Kara 150 zł za rozładowany telefon w PKP
pixabay
Autor Kasper Starużyk - 9 Sierpnia 2020

Rozładuje ci się smartfon i zapłacisz karę 150 zł. Bezsensowny przepis będzie cię sporo kosztował

Trudno znaleźć Polaka, któremu PKP kojarzy się z czymkolwiek pozytywnym. I nic w tym dziwnego. Nasz narodowy przewoźnik stale udowadnia, że granicę absurdu przesuwać można w nieskończoność, choć i tak już dawno nie widać jej na horyzoncie.

Wracając z wakacji nad pięknym Bałtykiem skorzystałem z pociągu relacji Kołobrzeg - Warszawa. Mamy pandemię, a do tego standardowy ścisk, tłok i upał. Korzystając z pociągu Tanich Linii Kolejowych, czyli podspółki w PKP Intercity, siłą rzeczy nie liczyłem na zbyt wiele wygód. Postanowiłem więc szarpnąć się i kupić bilet w pierwszej klasie. Kupowałem on-line, co aby możliwie ograniczyć też korzystanie z dworcowych kas spowitych kolejkami. Psikusa spłatał mi jednak smartfon, którego bateria (prawdopodobnie od upału i doświadczeń życiowych) zaczęła się nagrzewać. Efektem buntu baterii było szybkie rozładowywanie się telefonu, co okazało się nie lada problemem.

Na wakacje za granicą lepiej weź maseczki. W tych krajach zapłacisz nawet grubo ponad 4 tys. zł grzywnyNa wakacje za granicą lepiej weź maseczki. W tych krajach zapłacisz nawet grubo ponad 4 tys. zł grzywnyCzytaj dalej

Kupiłeś bilet przez internet? Sobie radź albo płać

Przygotowany na możliwą agonię umęczonej baterii, odwiedziłem kasę biletową na dworcu w Kołobrzegu. Uzbrojony w przepisany wcześniej nr biletu i inne newralgiczne dane podchodzę do kasy i proszę kasjerkę o wydrukowanie biletu. Niestety, kasjerka poinformowała mnie, że taka operacja jest niemożliwa i nie może tego dla mnie zrobić. Mogła za to zrobić dla mnie coś innego, a mianowicie udzieliła cennej rady, że "skoro wybrałem opcje kupienia biletu przez internet, to teraz muszę sobie jakoś radzić". Chciałbym powiedzieć, że zostałem odprawiony z kwitkiem, jednak w tymże akurat przypadku ten związek frazeologiczny niestety nie pasuje. Mam za to radę i to z bardzo stabilnym związkiem przyczynowo-skutkowym. Coś za coś.

Czas na przemyślenie sytuacji i opracowanie możliwej dalszej strategii działania. Jakby nie patrzeć, to kupiłem bilet w pierwszej klasie, a w czeluściach plecaka mam ładowarkę. Najwyżej będę cały czas podpięty do prądu, telefon bez tej swoistej kroplówki mógłby paść zanim ruszymy. Ok, w gruncie rzeczy, to nie ma jeszcze tragedii. Wsiadłem do wagonu, okazało się, że w przedziale kontaktu jednak nie uświadczę. Jednak nie jest dobrze, muszę pospiesznie znaleźć konduktora.

Nowa opłata już w drodze. Kierowcy będą wściekli, rachunki w góręNowa opłata już w drodze. Kierowcy będą wściekli, rachunki w góręCzytaj dalej

DZISIAJ GRZEJE:
1. Już niedługo, wielkie kontrole w domach Polaków. Udział będzie obowiązkowy
2. Monika Kurska nie wytrzymała, przerwała milczenie. "Nie chcę tych ludzi znać"

