Ceny mieszkań w Polsce w górę
Wikipedia/Radosław Botev, CC BY-SA 4.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=86573837
Autor Maria Glinka - 16 Lutego 2021

Bańka mieszkaniowa w końcu pęknie? Niestety, będzie na odwrót

Ceny mieszkań poszybowały w górę, co jest kolejnym negatywnym skutkiem pandemii. Według oficjalnych wyliczeń koszt lokum w IV kwartale 2020 r. był o 7,7 proc. wyższy niż przed rokiem. Eksperci z Credit Agricole prognozują, że tendencja wzrostowa pozostanie z nami na dłużej.

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Na którym rynku ceny mieszkań wzrastają najszybciej
  • W których miastach lokale podrożały najbardziej
  • Jakie są prognozy dla rynku mieszkaniowego w Polsce

Ceny mieszkań na rynku pierwotnym i wtórnym

Ceny mieszkań mocno odczuły nadejście koronawirusa. Raport firmy Expander wskazuje, że w IV kwartale 2020 r. ofertowe koszty lokali były o 7,7 proc. wyższe niż rok wcześniej. Z kolei wyliczenia holdingu HRE Investments sugerują wzrost cen mieszkań o 7,5 proc.

Którzy potencjalni właściciele są narażeni na najwyższe koszty? Portal innpoland.pl donosi, że ceny mieszkań na rynku wtórnym rosną trochę szybciej niż na rynku pierwotnym (o ok. 2-3 proc.). Zatem każdy, kto chciał zaoszczędzić i kupić wymarzone lokum z drugiej ręki musi przygotować się na większy wydatek.

Z danych udostępnionych przez Eurostat wynika, że obecne tempo wzrostu cen mieszkań w Polsce jest niemal najszybsze w całej Unii Europejskiej. Nasz kraj wyprzedza tylko Luksemburg. Zdaniem analityków jest to powiązanie z rekordowo niskim oprocentowaniem kredytów.

Ceny mieszkań w poszczególnych miastach

Gdzie ceny mieszkań są najwyższe? Z analizy Gazety Wyborczej wynika, że w przypadku lokali o średnim metrażu (35-60 mkw.) największą podwyżkę zaobserwowano w Radomiu (17 proc.), Sosnowcu (15 proc.), Lublinie (14 proc.) i Krakowie (11 proc.).

Z kolei uśrednione ceny mieszkań za metr zaprezentował holding HRE Investments. Na czele stawki plasuje się niezmiennie Warszawa, gdzie za metr kwadratowy trzeba zapłacić ok. 10 261 zł. Tuż za stolicą znajduje się Gdańsk (9 401 zł). Pierwszą trójkę miast, w których ceny mieszkań za metr są najwyższe, zamyka Kraków (8 685 zł).

Dalsze pozycje rankingu prezentują się następująco:

  • Wrocław - 8 233 zł,
  • Gdynia - 8 133 zł,
  • Poznań - 7 611 zł,
  • Katowice - 7 246 zł,
  • Szczecin - 7 199 zł,
  • Lublin - 6 849 zł,
  • Bydgoszcz - 6 665 zł.

Na przestrzeni ostatniego roku ceny mieszkań za metr wzrosły aż o 12 proc. w Poznaniu, a o 11 proc. w Katowicach. Na 10-procentową podwyżkę powinni przygotować się wszyscy, którzy poszukują lokalu w Krakowie i Lublinie.

Ceny mieszkań w Polsce w perspektywie długoterminowej

Analizy krajowego rynku mieszkaniowego podjęli się ekonomiści z Credit Agricole. Ich zdaniem zawyżone ceny mieszkań pozostaną z nami co najmniej przez kolejne dwa lata. Z raportu opublikowanego na łamach Tygodnika Ekonomicznego wynika, że uśrednione koszty transakcyjne w siedmiu największych polskich miastach wzrosną z 8,9 tys. zł w IV kwartale 2020 r. do 11 tys. zł pod koniec 2023 r.

Interia podaje, że badanie przeprowadzono dla: Gdańska, Gdyni, Łodzi, Krakowa, Poznania, Warszawy i Wrocławia. Zdaniem ekspertów z Credit Agricole wzrosty będą postępować, choć ich tempo znacznie zwolni. Jako przyczyny tej tendencji wskazują utrzymujący się popyt oraz ograniczoną podaż nowych mieszkań, która wynika z trudności deweloperów w zdobyciu nowych gruntów pod budowę bloków. Nie bez znaczenia będzie także fakt, że w 2021 r. zaczną obowiązywać przepisy w sprawie konieczności spełniania wyższych norm energetycznych w przypadku nowo wybudowanych inwestycji.

„Dostrzegamy ryzyko w dół dla naszej prognozy w przypadku materializacji scenariusza niekorzystnego przebiegu pandemii COVID-19 w kolejnych kwartałach. W takich warunkach będziemy mieli do czynienia ze spadkiem popytu na wynajem mieszkań, m.in. ze względu na przedłużającą się naukę w trybie zdalnym, ograniczenia w turystyce czy też zmniejszony napływ imigrantów. A to z kolei będzie ograniczało atrakcyjność zakupu nieruchomości w celach inwestycyjnych. Dodatkowym czynnikiem osłabiającym presję na wzrost cen w takim scenariuszu alternatywnym byłoby pogorszenie sytuacji na rynku pracy”, czytamy w komentarzu analityków.

Następny artykułNie przegap żadnych najciekawszych artykułów! Kliknij obserwuj biznesinfo.pl na:Obserwuj nas na Google News Google News