale od tego pana unosi się fetor i jak go posadzę u siebie w barze, to moi klienci uciekają z baru - mówi właścicielka.

Co więcej, kobieta dodaje, że ubogi, którego inny mężczyzna wprowadził do baru, wykorzstuje swoją chorobę i regularnie pod jej barem spożywa alkohol, na którego dostaje pieniądze. Para się też żebraniem, bo chce, a nie dlatego, że musi. Licuje to z przytaczanymi wynikami badania Uniwersytetu Gdańskiego, które wskazały, że 75 do 80% żebrzących na ulicach robi to "zawodowo".

- Jak tylko ten pan odszedł, ten drugi siedział już przy śmietnikach i pił piwo. Taki biedny, taki schorowany i pije piwo. Ten pan po prostu wykorzystuje swoją chorobę. Skoro go stać na picie piwa - i to nie tylko jednego dziennie - to niech nikt nie opowiada bzdur, jaki to ubogi człowiek - podsumowuje kobieta.

Ogromny wzrost składek ZUS dla małych przedsiębiorców, wielu będzie musiało zamknąć interesOgromny wzrost składek ZUS dla małych przedsiębiorców, wielu będzie musiało zamknąć interesCzytaj dalej

ZOBACZ TAKŻE:

  1. Emerycie, jeśli pracujesz, to ZUS może odebrać Ci emeryturę. Sprawdź obowiązujące zasady
  2. 10 000 zł za to, że nie przejdziesz na emeryturę
  3. Wracali z wakacji na Maderze. Polaków spryskano środkiem do odrobaczania
  4. Dziewczyna przyszła z psem do weterynarza. Przechodząc obok recepcjonistki podała jej niewielki liścik, kobieta zareagowała błyskawicznie

Następny artykuł