Rozładował się Panu telefon? Będzie kara 150 zł

Przechodzący konduktor nie potrafił odpowiedzieć czy w pociągu znajduje się w ogóle jakikolwiek działający kontakt. Zapytałem więc o przedział konduktorski, czy nie będę mógł naładować w nim telefonu, ale przedział konduktorski jest pozbawiony dostępu do prądu. "Wybrał Pan TLK czyli Tanie Linie Kolejowe, co jak sama nazwa wskazuje jest standardem najniższym. Kupił Pan bilet przez internet, to trudno". Dobrze, że składu nie ciągnęła więc drezyna, skoro prąd jest tak luksusowym dobrem. Dalej dowiedziałem się, że nawet już po odbiciu QR kodu z biletu jestem dalej zobowiązany do okazywania biletu, gdy tylko zmieni się na trasie drużyna konduktorska. Skoro więc przykładowo w Koszalinie telefon będzie jeszcze działał i konduktor zeskanuje bilet, to w Gdyni wejdzie nowa ekipa i jak zapyta mnie znowu o bilet, to muszę go okazać ponownie. Jeśli tego nie zrobię muszę szykować się na zapłatę kary 150 zł.

Podsumowując więc sprawę: mając bilet kupiony przez stronę internetową PKP, nawet po jego okazaniu jestem zmuszony okazywać go nadal pod groźbą kary pieniężnej. To ja, czyli pasażer, jestem więc odpowiedzialny za brak odpowiedniego transferu danych wewnątrz narodowego przewoźnika kolejowego. Jak to mówił sympatyczny konduktor: "Jestem zobowiązany do okazywania biletu zawsze podczas kontroli. Inaczej płacę 150 zł". Skoro jestem zmuszony okazywać bilet w każdym czasie i w każdym miejscu, kiedy tylko załoga pociągu sobie życzy, to dlaczego jestem przy tym legitymowany? Na to pytanie odpowiedź była jedna i bardzo prosta: takie są przepisy.

Drakońska kara od UOKiK dla Biedronki. 115 mln zł za wprowadzanie klientów w błądDrakońska kara od UOKiK dla Biedronki. 115 mln zł za wprowadzanie klientów w błądCzytaj dalej

PKP na straży absurdu

Bardzo ciekawym zjawiskiem jest zniechęcanie do korzystania z systemu zakupu biletów metodą on-line w sytuacji pandemicznej. Zarówno zakup jak i proces sprawdzania biletu odbywa się bez zbędnego kontaktu fizycznego, czyli powinno być to metodą preferowaną. Nic bardziej mylnego, PKP najwidoczniej stara się załatać dziurę finansową pogłębioną przez właśnie pandemię i rzadsze przemieszczanie Polaków. Metody zarabiania na pasażerach są coraz bardziej wymyślne, można powiedzieć, że odwrotnie proporcjonalne do jakości usług świadczonych przez firmę.

Na koniec jeden pozytywny akcent, a mianowicie z powodu szalejącego koronawirusa w pociągach jest woda i mydło. Zdaje sobie sprawę jak potężnym przedsięwzięciem logistycznym dla PKP jest zapewnienie podstawowego środka higieny, zwłaszcza w 2020 roku. Możemy być wszyscy dumni.

A, jeszcze jedno, telefon się uspokoił i do końca trasy dotrwał na całkiem stabilnej baterii.

ZOBACZ TAKŻE:

  1. Polacy pogrążyli się w żałobie. Tragiczne informacje o śmierci 24-latka
  2. Potężny wybuch, domy po prostu zniknęły w sekundę. Są ofiary, za granicą doszło do tragedii
  3. Podjęto decyzję, jakiej obawiali się Polacy. Loty za granicę zostaną wstrzymane
  4. Do Polaków trafiają tajemnicze paczki z Chin. Eksperci: Ich zawartość trzeba natychmiast spalić
  5. Nawet 2080 zł dodatku do emerytury. Wyjaśniamy co trzeba zrobić, aby dostać dodatkowy zastrzyk gotówki
  6. Znalazł dziwne jajko. Po chwili wykluły się palce diabła, rzucił się do ucieczki
Nie tylko polski rząd ma problem z rozliczeniami. Niemieckie władze są 400 mln euro w plecy za maseczkiNie tylko polski rząd ma problem z rozliczeniami. Niemieckie władze są 400 mln euro w plecy za maseczkiCzytaj dalej

Koniecznie obejrzyj nieziemsko prosty i szybki przepis na przepyszny posiłek!

Następny artykułNie przegap żadnych najciekawszych artykułów! Kliknij obserwuj biznesinfo.pl na:Obserwuj nas na Google News Google News